Polskę trafił Szlak

Lianyungang

Początek mostu kolejowego Lianyungang-Rotterdam. Terminal kontenerowy porcie Lianyungang prowincji Jiangsu w Chinach.

Co myślę o Nowym Jedwabnym Szlaku i wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach? – zapytał mnie jeden z blogoczytaczy. Odpowiadam pokrótce.

1. Przede wszystkim, rozczarowany jestem ujęciem tej wizyty przez krajowe media. Spodziewałem się, że przeczytam wreszcie coś mądrego o polskim eksporcie i poglądzie polskich polityków na drugą gospodarką świata, ale zamiast tego znalazłem garść PR-owskich czy też wręcz propagandowych materiałów. „To co nas podzieliło – to się już nie sklei” – wyrokował Rymkiewicz w słynnym wierszu do Kaczyńskiego i miał rację. Bo zamiast jakiejś sensownej analizy, do polskiej opinii trafiły głównie głosy zachwytu lub buczenia. O ile Niemcy, Francuzi czy Amerykanie mają szansę przeczytać wyważone głosy na temat swojej polityki zagranicznej, to Polacy AD 2015 nie mają już tego luksusu.

Po spotkaniu z prezydentem w Pekinie wrzuciłem zdjęcie FB, a znajoma zażartowała o lodzie na Wielkim Murze. Pojęcia nie miałem o co chodzi… Dopiero potem odkryłem, że w ten oto sposób skwitowała wizytę Dudy główna polska telewizja. Mój ulubiony tygodnik, który lokuje się ostrożnie po tej samej stronie sceny politycznej, napisał z kolei krytykancki komentarz, sugerujący, że z tej wizyty nic nie wyniknie.

Po prawej stronie nie lepiej. Ot, krzykliwy portal rozpływa się w zachwytach nad Nowym Jedwabnym Szlakiem, sukcesem prezydenta i doniosłością wizyty. A przecież nie tak dawno ten sam portal złajał pewną wielką linię oceaniczną za zorganizowanie wizyty swego flagowego kontenerowca w Gdańsku. Linia ta oferuje bezpośrednie połączenie z Dalekiego Wschodu do Polski, za co należy się jej wdzięczność, a mimo to napisano: „Oto statek, który zabierze polskie miejsca pracy”. Na chłopski rozum to samo zrobią chińskie pociągi z towarem poruszające się po Nowym Jedwabnym Szlaku, który chce budować prezydent Duda…

Nikt nie chce polskiemu czytelnikowi tłumaczyć, jak działa światowa gospodarka i to jest bardzo smutne.

2. Rozczarowali również eksperci. W morzu achów i ochów nie znalazłem bodaj jednego, wyważonego komentarza, próbującego nakreślić rzeczywiste znaczenie tej wizyty. Lewicowi eksperci milczeli lub drwili, prawicowi tonęli w zachwytach, a nawet sugerowali, że dzięki lepszym relacjom z Chińczykami Warszawa może teraz odważniej pograć z Niemcami i Rosją. Bo „Polska jest nie do ominięcia przez Nowy Jedwabny Szlak”.

Okej, proszę spojrzeć na mapę. Nowy Jedwabny Szlak biegnie przez Rosję, Białoruś i Polskę do Niemiec. Przewrotna uroda tego projektu polega właśnie na tym, że jeżeli ma on być czymś więcej, niż korytarzem transportowym, to wszystkie strony muszą się z sobą dogadać. Polska może sobie roić, co zechce, ale jeżeli zacznie wariować, to można ją po prostu można ominąć. Tak jak to uczyniono z gazociągiem północnym. Istnieją przecież – i były już testowane! – warianty korytarzy kolejowych przez Ukrainę na Słowację, prosto do serca Europy. Do Skandynawii można od biedy wjechać przez Sankt Petersburg i Helsinki. A jak cała Mittel Europa popadnie w chaos, to można jechać przez Kazachstan, Azerbejdżan, Gruzję i Morze Czarne oraz Turcję.

Żeby zrozumieć rzeczywiste znaczenie chińskiego projektu, trzeba mieć pojęcie jak wygląda transport morski i lotniczy pomiędzy Chinami i Europą. Temat jest arcyciekawy i gdyby takie zdanie postawiono redaktorom np. telewizji Discovery, z łatwością zrobiliby z niego szoł. W Polsce za szoł uznano ślizgawkę na Wielkim Murze.

Lianyungang 2

Początek mostu kolejowego Lianyungang-Rotterdam. Terminal kontenerowy porcie Lianyungang prowincji Jiangsu w Chinach.

3. Co do samej wizyty, to myślę, że była udana. Pokazała, że nowa władza próbuje uprawiać  własną politykę międzynarodową – z rozmachem i z namysłem. Szukanie w Azji oparcia wobec ekspansji naszego Wielkiego Brata na Wschodzie, to kierunek zapoczątkowany jeszcze przez marszałka Piłsudskiego. W Bożym Igrzysku Norman Davies oceniał, że wizyta prezydenta Nixona w Chinach też była w jakiś sposób pokłosiem polskiego myślenia o geopolityce w Azji. Fajnie, że wracamy do starych tradycji.

Po drugie, o Polsce przez chwilę było głośno w chińskich mediach. Moi chińscy koledzy i znajomi reagowali bardzo pozytywnie, a znajomy amerykański dziennikarz, który pisze ksiązke o Nowym Jedwabnym Szlaku, chce teraz koniecznie jechać do Polski. Prezydent Duda był w Chinach dobrze odbierany, a jego ekipa i uniknęła – to jest w dyplomacji ważniejsze, niż efekty, które przychodzą z czasem – kompromitujących wpadek.

Dopiero czas pokaże, jakie będą plony tej wizyty. Prezydent wyznacza kierunek, za którym powinna pójść rządowa administracja. Prawicowi komentatorzy, o których wspominałem, nawołują do „nowego otwarcia w stosunkach z Chinami” i sami niewątpliwie powinni skorzystać z tej rady (lekarzu, lecz się sam!). Ale polskim władzom wystarczy iść drogą „nowego otwarcia z Chinami” którego dokonano jeszcze z okazji Expo 2010 w Szanghaju. Zapoczątkowano wtedy szereg działań, które trwają do dziś i nie powinny być przerywane, lecz jedynie korygowane.

To, czego moim skromnym zdaniem rzeczywiście brakuje w Polsce, to upubliczniona wiedza o Chinach. Telewizja Publiczna (podobno ma być teraz Narodowa?) powinna mieć korespondenta w Pekinie, a PAP i inne media publiczne, powinny więcej zajmować się gospodarką. Oczywiście na samo-podtrzymanie takiego biznesu medialnego nie ma w Polsce publiki (więc trzeba by do niego dopłacać), ale to powinna być inwestycja w przyszłość. Bez zrozumienia jaką rolę Polska może odegrać i jakie ma pole manewru, niełatwo będzie zasiąść do chińskiej uczty.

4. Nowy Jedwabny Szlak i tak się rozwija, i będzie się rozwijał niezależnie od tego, co zrobi polski prezydent i polska władza. W 2008 roku BMW zaczęło wysyłać koleją części do swojej fabryki w Shenyangu. W świecie światowej logistyki i w samych Chinach uznano to wówczas za duże wydarzenie, a w Rosji zrozumiano, że w starym dobrym trans-sibie (kolej transyberyjska) tkwi niewykorzystany potencjał. A w Polsce się o tych początkach chińskiego projektu  w ogóle nie mówiło. Dopiero otwarcie pociągu do Łodzi w 2013 roku uznano za wydarzenie.

O czym kiedyś pisałem, w Polsce zwyczajowo się zaczyna i się nie kończy. Mamy ciekawą historię udziału Polaków budowie kolei Wschodniochińskiej, ale kogo to dziś obchodzi…? Nowy Jedwabny Szlak w wariancie północnym idzie linią, którą na początku XX wieku budował przez Mandżurię dla Cara inżynier Kierbedź. Kogo to obchodzi? Polska nie zna swojej historii, a więc o przyszłości mówić trudno.

Zresztą, z teraźniejszością też jest krucho. Polscy politycy snują wizje wykorzystania pociągu do transportu żywności. Niestety, cena – kilkakrotnie wyższa od transportu morskiego – sprawia, że eksporterzy żywności patrzą na kolej z powątpiewaniem. Czy polscy politycy nie rozmawiają z polskimi eksporterami?

Jeżeli czymś można wypełnić pociągi na Wschód do Chin, to wolumenu trzeba szukać w Niemczech, a nie w Polsce. Niemcy potrafią do Chiny eksportować kosztowne towary do Chin skuteczniej, niż cała Europa razem wzięta. Ale polskie gazety nie piszą o tym, jak to się Niemcom udaje, tylko o tym, jakie Niemcy oglądają seriale, albo co niemieccy politycy myślą o polskich wyborach.

Nowy Jedwabny Szlak trafił Polskę jak grom z jasnego nieba. Może ją obudzić, ale może równie dobrze sparaliżować i otępić…

Nowy Jedwabny Szlak - Kaligrafia Li Penga

„Nowy Jedwabny Szlak” – kaligrafia premiera ChRL Li Penga, na pomniku upamiętniającym otwarcie szlaku kolejowego Lianyungang-Rotterdam 16 maja 1994 roku. Wikipedia i rozmaite think tanki podają, że Nowy Jedwabny Szlak to pomysł prezydenta Xi Jinpinga ogłoszony w Kazachstanie w 2013 roku. Czyżby nikt nie dotarł do Lianyungang…?

 

PS. Kącik poetycki.

新丝绸之路
巍巍天山皑皑雪,
漫漫古道滚滚沙。
一桥如虹贯欧亚,
丝绸之路绽新。

Nowy Jedwabny Szlak
Wyniosłe Góry Tianshan bieleją od śniegu,
Nieskończona wstęga drogi toczy się przez piach.
Most niczym tęcza łączy Azję i Europę,
Jedwabny Szlak rozkwita na nowo.

Reklamy

7 thoughts on “Polskę trafił Szlak

  1. Znacie to uczucie, kiedy wykręcacie swój nr telefonu i słyszycie sygnał zajęte? „老百姓Godlewski narzeka na polskich ekspertów z zakresu kontaktów z Chinami” – klasyk~!

    Lubię to

  2. Nader interesujący tekst.
    Komentarz własny.
    Od zarania nowej ery czyli po 1989 r w Polsce nie mieliśmy opozycji z prawdziwego zdarzenia. Gabinet cieni jest pojęciem książkowym i ciekawostką.
    Komentarz wizyty prezydenta jako rzekłeś skomentowany tylko w konotacji politycznej bez jakiegokolwiek komentarza merytorycznego. smutne ale tak działają media ….niestety.

    Lubię to

  3. Jest w polskich mediach sporo rozsądnych ludzi, którzy próbują robić swoje. Niestety, bardzo niewielu zajmuje się Chinami, a miejsce na sensowne komentarze (długie i wyważone) jest bardzo ograniczone. Trzeba walić prosto z mostu, a to nie sprzyja głębi dyskursu. Ale może z czasem to się zmieni, jest coraz więcej osób, które mają sporo ciekawego do powiedzenia wśród ekspertów.

    Lubię to

  4. Dobry post, dziś wlasnie o tym samym dyskutowałem z zona ( chinka ). W Polsce smiech ( idiotow ) a w Chinach podkreślono ze Polska bardzo dobrze się zaprezentowala bo przyjechal prezyent a nie premier jak z pozostalych krajów, podpisano kontrakty, porozmawial nasz prezydent o innych możliwościach wspolpracy itd. hmm… co te media pisza? czy polskie media sa jeszcze polskie ?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s