Dzień po Smoleńsku

wtem

Kolaż, który wystrugałem po tym, jak poprzedni prezydent wywiesił znienacka (w sierpniu 2010) tablicę poświęconą wydarzeniom po katastrofie w Smoleńsku.

Przed siedzibą SLD na ul. Rozbrat świetlista plama ze zniczy i kwiatów. Obok krzesełko, stolik i księga kondolencyjna. Portrety trójki polityków lewicy wyglądają jak żałobny tryptyk: pośrodku Jerzy Szmajdziński, po bokach – Jolanta Szymanek-Deresz i Izabela Jaruga-Nowacka.
W staromodnym gabinecie na pierwszym piętrze Leszek Miller wita nas swoim nieodłącznym uśmiechem. Opowiada o sytuacji w SLD, o katastrofie Mi-8 w 2004 roku, z której cudem uszedł cało. – To trwało sekundy – wspomina. – Za mało, by całe życie przewinęło mi się przed oczami. Za mało, bym ujrzał światełko na końcu tunelu.
Reklamy

Wietnam (3): Phú Quốc, czyli jak Chińczyk zwietnamszczył rajską wyspę

Pieniądze dla duchów

Lepiej późno, niż wcale… Rok z hakiem zleciał nie wiadomo kiedy, więc wrzucam ostatni post poświęcony wyprawie do Wietnamu. Konkretnie – wyspie Phú Quốc.
Czytaj dalej

Lokowanie miast na prawie chińskim

2014-03-02 12.44.17

Miasteczko Holenderskie w dzielnicy Gaoqiao w Szanghaju to jedno z miast widm wymienionych w książce Ghost Cities

O tym, że w Chinach pełno jest pustych miast, każdy słyszał. Potoczne rozumienie tego zjawiska na Zachodzie jest następujące: chiński wzrost gospodarczy jest dęty, bo partia nie ma co robić z pieniędzmi z eksportu, więc buduje dla samego budowania, czyli dla nakręcania PKB. A potem puste blokowiska, ba, całe miasta(!), stoją i straszą jako ghost cities, czyli miasta widma. W tym duchu opisywano już w zachodniej prasie m.in. „mały Paryż” pod Hangzhou, nowe dzielnice Ordos, Tianjinu czy Zhengzhou, a także podszanghajskie Nanhui. Kilka dni temu miasta widma odkryto nawet w afrykańskiej Angoli, co uznano za dowód, że chińscy deweloperzy swoje „budowanie dla budowania” zaczynają eksportować na Czarny Ląd.

Czytaj dalej

Polskie pierogi w Szanghaju

Wow Cafe

Niedawno usłyszałem, że istnieje gdzieś w Szanghaju lokal serwujący polskie pierogi. Nie mogłem więc przepuścić okazji i wybrałem się tam w ostatnią sobotę.

Lokal mieści się w dzielnicy Qibao (七宝) w zachodniej części miasta, przy Beihengli Lu nr 43 (北横沥路43号) . Nosi nazwę Wow Cafe (哇咖啡) i wygląda dość niepozornie. Do niedawna był to po prostu zamknięty klub dla znajomych właściciela. Jakiś czas temu właściciel zmienił jednak zdanie i postanowił podzielić się miejscem z fajną atmosferą, otwierając podwoje dla wszystkich chętnych. Wow Cafe oferuje szereg egzotycznych potraw i przekąsek, łącznie z m.in. meksykańskim budyniem, ale dla Polaka największym rarytasem będą  pierogi z truskawkami lub z serem. Właściciel lokalu, DC, robi je sam na miejscu!

Czytaj dalej

Guilin, Longji i Yangshuo

010 Rybacy na rzece Li

Na przełomie Nowego Roku wyjechaliśmy do Guilinu i Yangshuo. Od dawna chciałem rodzinie pokazać te surrealistyczne krasowe krajobrazy, które dzieciaki znają z Kung-fu Pandy (a ja je pamiętam jeszcze z Dooma). Wycieczka udała się znakomicie.

Czytaj dalej

W domu dobrego nazisty

1.

Przetłumaczenie „Rzezi Nankinu” Iris Chang to jedna z tych fuch, o których najchętniej w ogóle bym zapomniał. Teoretycznie nie powinienem, bo przekład był czystą przyjemnością: współpraca z wydawcą układała się doskonale, książka była świetnie napisana, zaś autorka przeprowadziła imponujące dochodzenie, inkrustując tekst mnóstwem informacji i cytatów. Robota w zasadzie wykonywała się sama. Czytaj dalej

Most nr 3 przez Jangcy

Trudno uwierzyć, ale przez całe tysiąclecia jedyną metodą przekroczenia Jangcy była przeprawa łodzią lub promem. Rzeka od zawsze dzieliła Chiny na pół. Różnice pomiędzy Południem i Północą są widoczne do dziś, tak jak różnice pomiędzy dawnymi zaborami w Polsce.  Czytaj dalej