Lotofagia

20151207_072957.jpg

Worki z kłączami lotosu leżą na ulicy – poranna dostawa towaru do taniej knajpki w Szanghaju.

Lotos jaki jest, każdy widzi. Wyrasta sobie pięknie wprost z błota – nieskalany. Dlatego w starożytnych Indiach uznano go za symbol czystości i doskonałości. Symbolika ta dotarła do Chin wraz z buddyzmem. Wyznawca Buddy też tapla się w błocie  („Oto się w złości ludzkiej błocie ma stopa ślizga” – narzekał Kazimierz Przerwa-Tetmajer), a jego celem jest osiągnięcie nirwany, toteż lotos naturalnie symbolizuje ów stan błogosławiony. Budda Śakjamuni zasiada na lotosowym tronie, a mnisi w świątyniach buddyjskich chętnie zakładają lotosowe stawy-ogródki. Albo hodują kwiaty w doniczkach z wodą.

Czytaj dalej

Polskie pierogi w Szanghaju

Wow Cafe

Niedawno usłyszałem, że istnieje gdzieś w Szanghaju lokal serwujący polskie pierogi. Nie mogłem więc przepuścić okazji i wybrałem się tam w ostatnią sobotę.

Lokal mieści się w dzielnicy Qibao (七宝) w zachodniej części miasta, przy Beihengli Lu nr 43 (北横沥路43号) . Nosi nazwę Wow Cafe (哇咖啡) i wygląda dość niepozornie. Do niedawna był to po prostu zamknięty klub dla znajomych właściciela. Jakiś czas temu właściciel zmienił jednak zdanie i postanowił podzielić się miejscem z fajną atmosferą, otwierając podwoje dla wszystkich chętnych. Wow Cafe oferuje szereg egzotycznych potraw i przekąsek, łącznie z m.in. meksykańskim budyniem, ale dla Polaka największym rarytasem będą  pierogi z truskawkami lub z serem. Właściciel lokalu, DC, robi je sam na miejscu!

Czytaj dalej

Guilin, Longji i Yangshuo

010 Rybacy na rzece Li

Na przełomie Nowego Roku wyjechaliśmy do Guilinu i Yangshuo. Od dawna chciałem rodzinie pokazać te surrealistyczne krasowe krajobrazy, które dzieciaki znają z Kung-fu Pandy (a ja je pamiętam jeszcze z Dooma). Wycieczka udała się znakomicie.

Czytaj dalej

Jedwabniki

Jedwabniki

Youzha canyoung (油炸蚕蛹), czyli typowe danie kuchni północnej – jedwabniki samożne na oleju.

Niełatwo się przemóc do owadów. Sama idea zajadania czegoś, co ma czułki, odwłok i bzyczy, wydaje się człowiekowi wychowanemu w kulturze zachodniej czymś odrażającym. W ten sposób sami robimy sobie krzywdę, bo zamykamy się na ciekawe doznania kulinarne. To zamknięcie nie ma żadnych logicznych podstaw, poza tradycją oraz modą. Czym taki na przykład świerszcz różni się od krewetki? Niczym, ale wsuwać krewetki to szpan, bo je jedzą Francuzi i Włosi. Wsuwać świerszczyki – zgroza, bo to rzecz Azjatów, Afrykańczyków i Indian.

Czytaj dalej

Czarna świnia

swinka 00

Mówią, że jej mięso smakuje niczym wołowina. Czarna świnia z koreańskiej wyspy Jeju tuszę ma niezbyt tłustą, o dużej zawartości czerwonego mięsa. To niewielkie, porośnięte czarną szczeciną stworzenie stanowi jedną z kulinarnych legend Korei Południowej. Czytaj dalej

Makaron na zimno i najdłuższy most świata

pociagi

Świetnie pamiętam, kiedy spróbowałem go pierwszy raz. Był gorący, parny dzień na świętej buddyjskiej górze Emeishan (峨眉山). I jak to w Chinach, szlak turystyczny wiódł od jednego sklepiku do drugiego, od baru do baru. W jednej z takich garkuchni wystawiono wielką michę ze świeżym tofu, której widok zwabił mnie do środka. Przekupień zachęcającym gestem wskazał przygotowane do sprzedaży miski z makaronem na zimno (冷面). Zawsze do tej pory myślałem, że chłodne kluchy muszą smakować obleśnie, ale widok świeżego tofu i gorąco zrobiły swoje. Sięgnąłem po portfel. Czytaj dalej

Jeżowiec na żywca

W czasie ostatnich wakacji w Chorwacji ukłuł mnie jeżowiec. Nie było to przyjemne, toteż wykorzystałem szybki wypad do Dalianu – miasta słynącego z owoców morza – aby wywrzeć na jeżowcach zemstę.

Do Dalianu udałem się jako członek tercetu egzotycznego, który składał się z Francuza (pochodzenia marokańskiego), Turka (pochodzenia ormiańskiego) i Polaka, czyli mnie (pochodzenia polskiego). Pierwszego wieczoru udaliśmy się do pewnej znanej restauracji, którą polecił nam taksówkarz. Czego tam nie było! Czytaj dalej