Dzień po Smoleńsku

wtem

Kolaż, który wystrugałem po tym, jak poprzedni prezydent wywiesił znienacka (w sierpniu 2010) tablicę poświęconą wydarzeniom po katastrofie w Smoleńsku.

Przed siedzibą SLD na ul. Rozbrat świetlista plama ze zniczy i kwiatów. Obok krzesełko, stolik i księga kondolencyjna. Portrety trójki polityków lewicy wyglądają jak żałobny tryptyk: pośrodku Jerzy Szmajdziński, po bokach – Jolanta Szymanek-Deresz i Izabela Jaruga-Nowacka.
W staromodnym gabinecie na pierwszym piętrze Leszek Miller wita nas swoim nieodłącznym uśmiechem. Opowiada o sytuacji w SLD, o katastrofie Mi-8 w 2004 roku, z której cudem uszedł cało. – To trwało sekundy – wspomina. – Za mało, by całe życie przewinęło mi się przed oczami. Za mało, bym ujrzał światełko na końcu tunelu.