Słodki smak octu

%e4%b8%89%e9%85%b8%e5%9b%be

Kosztowanie octu. Zachwycony Laozi, skrzywieni Budda z Konfucjuszem.

Internety obiegła niedawno historia kapitana LOT, który zachęca pasażerów, żeby na chwilę oderwali się do codziennej rutyny. Zjawiskowego lotnika odkrył poeta Jacek Dehnel, który usłyszał w samolocie takie słowa:

Dobry wieczór państwu, mówi kapitan… lubię takie wieczorne loty, loty spokojne, jak dzisiejszy, bo wieczór to pora romantyczna, którą powinno się zapewne spędzać w inny sposób… tak czy owak, nie ma turbulencji, bo o tej porze poszły już spać, a my możemy w naszym wygodnym Embraerze, przypatrywać się światu… warto może odłożyć na bok laptopa, popatrzeć przez okno i pomyśleć o naszych bliskich, przyjaciołach, którzy gdzieś tam na nas czekają…

Czytaj dalej

Reklamy

Wietnam (3): Phú Quốc, czyli jak Chińczyk zwietnamszczył rajską wyspę

Pieniądze dla duchów

Lepiej późno, niż wcale… Rok z hakiem zleciał nie wiadomo kiedy, więc wrzucam ostatni post poświęcony wyprawie do Wietnamu. Konkretnie – wyspie Phú Quốc.
Czytaj dalej

Polskie pierogi w Szanghaju

Wow Cafe

Niedawno usłyszałem, że istnieje gdzieś w Szanghaju lokal serwujący polskie pierogi. Nie mogłem więc przepuścić okazji i wybrałem się tam w ostatnią sobotę.

Lokal mieści się w dzielnicy Qibao (七宝) w zachodniej części miasta, przy Beihengli Lu nr 43 (北横沥路43号) . Nosi nazwę Wow Cafe (哇咖啡) i wygląda dość niepozornie. Do niedawna był to po prostu zamknięty klub dla znajomych właściciela. Jakiś czas temu właściciel zmienił jednak zdanie i postanowił podzielić się miejscem z fajną atmosferą, otwierając podwoje dla wszystkich chętnych. Wow Cafe oferuje szereg egzotycznych potraw i przekąsek, łącznie z m.in. meksykańskim budyniem, ale dla Polaka największym rarytasem będą  pierogi z truskawkami lub z serem. Właściciel lokalu, DC, robi je sam na miejscu!

Czytaj dalej

Guilin, Longji i Yangshuo

010 Rybacy na rzece Li

Na przełomie Nowego Roku wyjechaliśmy do Guilinu i Yangshuo. Od dawna chciałem rodzinie pokazać te surrealistyczne krasowe krajobrazy, które dzieciaki znają z Kung-fu Pandy (a ja je pamiętam jeszcze z Dooma). Wycieczka udała się znakomicie.

Czytaj dalej

Most nr 3 przez Jangcy

Trudno uwierzyć, ale przez całe tysiąclecia jedyną metodą przekroczenia Jangcy była przeprawa łodzią lub promem. Rzeka od zawsze dzieliła Chiny na pół. Różnice pomiędzy Południem i Północą są widoczne do dziś, tak jak różnice pomiędzy dawnymi zaborami w Polsce.  Czytaj dalej

Powrót na Jizhou

Niedawno miałem okazję wrócić na wyspę Jeju. O ile za pierwszym pobytem zobaczyłem na niej to, co chcieli mi pokazać Koreańczycy (w trakcie pisania książki), to tym razem miałem na wyspę ogląd chiński, gdyż przyjechałem z zakładową wycieczką z Szanghaju. Czytaj dalej