Anty-Konfucjusz

Lu Xun

Każdy, kto choć trochę interesuje się Chinami, musiał słyszeć o Instytutach Konfucjusza. Jest ich już w sumie z 500 na sześciu kontynentach, z czego cztery w Polsce. Akcja promocji putonghua za granicą  jest częścią szerszego procesu. Chodzi o przywrócenie roli tradycji konfucjańskich, które przez dłuższą część historii ChRL były negowane. Elementami tego samego zjawiska są Pokojowa Nagroda Konfucjusza czy działalność pani Yu Dan, która reinterpretuje stare teksty dla nowych chińskich mieszczan. Tak oto Konfucjusz ożywa i powraca ze śmietnika historii, na którego próbowano go wyrzucić w XX wieku…

I dlatego chciałbym opowiedzieć o facecie, który w najnowszych dziejach Chin uchodzi za bodaj najważniejszego anty-Konfucjusza. Mam oczywiście na myśli Lu Xuna, uważanego za ojca nowoczesnej chińskiej literatury. Tak się bowiem składa, że cztery jego słynne opowiadanka ukazały się właśnie w przekładzie dr Katarzyny Sarek, nakładem wydawnictwa Dialog. Zachęcam wszystkich gorąco do przeczytania tych tekstów.

Lu Xun opowiadaniaPo pierwsze dlatego, że są krótkie i dobitne. Wszystkim nam brakuje czasu, a Lu Xun był genialny choćby dlatego, że nie przelewał niepotrzebnie atramentu. Pisał zwięźle i obrazowo, na wskroś nowocześnie, niczym dzisiejsi pisarze, którzy muszą walczyć o uwagę czytelnika z internetem, telewizją i smartfonami. Pragnął wymierzyć swoim czytelnikom motywacyjnego kopa, skłonić ich uruchomienia zardzewiałych mózgownic. I umiał ten cel osiągnąć przy użyciu metod, które ani trochę się nie zestarzały. Jest to sztuka znana wyłącznie największym autorom.

Po drugie dlatego, że chińska klasyka jest w Polsce w zasadzie nieznana. Polski dyskurs na temat Chin toczy się na niskim poziomie, trochę tak jakbyśmy się wsłuchiwali w odległe, zniekształcone echo tego, co się mówi na Zachodzie i w zagranicznych mediach. Przykłady? Dwa lata temu literacką nagrodę Nobla dostał Mo Yan, dla którego Lu Xun jest jak Gombrowicz czy Miłosz dla współczesnych polskich pisarzy. Najsłynniejszego dzieła Mo Yana, Krainy wódki, nie da się właściwie zrozumieć bez Luxunowego debiutanckiego opowiadanka Dziennik szaleńca. Choćby dlatego, że Mo Yan doktoryzował się z literatury pracą właśnie o Lu Xunie. Czytałem uważnie, co pisano o jego nagrodzie w polskiej prasie i niestety nikt w zasadzie o Lu Xunie nie wspomniał. Stare tłumaczenia jego prozy wydane w latach 50. butwieją w polskich bibliotekach. Może pora to zmienić?

Lu Xun opowiadania dziennik szlańca 狂人日记Po trzecie dlatego, że my – ja i wy, drodzy czytelnicy – jesteśmy nagminnie traktowani nie fair. Otóż przytłaczająca większość tłumaczeń chińskiej literatury w Polsce to przekłady z angielskiego, a wydawcy nierzadko starają się zakamfulować ten fakt. Cóż, z angielskiego jest taniej i bezpieczniej, gdyż większa część tłumaczeniowego rynku w Polsce to angielszczyzna. Zawsze znajdzie się jakiś biedny, acz niegłupi student anglistyki, gotowy pracować za głodowe stawki, żeby mieć co wpisać w CV. Dobry redaktor potrafi z takiego wsadu zrobić całkiem przyzwoity produkt. Wydania typu „głuchy telefon” (chiński => angielski => polski) są potem masowo kupowane, a nawet otrzymują nagrody (!).

Dlatego warto docenić, że się jeszcze komuś chce tłumaczyć bezpośrednio z chińskiego (przekład czyta się doskonale!), bo to parę razy więcej roboty, a frukty – żadne. Warto podkreślić, że nowe wydanie opowiadań Lu Xuna jest zaopatrzone w oryginalne teksty chińskie. Takie dwujęzyczne wydania są  w Polsce rzadkością (pytając znajomych trafiłem jedynie na wiersze Bei Dao), chociaż to przecież świetna pomoc dla osób uczących się na poważnie chińskiego.

Po czwarte, Lu Xun, chociaż pisał sto lat temu, nadal pomaga zrozumieć Chiny. W jego czasach był to kraj słaby, pogrążony w chaosie okresu przejściowego i moralnym niepokoju. A dziś Chiny są krajem silnym, lecz pogrążonym w chaosie okresu przejściowego i moralnym niepokoju. Tak jak w Dzienniku szaleńca, człowiek nadal jest cżłowiekowi wilkiem. Tak jak w Lekarstwie, nadal szerzą się przesądy i zabobony. Tak jak w Domu rodzinnym, Chiny znów są społeczeństwem klasowym, w którym panicze i parobcy mogą się porozumieć wyłącznie jako dzieci. Potem jedni i drudzy dorośleją, a mury rosną, rosną.

Jedyne opowiadanko w tym zbiorku, które wydaje się antyczną skamieliną, to Kong Yiji, ciepły portret loosera, który nie zdał egzaminów cesarskich. Biedak żyje z fuch pisarskich i kradzieży, jedną radość czerpiąc z czarki ciepłego wina wychylonej na stojaka przy ladzie w szynku. Dziś takich biedaków już nie ma, bo nie ma cesarskich egzaminów… Ale czy na pewno? Chiny generalnie są krajem ludzi sukcesu, albowiem niekwestonowany wzrost gospodarczy każdemu obiecuje jakąś szansę, ale motory tego wzrostu się wypalają. Już kilka lat temu odważniejsze gazety zaczęły pisać o bezrobotnych abslowentach uczelni z biedniejszych, zachodnich prowincji…

Prawo cyklu koniunktrualnego jest nieubłagane: kiedyś wybuchnie w Chinach kryzys. A wtedy na ulicach pojawią się rzesze takich nowych Kongów bez szans na posadę i koło historii się domknie. I jak zawsze w takich sytuacjach, wybuchnie spór o kształt nowych Chin. Spór taki, jak trwał za życia Lu Xuna, kiedy Yuan Shikai próbował przywrócić cesarstwo ożywiając martwe konfucjańskie rytuały. Lu Xun tę próbę wyśmiewał, gdyż wierzył, że nowe Chiny muszą być nowoczesnym i sprawiedliwym krajem. Dlatego też uważano go za sympatyka komunistów, i dlatego też komuniści, jeszcze w okresie yan’ańskim, uznali, że Lu Xun wielkim pisarzem był. Kiedy jednak wybuchły maistowskie szaleństwa, nawet sam Mao Zedong przyznawał, że Lu Xun zostałby pewnie aresztowany, gdyby dożyl wielkiego skoku czy też wielkiej proletariackiej rewolucji kulturalnej.

Dziś prace Lu Xuna – co zauważa w bardzo ciekawym komentarzu autorka Caixina – stopniowo znikają z chińskiej edukacji, żeby zrobić miejsce dla ożywionego na nowo konfucjanizmu. A może raczej „post-konfucjanizmu”?

***

Popryszczyn wedle Repina

Popryszczyn wedle Repina (1882), źródło: Wikipedia

PS. Polecam również „Zapiski wariata” («Записки сумасшедшего») Gogola z 1834 roku. Tym właśnie opowiadaniem inspirował się Lu Xun, ale była to co najmniej luźna inspiracja. O ile u Lu Xuna na pierwszy plan wybita jest kanibalistyczna alegoria (ach, ta chińska obsesja kulinarna!), o tyle u Gogola wariactwo bohatera, Aksentego Iwanowicza Popryszczyna, koncentruje się wokół hierarchii społecznej i – a, jakże! – nieszczęśliwej miłości.

Popryszczyn jest niskiej rangi urzędnikiem, radcą tytularnym, w jednym z urzędów w Petersburgu za rządów Mikołaja I. Zakochuje się w córce swego pryncypała, ale nie dla psa kiełbasa… Snując się za dziewczyną, bohater zaczyna rozmawiać z należącą do niej suczką Medżi, a nawet zobywa korespondencję Medżi z innym psem! Rojąc sobie treść listów, popada w coraz to dalej idące szaleństwo i kiedy pewnego dnia czyta o bezkrólewiu w Hiszpanii, jakiś czas później dochodzi do wniosku, że jest… hiszpańskim królem. Przestaje chodzić do pracy, czeka na hiszpańskie poselstwo, które ma mu przywieźć koronę, a także planuje spotkanie z rosyjskim carem.

Lu Xun dość wprawnie odtworzył ton opowiadanka Gogola – barwne wariactwo, które jest rodzajem psychicznej samoobrony i pretekstem do krytyki społecznej. Ciekawe, że Chińczyka mniej interesowały tematy bliskie sercu Rosjanina, a mianowicie życie w urzędniczym światku, walka o pozycję i romantyczny afekt. Można to wytłumaczyć różnicami kulturowymi i chińską tradycją narratologiczną, odmienną od zachodniej. Z drugiej strony, równie ciekawe, że w Chinach tak wielką popularnością cieszyła się rosyjska literatura. Przypuszczalnie, mimo wszystko, życie w wielkim imperium – czy to rosyjskim, czy to mandżurskim – niesie ze sobą podobne wyzwania.

***

PS 2. Kogo interesuje przejście chińskiej literatury na język potoczny: otóż ideę tę rzucił w 1917 roku Hu Shi, młody chiński profesor filozofii, który powrócił po doktoracie w USA. Tekst Hu Shi ukazał się w magazynie Nowa Młodzież, redagowanym przez Chena Duxiu. Pismo to promowało zachodnie wartości, m.in. demokrację, liberalizm i indywidualizm, krytykując jednocześnie tradcyję konfucjańską. W specjalnym numerze Nowej Młodzieży zaprezentowano filozofię marksistowską. I to właśnie w Nowej Młodzieży  w maju 1918 roku ukazało się opowiadanie Lu Xuna, które uznano za realizację postulatu Hu Shi.

Reklamy

5 thoughts on “Anty-Konfucjusz

  1. dodam ze LUXUN jest pasjami czytywany w USA, w Yale jest podstawa wprowadzenia do kultury chinskiej, moj Taiwanski professor byl w najwyzszym stanie uwielbienia do LX, ja…chyba za tepy jestem na jego styl, czesc mi sie podoba ale wiekszosc jest po prostu plytka i uzywa tego irytujacego „ja” w narracji co daje taka dwustronnosc odbicia rzeczywistosci, na marginesie mysle ze dla szerszych mas czytanie LX (wliczajac mnie) jest trudne bez klucza (v.cannibalsim), po otrzymaniu klucza staje sie takie………przasne

    Polubienie

    • Jarek, tak jest choćby dlatego, że tłumaczenia starej chińskiej literatury są w USA dostępne bez problemu. U nas to wydawano lata temu, a potem przestało się opłacać, więc wydawcy komercyjni machnęli ręką. Z kolei państwowe wydawnictwa poupadały.

      Lu Xun jest wtóry wobec zachodnich pisarzy. Dziennik obłąkanego pod względem formy jest „zerżnięty” z opowiadania Gogola pod tym samym tytułem. Ale nikt wcześniej tak w Chinach nie pisał, więc ta literatura zbliżyła Chiny do świata.

      Mnie się osobiście kanibalistyczna metafora szalenie podoba. Podoba mi się na poły groteskowy ton, z jakim Lu Xun pisze o rzeczach śmiertelnie poważnych.

      Polubienie

      • tak to Gogol, pozniej Orwell zerznal z obydwu..w USA rosyjka literatura to tabu i zkazaa w szkolach, by sie plebs nie edukowal o odchamial, poza tym US nie moze przeboloc ze nie stworzylo nic na firmamencie literatury pieknej, doslownie nic

        Polubienie

      • No nie do końca, bo przecież literatura popularna w USA jest bardzo mocna, jesli nie najmocniejsza na swiecie (!) – horrory Lovecrafta i Kinga, powiesci s-f Dicka, Asimova, Heinleina, fantasy Howarda itd. W mainstreamie byl Faulkner i Twain, jest Roth.

        Ale generalnie to masz racje, malo jest w Ameryce powiesci ktore przesadzily o ksztalcie nowoczesnej beletryski i ktore odzwierciedlalyby najwazniejsze dyskusje Zachodu aż do XX wieku. Tak sobie mysle, za w USA nie bylo po prostu arystoktracji, ktora mialaby czas na takie roztrzasania? W Rosji az do rewolucji zyla sobie szlachta ziemianska – pieknie opisana np. przez Gogola – ktora miala czas na dumanie. A w Ameryce wszyscy zap..li na swoj American Dream. Taki mam obraz tego kraju, jesli sie myle, to mnie wyprowadz z bledu.

        Z tym amerykanskim spiskiem przeciw Rosjanom to cos jest na rzeczy :))) Prywatnie fascynuje mnie historii utopii (szczegolnie dystopii). Ten gatunek na Zachodzie rozwijali Brytyjczycy (ciekawe, że w dużej mierze katolicy 🙂 ), najpierw Tomasz Morus (Utopia) potem Switft (podroze Guliwera maja liczne watki dystopijne). Uważa się, że w czasach nowoczesnych gatunek ten rozkwitl za sprawa Orwella i Huxleya. Tyle ze malo kto pisze, iz obaj panowie mocno inspirowali sie powiescia „My” Zamiatina, napisana w 1921 roku, tuz po rewolucji pazdziernikowej… Autor zreszta niedlugo potem zwial na Zachod, a powiesc zostala przetlumaczona na angielski i przez krótki czas zrobiła furorę w środowiskach, które nie podzielały optymizmu „pożytecznych idiotów” w sprawie ZSRS.

        Jakis czas temu chcialem zbadac chinskie dystopie i w chinskiej encyklopedii interetowej odkrylem, ze „My” jest wymienione jako jedna z glowny powisci zalozycielskich dla calego gatunku. Zdziwlo mnie to, bo wstyd przyznac, wczesniej o niej nie slyszalem. Ale tak jest, te wszystkie Orwelle, Huxleye itd. tyleż zawdzięczają Zamiatinowi, co Lu Xun – Gogolowi.

        Z tej historii plyna trzy wnioski.

        Pierwszy, ze Chinczycy maja mniej wykrzywiony obraz literatury swiatowej, niz tradycja anglosaska (w tym wikipedia), ktora lubi sie nasładzać sama sobą.

        Drugi, że rosysjka literatura była wielka i mogłaby być nią nadal, gdyby nie komuna.

        Trzeci, że fajnie sie z Tobą dyskutuje!

        Polubienie

  2. W samo sedno Konrad, btw yankee medioci nie wiedza co to jest Rorbinson Cruzoe D.Dafoe’a ale Marsjanin to dla nich to eureka, i wogole pieje wszyscy od NYT do WP poprzez LAT…malo tego ksiazke nazywaja „odkrywczym nowym trendem”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s