Mordowanie przypadków

Od jakiegoś czasu coraz częściej się zdarza, że dostaję maile i wiadomości, w których ludzie piszą: „Co tam słychać w Shanghai?”, albo „Kiedy przyjedziesz do Beijing?” i tak dalej. Autorzy zaliczają się zwykle do pokolenia 80-90+, czyli urodzili się po 1980, albo i 1990 roku. Starszym takie sformułowania zdarzają się znacznie rzadziej. Niestety, młodsze pokolenia Polaków wychowywały się na korpomowie, która próbuje polskie przypadki gramatyczne zamordować.

Czytaj dalej

Reklamy

Zapomniana polszczyzna

W nauce chińskiego zawsze fascynowały mnie terminy na określenie krewnych i powinowatych. W tej kwestii język Państwa Środka jest precyzyjny niczym skalpel i oddziela wyraźnie młodsze rodzeństwo od starszego, a linię męża od linii żony. Polski też był taki –  dawno, dawno temu.

W językach europejskich brat to po prostu brat. Względnie brother, bruder, брат albo frère czy inny fratello. Nie ważne czy jest starszy o 20 lat, czy młodszy o pięć. Zawsze pozostanie bratem.

W chińszczyźnie co innego. Starszy brat to gēge (哥哥), a młodszy – dìdi (弟弟). Starszego trzeba się słuchać, a młodszym można rozporządzać. Hierarchia musi być. O swoich kumplach mówi się, że to „starsi bracia” (哥们儿, gēmenr), łechcząc tym samym ich ego. O młodszym koledze albo żółtodziobie w pracy można z kolei powiedzieć xiǎodì (小弟), czyli „braciszek” albo „młodszy brat”. Można też tak nazwać samego siebie, umniejszając własną osobę, co w chińskiej etykiecie stanowi podstawową zasadę grzeczności.

Czytaj dalej