Droga przez Pustkę

022 Okienko

 

Do Chin przyjeżdża coraz więcej Polaków. Mam wrażenie, że to są coraz częściej przypadkowe osoby, które w żaden sposób wcześniej nie czuły się z tym krajem związane. Nauczyciele angielskiego, marketingowcy, inżynierowie, studenci i tak dalej. Niektórzy prowadzą blogi, dając upust swoim ekspackim frustracjom. Piszą soczyste teksty, które czasem podczytuję, bo mogę dzięki nim ujrzeć Chiny w nowym świetle. Wiele rzeczy, które dla mnie są oczywiste, nie są wcale oczywiste dla kogoś, kto mieszka w Chinach krócej, nie zna języka, albo po prostu ma inne spojrzenie. A to bywa szalenie ciekawa perspektywa.

 

1.

Nie mam pojęcia, jak długo mieszka w Chinach autorka bloga „Córka Bruce’a Lee”, bo to nie jest nigdzie na wierzchu napisane, ale w ostatniej notce znalazłem taki cytat (pisownia oryginalna):

(…) zycie rzucilo mem cialem o brzegi Krolestwa Niebieskiego, w koncu warto w pewnej chwili znalezc sie w miejscu tak odjechanym i nieczytelnym, ze mamy wrazenie ze znalezlismy sie na innej planecie, odkrylismy zycie na Marsie i znabozenstwem ogladamy obrzedy dnia codziennego miejscowej ludnosci, bowiem z jakiegos powodu wydaje nam sie, ze w tym szalenstwie zapewne odnajdzie sie z czasem sensowna metoda.

Po okresie okolo roku metoda sie znajduje i zaczyna przerazac.

Wielokrotnie slyszalam od ekspatow nastepujace sformulowanie. Przyjezdzasz tu, widzisz ten caly obled i kretynskosc zachowan, nieczytelnosc gestow i mimiki i wydaje ci sie za za ta fasada cos musi byc, no bo zawsze jest. Tu o cos chodzi. To sie dzieje po cos.

Przerazenie typa ogarnia kiedy zauwaza, ze za fasada, za rzeczami, za slowami maskami z ludzkiej skory nie ma nic.

 

2.

Powyższy fragment zwrócił moją uwagę, bo jest poniekąd odpowiedzią na dylemat Kapuścińskiego. Słynny ów reporter gościł w Chinach krótko i niewiele z nich wyniósł poza przekonaniem, że istnieje jakaś niedostępna dlań tajemnica. Opisał te doświadczenia dopiero po latach w Podróżach z Herodotem. Znajdziemy tam garść bardzo ogólnikowych, wręcz stereotypowych uwag, przepisanych z popularnych publikacji „chinoznawczych”, oraz trafny fragmencik poświęcony „nieczytelności” chińskich twarzy. Kapuściński, mając już na koncie pobyt w Indiach, kontrastuje swoje indyjskie doświadczenie z chińskim:

Różne też mają twarze. Twarz Hindusa może zaskoczyć nas jakąś niespodzianką; a to na czole pojawi się czerwona kropka, a to na policzkach zobaczymy kolorowe wzory, a to w uśmiechu pokażą się ciemnobrązowe zęby. Takich niespodzianek nie sprawi nam twarz Chińczyka. Jest ona gładka i ma niezmienne rysy. Wydaje się, że nic nie może zburzyć jej nieruchomej powierzchni. To twarz, która mówi, że kryje coś, czego nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć.

Tak więc na jednej szali mamy słynnego reportera, który po krótkim pobycie ma wątpliwości, jakież to tajemnice skrywają chińskie twarze, oraz blogerkę, która spędziła za Wielkim Murem nieco więcej czasu, ale już wie, że ospałe chińskie fizjonomie skrywają pustkę. Ciekawe, prawda?

fotografia slubna 02

 

3.

Przyznam szczerze, że co do tej pustki to się mogę zgodzić. Jednym z problemów przy dłuższym pobycie w Chinach jest zwyczajny brak ciekawych rozmówców. Dowiadując się, że mówisz po chińsku, ludzie reagują straszliwie stereotypowo. Po kilku takich rozmowach, czujesz, jakbyś spotykał wszędzie klony „uniwersalnego Chińczyka”, który powtarza w kółko te same pytania,  odtwarzając odgórnie napisany program. Dla „uniwersalnego Chińczyka” jest zaskakujące, że mówisz po chińsku, mieszkasz w Chinach tyle czasu i nawet umiesz jeść pałeczkami, ale dla Ciebie jego schematyczne reakcje stają się po prostu nudne. Z czasem zaczynasz unikać takich konwersacji, bo nie chcesz powtarzać w kółko tych samych kwestii i czuć się jak bohater Dnia Świstaka.

Z kolei kiedy wracasz do Polski, masz wrażenie, że spływa na Ciebie jakaś nieuzasadniona sława. „Mieszkasz w Chinach? Mówisz po chińsku? Wow!” – słyszysz tu i tam, jakby faktycznie wyjazd do Chin przypominał wyprawę na Marsa. Polacy wyobrażają sobie na temat Chin nie-wiadomo-co, bo popukulturowo żyją w Ameryce i niby-Polsce, która jest eskapistyczną wersją „zielonej wyspy”. Azji w ich telewizyjno-internetowym światku nie ma wcale, jawi im się dziwną, tajemniczą, groźną i pociągającą, niczym sekrety Pana Kleksa. No i ciągle gdzieś tam gra mit duchowej wyprawy na Wschód…

Najpiękniejszą bajeczkę na ten temat napisała w 1924 roku słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Pozwólcie, że zacytuję, bo śmiech mię porywa pusty (a potem listość i trwoga) na myśl, że gdzieś jeszcze bywają ludzie, którzy tak sobie wyobrażają Państwo Środka (a wiem, że są!):

Chinoiserie

Nie po to chcę jechać do Chin,
by widzieć piękne świątynie,
wieżę jakąś Ming czy Tsin,
lub pejzaż w Kao-linie

Przecież

póki mam twarz białą z różowym
bez kurzych łapek na skroni,
marzyć o tym lub owym
nikt mi nie wzbroni.

Otóż:

Chcę jechać do chińskiej miłości,
chcę jechać do chińskiej wiśni,
najłatwiej tam i najprościej
sen chiński mi się wyśni.

Może

jakiś szumiący dostojnik
nieznany,żółty i ciemny,
w ramionach jedwabiem strojnych
nauczy mnie chińskich tajemnic?

Jakich?

Tajemnic laki, herbaty,
płaskich jak liść kapeluszy,
pagód i smoków rogatych,
i mojej własnej duszy.

Jinbian

 

4.

Czy tego właśnie szuka Córka Bruce’a Lee w Chinach?

Jako Europejczycy mamy dość mocno wtłoczony do głów stereotyp uduchowionej Azji, z Dalajlamą i innymi dobrotliwie uśmiechniętymi mnichami, jakże różnymi o tłustych katolickich prałatów, którzy próbują nas w Polsce zewsząd pouczać. Tymczasem w Chinach okazuje się, że mająca za sobą 3,5 tys. lat rozwoju cywilizacja duchowo stoi bardzo nisko. Bywa, że nawet niżej niż Polska, zdewastowana przez walec XX-wiecznej historii.

Biednego laołaja zewsząd próbują orżnąć, a jeśli już zada sobie trud wejścia w chińską cywilizację, to wychodzi z tego spotkania przerażony. Zaczyna rozumieć, że rzekomą głębię – którą skrywają tajemnicze chińskie twarze oglądane przez Kapuścińskiego – reklamują wyłącznie cyniczni nauczyciele szkół chińskiego (żeby zarabiać na frajerach pożądających kontaktu z Nieznanym) albo pożyteczni idioci, którzy sami jeszcze nie pojęli, w czym rzecz.

Z tego zderzenia rodzi się całkiem zrozumiała frustracja, której przejawy znajdziemy u każdego cudzoziemca mieszkającego dłużej w Chinach. Każdego kiedyś uderza duchowa pustka, która zapanowała w postkomunistycznym kraju, za jedyną miarę świata uznająca forsę. Takie myśli znajdziemy w zasadzie u każdego polskiego blogera piszącego z Chin dłużej, niż 2-3 lata. Pisał o tym jakiś czas temu Biały Chińczyk:

Najwazniejsza jest forsa, forsa i fabryka, zona zostaje w domu aby dbac o dzieci i o zagracony dom. Chinki sa czesto bardzo oziemble. Czyli jak wszedzie, jesli chcesz znalezc milosc czy sie przytulic to zostaje burdel, jak chcesz miec przyjaciela to kupujesz psa, jak chcesz sie odchamic, to idziesz to biblioteki. Zreszta w Chinach bibliotek publicznych ne ma, w moim miescie-wsi nie znalazlem. Z punktu widzenia rzadzacych to jest dobre, glupszy lud lepiej utrzymac w karbach.  W wiekszych miastach jest troche inaczej – sa stada jak to je nazywam urban dziwki, daja dupy ile sie da, wyemancypowaly sie, balbym sie taka dotknac bo moze sie skaleczyc i najpierw zamiast krwi to poplyne sperma.  Moralnosc w Chinach ogranicza sie tylko jak zarobic najwiecej. A czy mozna z Chinczykiem o czyms innym porozmawiac oprocz jak on robi forse?

Cudo z pereł

 

5.

No dobra. Czy z tą frustracją można sobie jakoś dać radę? Moim zdaniem – tak. Poniżej wypisałem moje własne sposoby. Zapraszam do dyskusji, chętnie dowiem się, że istnieją lepsze metody.

Ruszamy:

Wyjechać – nawet na trochę. Przerwa pozwala podładować akumulatory i z dystansem, na świeżo spojrzeć na Chiny. Można pojechać choćby do Polski po tłustą porcję narzekań. W Chinach nikt tak nie narzeka! Fajnie, co?

Zająć się biznesem lub pracą – może o współczesnej literaturze iberoamerykańskiej nie bardzo jest w Chinach z kim rozmawiać, ale o procesach biznesowych, nowych zamówieniach czy jakości produkcji można rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. Czyż to nie piękne?

Zaprzyjaźnić się z postkomuną – z racji doświadczeń historycznych Chiny są całkiem podobne do Polski. Chińczycy przeszli równie wiele jak my w XX wieku i szukanie podobieństw może być ciekawą a pożyteczną przygodą intelektualną. Szczególnie, jeśli poczytamy autorów, którzy nam tą przygodę podają na tacy. Takich jak choćby Mo Yan.

Uogólnić na całą Azję – podobne problemy przeżywają ekspaci w Japonii, Korei czy Wietnamie. W całym regionie szkoły uczą, że z nauczycielem się nie dysktuje, a kultura doradza, aby unikać konfliktów i nie rozmawiać na trudne tematy. Chińczycy wcale nie są tacy wyjątkowi…

Rozejrzeć się dookoła – jak w każdym społeczeństwie, w Chinach ludzie są po prostu bardzo różni. Praktyczni Chińczycy są zagonieni i sfiksowani na zarabianiu pieniędzy, bo w takich realiach przyszło im żyć. Ale i wśród nich trafiają się ludzie ciekawi, nietuzinkowi. Wystarczy się tylko rozjerzeć, a kolejną sztampową rozmowę poprowadzić inaczej, niż dotychczas.

Przestań odgrywać Dzień Świstaka, a zacznij się bawić w Edge of Tomorrow.

edge

Reklamy

10 thoughts on “Droga przez Pustkę

  1. W jednej z dzielnic Pekinu ustawiono swego czasu książkomaty, z których można wypożyczać samemu, 24h na dobę. Ale każda technika jest warta tyle, ile ludzie, którzy się nią posługują…

    Z Chinami jest taki problem, że literatura chińska powymyślała wiele gatunków literackich przez Zachodem, ot choćby kryminał (Sprawiedliwe wyroki sędziego Bao Gonga) czy utopia (U Źródła Kwiatu Brzoskwiniowego). To jest wspaniała potężna tradycja, ale współczesne czytelnictwo literatury w Chinach nie jest chyba zbyt imponujące. Wystarczy porozmawiać z ludźmi, o czym sam pewnie wiesz najlepiej, bo takich znawców literatury chińskiej jak Ty, to na palcach można liczyć.

    Lubię to

  2. Albo nie jestem blogerem, albo za krótko piszę, albo po prostu – znajduję ludzi podobnych sobie, z którymi mam o czym rozmawiać i nie jest to ani forsa, ani biznes. Walec historii przejechał się moim zdaniem po Chińczykach dużo boleśniej niż po Europie, zostawiając niestety niechęć do tradycyjnej chińskiej kultury i subtelności, których na pierwszy rzut oka faktycznie ze świecą w ręku szukać. Ale – znaleźć można, jeśli się chce. Serio.

    Polubione przez 1 osoba

    • Może w Yunnanie jest łatwiej? W Szanghaju ludzie są skupieni na wynikach, na pracy i na zysku. Nie mają czasu na rozmawianie, uważają je za stratę czasu, jeśli nie przekłada się w żaden sposób na efekty…

      Ale tak jak napisałem w podsumowaniu, wystarczy się rozejrzeć. Fajnych ludzi można znaleźć wszędzie, choć nie wszędzie jest jednakowo łatwo.

      Lubię to

  3. Rozejrzeć się dookoła………jest troche tej kultury, rano ktos na gudzhenie wzdycha, na placu emeryci pedzlami woda hazni maluja, wieczorem cykady zapraszaja na sex, inni na walkach swierszczy fortuny robia, sasiad- milioner uczy mnie latawce kleic, o 11pm panny w qpiao odpieprzone drobia do KTV, jiuhua na jesien w powietrzu lepsza niz maryska, koty mowia mi czesc a obok mnie starsza juz pisarka dala mi kopie reczenie przetlumaczonej swej ksiazki na angielski, dzon wiecorem bije na bramie Pan, ostatnio czeple sie pojawily na bajorach bo kraby na jesien dorastaja i sa juz miekkie do zarcia, stara zielarka uczy mnie jak mixowac rozne paprocie, ostatnio sam zrobilem mixa ze mi apetyt odjeko na 3 dni….tak sie rozgladam

    Polubione przez 1 osoba

  4. Pingback: Ng! | POSTAZJA
  5. Najlepiej wyjechać. Opuścić miejsce w którym człowiek czuję się źle. Chiny pozostaną Chinami i nic tego nie zmieni. Im dłużej się jest, tym trudniej to zrobić.To jednak bardzo odważna decyzja, bo często nie ma się do niczego wrócić, bo często trzeba wszytko zaczynać od nowa. Bo trudno przyznać się że popełniło się życiowy błąd. Bo z Chin w Polsce się nie wyżyje. W Chinach posiadanie białej twarzy „uszlachetnia”. W kraju jest się jednym z wielu.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s