O czym śpiewają utrzymanki

Faye WongKrólowa może być tylko jedna. A w królestwie cantopopu niekoronowaną panią pozostaje Faye Wong.

Chińskie media nazywają ją czasem tianhou (天后), Cesarzową Niebios. To określenie w tradycji jest zarezerwowane m.in. dla bogini Mazu (妈祖), ale jak wiadomo Chińczycy zawsze mieli zdrowy dystans to swoich bóstw. Inna sprawa, że i Faye Wong nie zbudowała swej kariery – jak Madonna, Doda czy ostanio Lady Gaga – na pokazywaniu tyłka, cycków i czego tam jeszcze. Ona naprawdę potrafi śpiewać.

Przyznaję bez bicia: nie przepadam za kantopopem i chińskim popem w ogóle. Za mało w nim werwy, zbyt wiele romantycznego afektu. Piosenki dłużą się niczym partyjne przemówienia i wydają się wtórne, jakby wszystkie je komponował jakiś znużony życiem chałturzysta. Faye Wong uprawia niby ten sam gatunek, ale jej muzyka niesie zachwycającą lekkość.

Czytaj dalej

Reklamy

Uderzenie koreańskiej zarazy

Wszyscy ostatnio powariowali na punkcie świńskiej grypy. Dlatego dziś będzie ostro, wulgarnie i hiphopowo: o zarazie z Korei Południowej, która do Polski jeszcze nie dotarła, ale jest już blisko.

mchotdog

Popkulturowa koreańska fala spadła na Azję po 2000 roku. W Chinach, Wietnamie czy na Tajwanie popularność Koreańczyków doszła do takich poziomów, iż tamtejsze władze zaczęły się zastanawiać się nad wprowadzeniem limitów emisji zagranicznych (koreańskich) piosenek w mediach elektronicznych. Cel: chronić krajowych wykonawców.

Czytaj dalej