Tradycyjna chińska dysproporcja płci

Niedawno koleżanka M. z pracy wróciła za biurko po urlopie macierzyńskim. W czasie przerwy obiadowej siedliśmy sobie przy ekspresie do kawy, aby ogrzać się jej szczęściem. Koleżanki pytały o to, kto zajmuje się maluchem w czasie kiedy M. chodzi do pracy (oczywiście jej matka, taka jest chińska tradycja). Pamiętałem, że M. ma już całkiem sporą córkę, a z kolei inna koleżanka z Ningbo za przywilej posiadania dodatkowego potomka musiała wyłożyć z mężem równowartość trzyletnich zarobków obojga (za takie pieniądze legalizuje się nadmiarowe dzieci w myśl chińskiej polityki kontroli urodzeń; stawka jest ustalana lokalnie). Dlatego zagaiłem: – A ile to teraz kosztuje w Szanghaju?

Czytaj dalej

Reklamy