„Źródło kwiatów brzoskwiniowych”. Pierwsza chińska utopia

Źródło Kwiatów Brzoskwiniowych

Źródło Kwiatów Brzoskwiniowych, malowidło z Długiego Korytarza (长廊) w Pałacu Letnim w Peknie (颐和园).

Od dłuższego czasu fascynują mnie utopie. Jeśli się dobrze rozejrzeć po popkulturze, jest to bowiem z najbardziej żywotnych motywów, choć częściej do czynienia mamy z dystopiami, niż eutopiami [1]. Dystopie to ostatnio m.in. głośne ekranizacje jednakowych powieści z gatunku young audult science fiction post-apocalyptic adventure, takie jak serie: Divergent,  Hunger Games czy Giver.

Utopie to moja ulubiona polska fantastyka socjologiczna z lat 80. (Zajdel, Wnuk-Lipiński, Parowski itd.). To inspirowana odkryciami Kolumba i Ameriga Vespucciego, założycielska dla całego gatunku Utopia Tomasza Morusa (1516), przez La città del Sole Tommasa Campanelli (1602), spirytualistyczną Mirandę Antoniego Langego (1924), który nawiązywał do Campanelli, aż po Powrót z gwiazd Lema (1961), który z kolei nawiązywał do Langego. To zarówno dystopijno-eutopijny Księżyc w Wojciechu Zdarzyńskim Dymitra Krajewskiego (1785), jak i opanowana przez Żydów Warszawa z dystopijno-antysemickiego pamfletu Juliana Ursyna Niemcewicza Rok 3333, czyli Sen niesłychany (1858).

W świecie ponowoczesnym, za korzeń gatunku uważane są Nowy Wspaniały Świat Huxleya (1931) oraz Rok 1984 Orwella (1949). Poniekąd słusznie, bo obie książki są kamieniami milowymi w mainstreamie anglosaskim. Warto wszakże odnotować, że Orwell i Huxley czerpali garściami z Rosjanina, Ewgenija Zamiatina. Jego książka My (1921) – powstałe na gorąco rozliczenie z iluzjami rewolucji bolszewickiej – została już w 1924 roku przetłumaczona na angielski. Obaj anglosascy giganci oczywiście ją znali, nie wspominając o innych doskonałych pisarzach, którzy się Zamiatinem inspirowali (Vonnegut, Le Guin itd). 

I tak oddaliśmy sprawiedliwość Rosjaninowi (отлично!). Ale Rosja to intelektualnie – czy nam się to podoba, czy nie – krąg kultury zachodniej. A Chiny… Czy Chińczycy też mają jakieś swoje utopie?

perfect worldsNiedawno przeczytałem fascynującą rozprawę Douwego Fokkemy, holenderskiego literaturoznawcy i sinologa, który wykładał m.in. we Wrocławiu. Prześledził on motywy utopijne na Zachodzie i w Chinach, porównując je ze sobą. Pomijając fakt, że sam konfucjanizm – jak i chrześcijaństwo – można uznać za koncepcję utopijną (a która religia nią nie jest?), a rewolucję kulturalną można od biedy uznać za próbę zrealizowania utopii komunistycznej, to Chińczycy szalenie rzadko snuli wizje doskonałych eutopijnych społeczeństw czy też bawili się w krytykę współczesności pod płaszczykiem dystopii. Tego typu literatura z jakichś powodów w Chinach nie „żarła”. Można to oczywiście wytłumaczyć chińskim praktycyzmem, pragmatyzmem, realizmem, a nawet przyziemizmem – tak kontrastujacymi z zachodnim idealizmem (a świetnie znanymi tym, którzy się trochę porozbijali po Żółtej Ziemi).  Fokkema oczywiście stawia tu kilka uczonych hipotez. Kto ciekaw, odsyłam do rozprawy Perfect Worlds: Utopian Fiction in China and the West (2011).

Jakieś utopie jednak w Chinach pisano… Z różnych powodów chciałbym polecić Państwu króciutki tekst, który zdaniem Holendra należy uznać za pierwszą chińską utopię. Jak to w klasycznej literaturze chińskiej bywa, utwór jest króciutki i lakoniczny, toteż pozwoliłem go sobie przetłumaczyć, co jest standardowym zresztą ćwiczeniem na studiach sinologicznych. Efekty zamieszczam poniżej.

Mimo krótkiej objętości, „Żródło Kwiatów Brzoskwiniowych” było brzemienne w znaczenia. O czym można się łatwo przekonać mieszkając w Chinach. Chińczycy, nawet dziś (!), postrzegają sąsiednie nacje jako rodzaj „zdziczałych” Chińczyków, których los rzucił na rubieże Niebiańskiego Kraju. Tak patrzą na Koreańczyków („Oj tam, oj tam, Koreańczycy wymyślili sobie język i odrębną narodowość, ale tak naprawdę to się wywodzą z Chin” – jak orzekł mój chiński kolega po fachu z Ningbo). Tak patrzą na Japończyków (w czym pomaga im znana legenda o młodzieńcach i dziewicach wysłanych po eliksir nieśmiertelności przez Pierwszego Cesarza). Tak też patrzą na tajwańskich aborygenów….

Dlaczego tak patrzą – łatwiej zrozumiemy po przeczytaniu tekściku Tao Yuanminga (陶渊明, 365-427), napisanego w roku 421. Czyli 1100 lat przed Tomaszem Morusem. Co by znaczyło, że i utopię wynaleziono w Chinach znacznie wcześniej, niż w Europie :-)))

PS. O aborygenach z Tajwanu będzie jeszcze w jednym z kolejnych odcinków.


桃花鱼艇图

„Połów pośród kwiatów brzoskwiniowych” (桃花鱼艇图) namalował Wang Hui (1632-1717)

Źródło Kwiatów Brzoskwiniowych / 《桃花源记》
Autor: Tao Yuanming (陶渊明), 421.
Tłumaczenie: Konrad Godlewski (Copyright 2016)

晋太元中,武陵人,捕鱼为业。缘溪行,忘路之远近。忽逢桃花林,夹岸数百步,中无杂树,芳草鲜美,落英缤纷。渔人甚异之,复前行,欲穷其林。林盡水源,便得一山,山有小口,彷彿若有光。便舍船,從口入。

W epoce Taiyuan za czasów Wschodniej Dynastii Jin (376-396 r. n.e.), żył sobie w komanderii Wuling pewnien człowiek, który trudnił się łowieniem ryb.  [Pewnego dnia], płynął wzdłuż rzeki i stracił orientację, [nie wiedząc], jak długą drogę przebył. Nagle dotarł do brzoskwiniowego zagajnika, rozciągającego się na obu brzegach rzeki na głębokość kilkuset stóp.  Nie rosły tam inne drzewa [prócz brzoskwiń]. Pachnąca trawa była świeża i soczysta, pokryta spadającymi [płatkami brzoskwiniowych] kwiatów. Rybak dziwił się temu, ale płynął dalej, pragnąc przebyć zagajnik. Na końcu [odnalazł] źródło, wypływające z niedużej groty w zboczu góry. W głębi pieczary dojrzał jakby blask, [toteż] porzucił łódź i [zaintrygowany] wszedł do środka.

初極狹,纔通人。復行數十步,豁然開朗,土地平曠,屋舍儼然,有良田美池桑竹之屬,阡陌交通,雞犬相聞。其中往來種作,男女衣着,悉如外人。黄髮、垂髫,並怡然自樂。

Z początku [przejście] było wąskie, ledwo starczało dla [jednego] człowieka.  Po przebyciu kilkudziesięciu kroków, otworzyło się szeroko i jasno. Na równej, rozległej przestrzeni [dało się dostrzec] zadbane domostwa. Były tam żyzne pola ryżowe, piękne stawy, [wokół których rosły] morwy, bambusy i tak dalej. Pomiędzy polami wiła się ścieżka. [Z oddali] dało się słyszeć gdakanie kur i szczekanie psów.  Po polach kręcili się ludzie, [zajęci] uprawą ziemi i [inną] pracą; kobiety i mężczyźni ubrani tak samo, jak w zewnętrznym świecie; młodzi i starzy, promienieli szczęściem.

見漁人,乃大驚,問所從来。具答之。便要還家,設酒、殺雞,作食。村中聞有此人,咸来問訊。自云:先世避秦時亂,率妻子邑人來此絕境,不復出焉;遂與外人間隔。問今是何世,乃不知有漢,無論魏、晉。此人一一為具言所聞,皆嘆惋。餘人各復延至其家,皆出酒食。停数日,辭去。此中人語云:「不足為外人道也。」

Ujrzawszy rybaka, bardzo się zdziwili i jęli dopytywać, skąd przybył. [Kiedy] im odpowiedział, zaprosili go do [jednego z] domów, gdzie ugoszczono go winem i zarżnięto kurczaka, by przygotować strawę. [W tym czasie cała] wioska dowiedziała się o przybyszu, więc [wszyscy mieszkańcy zbiegli się], aby wypytać o wieści ze świata. [Tubylcy] oświadczyli [rybakowi], że ich przodkowie uciekli przed wojną w okresie dynastii Qin [221 r. p.n.e.–].  Poprowadzili swoje żony, dzieci i sąsiadów do tego odludzia i już go nie opuścili. Miejsce jest odcięte od zewnętrznego świata. [Tubylcy] pytali [rybaka] jaka teraz [panuje] dynastia, bo o dynastii Han, Wei i Jin nie słyszeli.  Ów podzielił się z nimi znanymi sobie nowinami, [na które] oni zareagowali westchnieniami żalu. [A potem] wszyscy [jęli] zapraszać rybaka do swoich domostw, częstować go winem i strawą. Przepędziwszy tak kilka dni, [rybak wreszcie] pożegnał się [z nimi, chcąc] wracać. [Więc] tubylcy [na koniec] mu powiedzieli: „Nie wspominaj ludziom na zewnątrz [o tym, co tu ujrzałeś!]”.

既出,得其船,便扶向路,處處誌之。及郡下,詣太守,說如此。太守即遣人随其往,尋向所志,遂迷,不復得路。

Odszedłszy [z doliny], rybak odnalazł swą łódź i ruszył w drogę powrotną, co i raz zostawiając za sobą znaki.  Dotarłszy do stolicy komanderii, złożył wizytę gubernatorowi, któremu opowiedział o swej przygodzie. Gubernator natychmiast posłał ludzi śladem rybaka, aby odnaleźli pozostawione przez niego znaki. Ale [ludzie ci] się zgubili i nie potrafili znaleźć [właściwej] drogi.

南阳劉子骥,高尚士也,聞之,欣然規往。未果,尋病終。後遂唔問津者。

Liu Ziji z Nanyangu, znakomity uczony, poznawszy tę historię, z radością planował dotrzeć [do tajemniczej wioski]. Nie udało mu się, zachorował i zmarł. Od tego czasu nikt już nie próbował szukać [Źródła Kwiatów Brzoskwiniowych].

武陵桃源

武陵桃源 (Buryô Tôgen) – „Źródło Brzoskwiniowe w Wulingu”, japoński drzeworyt z początku XIX wieku.

 

[1] Z popularnym obiegu używa się zwykle pojęć utopia i anty-utopia, na oznaczenie utopii pozytywnych i negatywnych. Jest to jednak nieporozumienie, bo „utopia” – termin ukuty przez Tomasza Morusa – oznacza po łacinie nie-miejsce, czyli never, never land.  Dla precyzji, należy zatem używać terminów dystopia (złe miejsce) i eutopia (dobre miejsce).


P.S. 2.

Tekst Tao Yuanminga kojarzy się nieodparcie z „Zagnionym Horyzontem” Jamesa Hiltona – jedną z najpopularniejszych utopii XX wieku. Hilton opisuje podobną dolinę, tyle że ukrytą gdzieś w Himalajach. Bohaterowie trafiają tam przypadkiem, na skutek katastrofy lotniczej. Nie mam pojęcia, czy Hilton znał tekst Tao Yuanminga, ale przypuszczam, ze tak, bo tekst ów mógł być już wówczas  przetłumaczony na angielski. Albo znany anegdotycznie. Sam Hilton twierdził, że inspiracją były dlań artykuły w National Geographic, opisujące m.in. Lijiang.

„Zaginiony Horyzont” z kolei inspirował już niewątpliwie Jeana Van Hamme’a, scenarzystę genialnej serii komiksowej o przygodach Thorgala Aegirssona, rysowanej przez Grzegorza Rosińskiego. Otóż w pierwszej części, wydanej w 1980 roku (w Polsce w 1988 roku;), Thorgal ucieka przed wilkami i wpada w przepaść. Dostaje się do ukrytej pod lodowcem jaskini, przypominającej Eden. Mieszkają tam trzy siostry, które się nie starzeją, bo czas w jaskini płynie bardzo powoli. Dwie starsze chcą uczynić z Thorgala męża na wieczność. Nasz bohater kocha jednak wolność, więc postanawia uciec i zawiązuje spisek z najmłodszą z sióstr, blondynką Skadią. Po wydostaniu się na powierzchnię, para nocuje pod gołym niebem. Nad ranem, Thorgal odkrywa obok siebie postarzałe truchło staruszki. Oto los upomniał się o lata, które Skadia „zaoszczędziła” w raju pod lodem. Bardzo podobnie kończy sie „Zaginiony Horyzont”, tyle że bohaterowie nocują w gospodzie w Syczuanie.

Cóż, wychowałem się na Thorgalu, więc nie mogę sobie odmówić przyjemności i o nie wspomnieć o tej serii. Komiksy były wtedy towarem luksusowym, jeździło się po nie specjalnie do firmowej księgarni MAW na Wilczą. Wybierałem się na te wyprawy z jednym kumplem, którego nie widziałem od podstawówki. Podobno mieszka w Kanadzie.

Rafał, r u there?

Thorgal Prawie Raj

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s