Makaron na zimno i najdłuższy most świata

pociagi

Świetnie pamiętam, kiedy spróbowałem go pierwszy raz. Był gorący, parny dzień na świętej buddyjskiej górze Emeishan (峨眉山). I jak to w Chinach, szlak turystyczny wiódł od jednego sklepiku do drugiego, od baru do baru. W jednej z takich garkuchni wystawiono wielką michę ze świeżym tofu, której widok zwabił mnie do środka. Przekupień zachęcającym gestem wskazał przygotowane do sprzedaży miski z makaronem na zimno (冷面). Zawsze do tej pory myślałem, że chłodne kluchy muszą smakować obleśnie, ale widok świeżego tofu i gorąco zrobiły swoje. Sięgnąłem po portfel. Czytaj dalej

Reklamy