13.5, czyli wszystko idzie zgodnie z planem

Od dawna zamierzałem napisać o tym, jak „przezroczysta” staje się z roku na rok propaganda chińska… No, właśnie, czy to jeszcze propaganda czy już marketing polityczny? Fachowcy wiedzą oczywiście, że różnicy w zasadzie żadnej pomiędzy nimi nie ma, poza estetyczną czy też polityczną. Otóż „propagandę” uprawiają wraże reżimy, a „marketing polityczny” kochane demokracje. W szczegółach sprowadza się to do tego, kto płaci rachunki.

Jedno z najsłynniejszy dzieł amerykańskiej propagandy wojennej w okresie I wojny światowej, plakat Motgomery’ego Flagga narysowany dla Komitetu Creela w 1917 roku.

Pierwszymi mistrzami propagandy w świecie nowoczesnym byli Amerykanie. Władze USA chciały przekonać naród, że udział w I wojnie światowej jest słuszny i tym celu prezydent Wilson powołał Komitet Creela (o którym jakoś rzadko piszą pleniące się w Polsce miesięczniki historyczne). Z doświadczeń amerykańskich korzystały potem „nieprzeliczone dzieci Soso, niezwyciężony miot Hitlera”, rozwijając propagandę radziecką i faszystowską. Tyle, że ZSRR i III Rzesza swoją wojnę przegrały i dlatego mnie na studiach uczono, że masowe techniki manipulacji i refleksja nad komunikowaniem masowym to pokłosie II wojny światowej. I z takim przekonaniem żyłem, aż przeczytałem sobie m.in. książkę „Propaganda” (1928), napisaną przez Edwarda Bernaysa, zwanego „ojcem public relations”. Kto lubi sobie komplikować obraz świata, gorąco polecam.

Chiny Ludowe zaczynały swą przygodę z propagandą od kopiowania i „lokalizowania” radzieckich wzorców (od 1949 roku do lat 80.), by je stopniowo porzucić dla coraz to doskonalszych form własnych, inspirowanych zachodnią szkołą reklamy i marketingu. O ile w innych demokracjach ludowych nadal obowiązuje stara szkoła (której również zdarzają się szokujące odstępstwa od kanonu, co ujrzałem w Wietnamie), o tyle w Chinach mamy do czynienia z propagandą, której zachodnie oko nawet nie rozpozna, o ile nie rozumie po chińsku. Owszem, tu i tam (raczej nie w Szanghaju) wiszą jeszcze czerwone banery, ale nowe chińskie plakaty przypominają raczej zachodnią reklamę społeczną, niż swojskie malowidła z przewodnią siłą narodu, które podziwiałem w moim szarym peerelowskim dzieciństwie.

Za ukoronowanie tego procesu możemy uznać powyższy filmik, reklamujący XIII plan pięcioletni CHRL (2016-2020). Oglądając go, można pomyśleć, że Chiny w zasadzie niczym się nie różnią od zachodnich demokracji. Ot, czwórka hipisów – jeden podobny do Hendriksa, drugi do Bowiego – jedzie sobie busem przez surrealistyczny świat. Jadą, bo prezydent Xi Jinping ma nową koncepcję. Takie filmiki to zazwyczaj amunicja, z której walą do siebie politycy w  czasie kampanii wyborczych od Seulu, przez Waszyngton aż po Warszawę. Ale Chiny to jednak inny świat, choćby dlatego, że tu nie ma wyborców i wyborów, jest za to naród, z rzadka już tyko nazywany klasą robotniczą, oraz plany pięcioletnie. Filmik reklamuje najnowszy plan przewidziany na lata 2016-2020.

Plany pięcioletnie to wynalazek radziecki, a konkretnie odpowiedź Stalina na leninowską NEP. Lenin, ojciec chrzestny wszelkich komunistycznych zamordyzmów (odkąd w „Tezach kwietniowych” wyjaśnił, co miał Marks na myśli posługując się mglistym pojęciem „dyktatury proletariatu”), nie bardzo wiedział, co począć z sowiecką gospodarką i po krótkim okresie komunizmu wojennego ostatecznie wrócił do form burżuazyjnych, ogłaszając w 1921 roku Nową Politykę Ekonomiczną. Towarzysz Stalin, który roił sobie, że jest demiurgiem na kształt Piotra Wielkiego, postanowił to jednak zmienić, ogłaszając w 1928 roku pierwszy Plan Pięcioletni.

Celem Stalina była skokowa industrializacja zacofanego kraju oraz kolektywizacja rolnictwa. Aby zdobyć surowce dla przemysłu i środki na zakup zagranicznych maszyn, Stalin rozwijał sieć obozów koncentracyjnych, w których wykorzystywano na masową skalę pracę przymusową – bo na tym właśnie opierał się GUŁag. Model radziecki okazał się atrakcyjny dla rozmaitych satrapów, dlatego znalazł wielu naśladowców, od III Rzeszy (plan czteroletni w latach 1936-40), przez Polskę Ludową (1956), Koreę Północną (od 1957 roku) i Południową (od 1962 roku), aż po Indonezję (od 1969 roku).

Chińska Republika Ludowa zaczęła planować – wzorem ZSRR – jeszcze w 1953 roku i od tego czasu nie zamierza wcale przestać. Po drodze zrezygnowano wprawdzie z komun ludowych czy monopolu państwowego w wielu dziedzinach gospodarki, a poczynając od jedenastej pięciolatki zastąpiono nazwę „plan”, jihua, (计划) delikatniejszym synonimem guihua (规划), który tłumaczy się jako „plan” lub „program”. Niemniej, partia nadal zamierza sterować chińską gospodarką, o czym niedawno przekonali się gracze giełdowi. A filmik o przypomina jej przewodnią rolę, obwieszczając rychłe nadejście XIII Planu (Programu?) Pięcioletniego (十三五规划).

Lubię takie materiały, bo dewastują one przesłodzone wizje rozmaitych sinofilów. A szczególnie korwinistów, którzy dopatrują się w Chinach jakiejś nowej ziemi obiecanej (oczywiście bez Reymontowskich konotacji, bo ci ludzie raczej nie czytują Reymonta). Tak, Chiny są silne, ale nie dlatego, że panuje w nich absolutna wolność gospodarcza, tylko dlatego, że rządzą nimi pragmatycy, którzy ze Stalina, Lenina i Wuja Sama potrafią wyciągnąć to, co uważają za naprawdę skuteczne.

A skoro było o Rosji, to kto wie, gdyby po śmierci Lenina obowiązywała nieustannie NEP, to może mogłaby się stać całkiem innym krajem… Może nawet potęgą, taką jak współczesne Chiny?

Zatroskanym o stan chińskiej gospodarki – i tym, którzy chcą wiedzieć what China’s gonna do – pragnę zadedykować stary, ale jary, rosyjski song grupy Grażdanskaja Obarona pt. Всё идёт по плану, czyli „Wszystko idzie (zgodnie) z planem”. Dopadła mnie ta piosenka latem, kiedy światowe media zachłystywały się wydarzeniami na szanghajskim parkiecie giełdowym. I od tego czasu nie mogę się od niej opędzić. Czasem idę sobie przez Szanghaj ze słuchawkami na uszach, patrzę na te wszystkie wieżowce, pełne sklepy i piękne dziewczęta, a Jegor Letow ryczy mi do ucha: 

А при коммунизме все будет заебись,
Он наступит скоро, надо только подождать,
Там все будет бесплатно, там все будет в кайф,
Там наверное вообще не надо будет умирать,
Я проснулся среди ночи и понял, что

Все идет по плану …

Reklamy

3 thoughts on “13.5, czyli wszystko idzie zgodnie z planem

  1. fajny psot w pelni sie zgadzam , co do pragmatyzmu Chinczykow mam wlasna teorie, teoria grabii, oni TYLKO grabia do siebie ale jak juz maja co grabic, tzn najpierw buduja i inwestuja a pozneij dziela miedzy siebie, w dalekiej Polsce najpierw grabia i i dziela a pozniej buduja z mchu i paproci,

    flozofia Konfucjaniska jest tez do „bulu” egoistyczna, liczy sie tylko ja, brat, ojciec, syn, wnuk (poza Wnelin i Wenzhou)……..mama ….zona, ale tak jest w wiekszosci Azji,

    nadmienie ze jedyna przewaga China nad reszta swiata jest ogromna populacja i napedzajaca ja doktryna „me too” ktora tesc mi przetlumaczyl ze to zwykla zazdrosc i strach przed silniejszym

    Polubienie

  2. to nie pragmatyzm rzadzacych ale rządzonych a może jednak na odwrot :-))))))

    Ale co zlego zrobil rząd na giełdzie ? przecież chyba uratowali zycie setkom drobnych inwestorów. czy rząd amerykański zrobil cokolwiek w 1929 ?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s