Ryzyko

Kino Cathay

Skrzyżowanie przed zabytkowym kinem Cathay w Szanghaju. Ruch uliczny w Chinach odzwierciedla chińskie podejście do ryzyka.

Co to jest ryzyko? Jak wiadomo, pewien maturzysta w odpowiedzi na tak postawione pytanie oddał pustą kartkę z podpisem: „To jest właśnie ryzyko!”. Jaką ocenę za to dostał – historia milczy, ale słuchając tego dowcipu niewątpliwie sami wczuwamy się przez chwilę w skórę egzaminatora. I od razu robi się wesoło, gdyż podejście maturzysty zakrawa na absurd, a humor – jak onegdaj zauważył Zygmunt Freud – opiera się właśnie na absurdach. W tym przypadku sprytny uczeń wykalkulował, że prosty koncept mógłby zastąpić żmudną pisaninę.

Ryzyko jest zawsze jakąś kalkulacją. W biznesie ryzyko jest iterowane, a zatem powtarza się nieustająco. Zawsze istnieje pewna mierzalna szansa, że coś się wykolei. Zawsze istnieją zyski lub straty, będące rozwiązaniami probabilistycznego równiania. Ale każdy bilansuje ryzyko trochę inaczej, o czy miałem się okazję jakiś czas temu przekonać…

Czytaj dalej

Reklamy

Polskie pierogi w Szanghaju

Wow Cafe

Niedawno usłyszałem, że istnieje gdzieś w Szanghaju lokal serwujący polskie pierogi. Nie mogłem więc przepuścić okazji i wybrałem się tam w ostatnią sobotę.

Lokal mieści się w dzielnicy Qibao (七宝) w zachodniej części miasta, przy Beihengli Lu nr 43 (北横沥路43号) . Nosi nazwę Wow Cafe (哇咖啡) i wygląda dość niepozornie. Do niedawna był to po prostu zamknięty klub dla znajomych właściciela. Jakiś czas temu właściciel zmienił jednak zdanie i postanowił podzielić się miejscem z fajną atmosferą, otwierając podwoje dla wszystkich chętnych. Wow Cafe oferuje szereg egzotycznych potraw i przekąsek, łącznie z m.in. meksykańskim budyniem, ale dla Polaka największym rarytasem będą  pierogi z truskawkami lub z serem. Właściciel lokalu, DC, robi je sam na miejscu!

Czytaj dalej

Alibaba kradnie Dzień Singla

 

Podejrzany: Alibaba Group, czyli największy chiński biznes internetowy, na świecie ustępujący wartością jedynie Google i Facebookowi. W czasie historycznego IPO na nowojorskiej giełdzie 19 września tego roku Alibaba został wyceniony aż na 231 mld dolarów. Obecnie w ciągu roku firma wypracowuje zyski sięgające 1/10 tej sumy. Alibaba Group to przede wszystkim Alibaba.com, czyli internetowa platforma B2B, która łączy eksporterów – głównie chińskich – z kupcami na całym świecie. Oprócz tego, do Alibaby należy serwis Taobao (B2C&C2C), Tmall (platforma B2C, o bardziej biznesowym charakterze, niż Taobao) oraz Alipay („chiński PayPal”, do którego należy połowa chińskiego rynku). I to nie wszystko. Czytaj dalej

Imię dla Chińczyka

Mateusz Ricci i Xu Guangqi

Matteusz Ricci, jezuita, który przetłumaczył Biblię na chiński, oraz zasłuchany w niego Xu Guangqi, jeden z najsłynniejszych chińskich konwertytów, który na chrzcie przyjął imię Paweł. Przez wieki zachodnie imiona w Chinach były wyłącznie domeną chrześcijan.

Z wielką ciekawością przeczytałem poradniczek, jaki właśnie opublikowała Chińska Telewizja Centralna (CCTV). Rzecz dotyczy angielskich imion Chińczyków…

W „Supermarkecie kultury” Gordon Matthews pisał o narodzinach tożsamości hongkońskiej z perspektywy powrotu Hongkongu do macierzy w 1997 roku (tekst bardzo na czasie, biorąc pod uwagę to, co się dzieje w HKG, polecam). Otóż wyrazem hongkońskiej tożsamości miało być właśnie angielskie imię, wybierane przez  mieszkańców byłej brytyjskiej kolonii w trakcie nauki angielskiego w szkole średniej. Dziwnie plotą się losy tego świata, gdyż dziś hongkońska moda podbiła całe Chiny. Jak kraj długi i szeroki, angielskie imiona wymyślają sobie gwiazdy pop i luminarze biznesu (z Jackiem Ma na czele), ale też sekretarki, handlowcy w firmach eksportowych itd. itp.

Czytaj dalej

VPN, czyli moja chińska soma

1116210_10201707905850201_1387003652_o

Właśnie przeczytałem na jednym portalu, że chińskie kina zaczęły wyświetlać w czasie seansów „tweety” z komentarzami widzów. Wiedza o blokadzie Twittera (i paru innych serwisów) w ChRL nie jest chyba w Polsce wiedzą tajemną, toteż zaskoczył mnie ten kwiatek. Załóżmy jednak, że autor pisząc „tweet” miał na myśli wpis na dowolnym serwisie mikroblogowym  (buty Nike czy Rebook też nazywane są „adidasami”). Albo że miał to na myśli autor oryginalnej wiadomości, którą przepisał nasz dzielny portalista.

Czytaj dalej

Chiny i Polska. Ogarnijmy się!

Dlaczego jest tak mało polskich firm w Chinach? Dlaczego polska prasa tak chętnie i łatwo zbywa Państwo Środka ogólnikami i stereotypami? Dlaczego nie potrafimy w pełni wykorzystać szans, jakie daje światu rozwój chińskiej gospodarki?

Tego rodzaju pytania od lat padają w środowisku sino-specjalistów. Zajmując się Chinami od 15 lat, wielokrotnie miałem okazję się przekonać, iż Polaków mówiących po chińsku, czy też prowadzących z Państwem Środka ożywione interesy, jest znacznie więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ciągle odkrywam rodaków pracujących w Chinach w międzynarodowych koncernach, utrzymujących własny zakład produkcyjny albo oferujących na miejscu usługi translatorskie. Znam śmiałków, którzy prowadzą w Chinach działalność tak zaskakującą, jak produkcja kiełbasy, sprzedaż gofrów, marketing tzw. wirtualnych przedmiotów z gier komputerowych czy wyrób nagrobków. Ale wobec skali interesów, jakie prowadzą w Chinach nasi partnerzy z UE, i tak ciągle jawimy się jako – mówiąc dobitnie językiem polskiej żulii – „małe miki”.

Czytaj dalej

Kilka słów o czipach

Na początku lat 70. w Wielkiej Brytanii pojawiły się południowokoreańskie telewizory. Nie wyróżniały się jakością, ale było ich dużo i były tanie. Brytyjscy producenci drwili sobie z azjatyckiego towaru. Chichotali słysząc, że kolorowe odbiorniki idą wyłącznie na eksport, a w samej Korei można kupić jedynie czarno-białe.

15 lat później w Wielkiej Brytanii nie było już krajowych producentów telewizorów.

Czytaj dalej