Zakazane prezenty

taiwanMały skandalik wywołała niedawno brytyjska minister transportu, która goszcząc na Tajwanie podarowała merowi Tajpej zegarek. Obdarowany z kwaśną miną wybąkał, że chyba odda prezent na żyletki. Pani minister przeprosiła więc pokornie za gafę, a mer – za grubiański komentarz. W ten sposób udana wizyta została przykryta niepotrzebnym zamieszaniem.

Wpadki można było uniknąć, gdyby ktoś w otoczeniu Brytyjki zadał sobie trud zgłębienia tajników chińskiej prezentologii. W istocie, nie jest to żadna czarna magia, tylko szereg sympatycznych zabobonów, które – jak wiele symboli w chińskiej kulturze – zakorzenione są m.in. w zjawisku homofonii. Otóż chińszczyzna jest dość uboga pod względem występujących w niej sylab, dlatego wiele rzeczy kojarzy się ze sobą, bo ich nazwy wymawia się identycznie bądź podobnie. Oto lista największych prezentowych pułapek.

Czytaj dalej

Reklamy

Sama słodycz

Myślałem, że to jakaś znana chińska melodia ludowa. Słyszałem ją po prostu wszędzie, a w jednym z supermarketów w Pekinie, gdzie regularnie robiłem zakupy, leciała na okrągło, niczym nieodłączna część wystroju. W końcu odkryłem, że ma słowa i nosi tytuł Tianmimi, czyli dosłownie „bardzo słodko”. Wylansowała ją Teresa Teng, czyli Deng Lijun (邓丽君), bogini tajwańskiego popu.

A było tak.

Czytaj dalej

R U THERE

r u there

Dawno, dawno temu żył sobie holenderski progamer, który pojechał na zawody na Tajwan. Umęczony pykaniem w Counter-Strike’a, wytoczył się z hotelu wprost na ruchliwą tajpejską ulicę. A tam – bach! Wypadek!

Chłopak stoi jak wryty, gapi się na zalanego krwią motocyklistę… Niby widział śmierć, bo przecież sam ją wywoływał tysiące razy, ale to była śmierć wirtualna, a nie śmierć na serio. I tak oto pojawia się w jego głowie myśl egzystencjalna.

Czytaj dalej

Uderzenie koreańskiej zarazy

Wszyscy ostatnio powariowali na punkcie świńskiej grypy. Dlatego dziś będzie ostro, wulgarnie i hiphopowo: o zarazie z Korei Południowej, która do Polski jeszcze nie dotarła, ale jest już blisko.

mchotdog

Popkulturowa koreańska fala spadła na Azję po 2000 roku. W Chinach, Wietnamie czy na Tajwanie popularność Koreańczyków doszła do takich poziomów, iż tamtejsze władze zaczęły się zastanawiać się nad wprowadzeniem limitów emisji zagranicznych (koreańskich) piosenek w mediach elektronicznych. Cel: chronić krajowych wykonawców.

Czytaj dalej