Dlaczego Polska nienawidzi Chin?

Dlaczego Polska nienawidzi Chin

Wpisujesz „Dlaczego Polska…”, a Baidu podpowiada: „..nienawidzi Chin?”

Istnieją ulepszenia, które niekoniecznie czynią świat lepszym, a lepsze – jak mówi stare powiedzonko – jest wrogiem dobrego. Jednym z takich wątpliwych ulepszeń jest tzw. autouzupełnianie, pojawiające się w wyszukiwarkach internetowych. Algorytm zapamiętuje najczęściej wpisywane zapytania i kiedy rozpoznaje początek jednego z nich, podpowiada użytkownikowi resztę. W teorii ma to oszczędzać fatygi, ale w praktyce pozwala wymacać, gdzie leży najniższy wspólny mianownik internetowego tłumu. Dzięki autouzupełnianiu można się przekonać się, że rację miał Stanisław Lem, który powiedział kiedyś: ” Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że jest na świecie tylu idiotów”.

Jako część świata, Chiny zostały przez Niebiosa obdzielone swoją porcją idiotów, w czym pomaga się zorientować najpopularniejsza chińska wyszukiwarka Biadu. Jej podpowiedziom przyjrzał się niedawno amerykański magazyn Foreign Policy, obwieszczając, że obnażają one „zabawne stereotypy na temat Europy w Chinach„. Jeżeli bowiem wpiszemy w Biadu formułę „dlaczego” plus [dany kraj]”, to wyszukiwarka podpowie nam m.in. „dlaczego Francja ma dużo murzynów?” (为什么法国黑人多?), „dlaczego Włochy są takie biedne?” (意大利为什么那么穷?) albo „dlaczego Hiszpania nie anektuje Portugalii?” (西班牙为什么不吞并葡萄牙?)  itd.  

Śmichu-chichu, ale Polakom nie powinno być wesoło, bo kiedy wpiszemy w Baidu „dlaczego Polska”, algorytm podpowie nam „…nienawidzi Chin?”. I to w różnych konfiguracjach (patrz: załączony zrzut ekranu z komórki): „dlaczego Polska nienawidzi Chińczyków?” (波兰为什么恨中国人), „dlaczego Polska nienawidzi Chin?” (波兰为什么恨中国?), „dlaczego Polska nie lubi Chin?” (波兰为什么不喜欢中国?).

No właśnie, „dlaczego Polska nienawidzi Chin”?

chińskie stereotypy na temat Europy

Tak wygląda Europa w autopodpowiedziach Baidu…  (by Foreign Policy)

Do sprawy odniosły się krajowe portale, które jak to krajowe portale o istnieniu Baidu dowiedziały się z Foreign Policy, więc nie ma sensu o nich pisać. Jeden ekspert pewnego think tanku słusznie zauważył, że Polacy na temat Chin też nie zadają najmądrzejszych pytań. Ale i on nie odniósł się do przedmiotowego pytania: Dlaczego Polska nienawidzi Chin? I dlaczego zdaniem najpopularniejszej chińskiej wyszukiwarki jest to najpopularniejsze „dlaczego” pojawiające się w zestawieniu z Polską?

W drodze na Moganshan

Autor w drodze na Górę Mogan

Nim pokuszę się odpowiedź na to pytanie,  chciałbym zaznaczyć, że moim zdaniem skromnym wcale nie nurtuje ono Chińczyków. Mieszkam w Państwie Środka już łącznie 6 lat i przegadałem godziny z tysiącami osób. Z podróżnymi w pociągach i na dworcach, z taksówkarzami, fryzjerami, biznesmenami i Bóg wie z kim jeszcze. Reakcje na cudzoziemców w Chinach są generalnie przychylne, szczególnie jeśli laołaj mówi po chińsku. Pytano mnie między innymi: gdzie jest Polska, czy w Polsce są drogie mieszkania, czemu Niemcy wymordowali polskich Żydów, czy w Polsce językiem urzędowym jest angielski, czemu Polska nie ma euro, w jaki sposób maskują się w Polsce domy publiczne (w Chinach są salony masażu, a tam u Was…?), czy w Polsce jest korupcja, czemu Polska już nie jest socjalistyczna  i czemu Rosjanie zabili polskiego prezydenta w Smoleńsku. Ale nigdy, przenigdy nikt nie zapytał czemu Polska nienawidzi Chin.

Oczywiście, chińska „zasada zachowania twarzy” zakazuje zadawania takich pytań i trzeba brać na to poprawkę. Tłumacząc się, że nie jestem wielbłądem (tzn. dlaczego nienawidzę Chin), źle bym się czuł, więc grzeczny rozmówca nigdy nie postawi mnie w takiej sytuacji. Ale przez tyle lat zdarzało mi się toczyć także i szczere rozmowy, z trudnymi wątkami i tego pytania nie usłyszałem.

Założyłem roboczo, że taka podpowiedź to aberracja wynikła z algorytmu Baidu. Jakiś mechanizm, który wpływa na podpowiedź niezależenie od tego, co się zwykłemu Chińczykowi kojarzy z Polską… Aby to zrozumieć, zagłębiłem się w wyniki omawianego wyszukiwania i zajrzałem do swerisu Biadu Zhidao (Baidu Wie), w którym jedni internauci odpowiadają drugim. Stronka z tego serwisu wyświetla się na jednym z pierwszych miejsc, jeśli zapytamy Baidu o to, „czemu Polska nienawidzi Chin”. Dowiemy się z niej, że Polska to taka europejska Korea. Nie ma wstydu i rozumu, ciągle zadziera z silniejszymi od siebie (Niemcami i Rosjanami), a potem zbiera bęcki. Sama uważa się za ósmy cud świata i wieczną ofiarę. Płacze, że Niemcy wymordowali 6 mln Polaków, ale nie chce pamiętać, że „połowę [tej liczby] sama wysłała do obozów koncentracyjnych” i była „najokrutniejszym mordercą II wojny światowej”. Najbardziej jednak zadziwiające jest to, że w 1919 roku Polska wsparła Japonię przeciwko Chinom. I dlatego każdy Chińczyk ma prawo nie lubić Polski – tyle skrótu tekstu chińskiego, który polubiło coś 450 osób.

Ten tekst jest skrótem szerszego, krytykanckiego popisu na polski temat, który został przynajmniej kilkadziesiąt razy przeklejony na rozmaitych forach (przeklajnie cudzych wytworów występuje w chińskim necie częściej niż na Zachodzie, ale to już inny temat). Artykuł ów znany jest m.in. pod tytułem: „Europejska wycieraczka – Polska. Dlaczego jest krajem super-antychińskim?” (欧洲的垫脚布–波兰,为何是超级反华的国家?). Pojawił się tuż przed olimpiadą w Pekinie, która w Polsce – jak wiadomo – została przyjęta raczej mało entuzjastycznie. W Chinach zostało to zauważone. Próbowano widocznie zrozumieć, czemu premier Tusk zrezygnował w udziału ceremonii otwarcia Igrzysk. Tekst wrócił po katastrofie smoleńskiej, kiedy próbowano nim tłumaczyć m.in. zapiekłą polską nienawiść do Rosji.

Komisja Ligi Narodów na konferencji wersalskiej w 1919 roku. Roman Dmowski stoi drugi od lewej, Wellington Koo również stoi, czwarty od prawej. Żródło: Wikipedia.

Kluczowy fragment tego tekstu dotyczy właśnie konferencji wersalskiej. Pojawia się tam cytat ze wspomnień Wellingtona Koo, chińskiego delegata w Wersalu, który nie może zrozumieć, czemu polska poparła w Wersalu Japonię, kompletnie bezinteresownie szkodząc interesom Republiki Chińskiej. W tekście pojawia się dramatyczny komentarz: “czemu nie będąc zaangażowaną w sprawy chińsko-japońskie, [Polska] tak nienawidzi Chin”? (直到顾维钧写回忆录的时候,他都不明白:和中日都没啥关系的波兰,为什么如此仇视中国!).

Moim skromnym zdaniem, to właśnie ten cytat przyczynił się do wysokiej pozycji „polskiego hejtu” w chińskiej wyszukiwarce. Zdanie „dlaczego Polska nienawidzi Chin?” stało się memem (kiedyś powiedzielibyśmy „znanym cytatem”). Jest ono w miarę często wyszukiwane, więc Baidu z automatu podpowiada jego uproszczone wersje.

Wellington Koo

Wellington Koo (Wikipedia)

Czemu Chińczyków interesuje wersalska konferencja sprzed prawie 100 lat? Jak wiadomo, w chińskim necie dominują ludzie młodzi, a antyjapońskie poglądy są wśród nich bardzo powszechne. Oni doskonale wiedzą, jakie były konsekwencje Wersalu. Otóż po przegranej Niemiec w I wojnie światowej wersalski koncert mocarstw rozparcelował niemieckie kolonie, w tym Shandong z Qingdao. Choć Chiny zabiegały o zwrot swoich ziem, Shandong przypadł Japończykom. Protestując przeciw temu postanowieniu, Wellington Koo jako jedyny uczestnik konferencji werslaskiej nie podpisał kończącego ją traktatu. W Chinach oburzona młodzież wyszła na ulice, a 4 maja 1919 roku  na Placu Tiananmen w Pekinie protestowało 3000 studentów. Władze próbowały uspokoić rewoltę aresztując 700 studentów, co doprowadziło to wybuchu niepokojów i strajków w całym kraju. W ten sposób Ruch 4 Maja stał się kamieniem milowym chińskiego nacjonalizmu. Skłonił chińskich radykałów do szukania trzeciej drogi modernizacji, niezależnej od demokratycznych mocarstw, które w Wersalu tak nikczemnie okpiły Państwo Środka. W 1921 roku dwaj głośni uczestnicy protestów, Chen Duxiu i Li Dazhao, założą w Szanghaju Komunistyczną Partię Chin…

Tekst o polskim hejcie krąży nadal po chińskiej sieci, powstają do niego apokryfy i dodatki. Przykładowo, na znanym forum Tianya 10 kwietnia 2010 roku ukazał się komentarz sugerujący, że Polska aprobowała japońską napaść na Chiny.  W napisanym w dzień katastrofy w Smoleńsku tekście pt. Naga prawda: Polska zawsze popierała japońską napaść na Chiny! (真实揭秘:波兰竟曾支持日本侵略中国!) przeczytamy, że w 1937 roku Polska poparła japońską napaść na Chiny. I znowu pojawia się cytat… z dzienników Wellingtona Koo, tym razem wspinający utarczkę z polskim pro-japońskim dyplomatą na forum Ligi Narodów.

Mam pewne podejrzenia, kto te komentarze fabrykuje, ale się nimi nie podzielę, bo nie mam dowodów. A czym nie da się mówić, o tym trzeba milczeć. Jeżeli jednak ktoś chce przerwać ciszę, to zapraszam do dyskusji.

Przede wszystkim niedobrze, że w największej chińskiej wyszukiwarce szerzy się fałszywy i szkodliwy stereotyp. Polakom i Chińczykom nie zawsze jest po drodze, ale trudno mówić o „nienawiści”.

Ostatnio dużo mówi się o tzw. polityce historycznej. Może czas, żeby pomyśleć o polskiej polityce historycznej w Azji?

 

Reklamy

15 thoughts on “Dlaczego Polska nienawidzi Chin?

  1. Kojarzę ten artykuł. Nie wiem, czy on się nie pojawił jakoś wtedy, gdy zaczęły się jaja z A2. W każdym razie zgadzam się ze zdaniem o polityce historycznej. Myślę, że fajnie byłoby przynajmniej przetłumaczyć i rozpowszechnić ten rozdział „Ognia nad Chinami” jak Urbanowicz po wykonaniu zadania wraca mimo to nad Changde by znaleźć godniejsze miejsce dla amunicji 🙂 O filmie nawet nie marzę..

    Polubienie

  2. Trochę dziwne, że pan Wellington Koo, zawodowy dyplomata w końcu, nie dostrzegał, że IIRP po prostu widziała w Japonii sojusznika przeciw ZSRR (wspólpraca nawiasem mówiąc układała się nieźle i trwała nawet po Pearl Harbor) a nie starała się dokuczyć Chinom.

    Polubienie

    • Nie czytałem dzienników, więc trudno powiedzieć. W tych tekścikach podkreślony jest fakt, że nie mieści mu się w głowie, iż Polska całkowicie bezinteresownie reprezentuje japońskie interesy, podczas gdy inne „małe kraje” przejawiają sympatię wobec sprawy chińskiej, czy to głośno w czasie dyskusji, czy to cichutko w kuluarach. Być może Koo faktycznie nie „czytał” polskiej polityki. Nasz punkt widzenia świata jest dla Chińczyków – i w ogóle Azjatów – dosyć egzotyczny.

      Oni np. nauczyli się, że Rosja to wielka potęga, z którą trzeba ostrożnie. Może słyszeli, stare powiedzonko Denisa Diderot, że to „kolos na glinianych nogach”, ale nie przypuszczają, że to coś więcej, niż udany cytat z Biblii. Niekoniecznie słyszeli o bitwie warszawskiej 1920 r., nie znają Dymitriad. Jak im powiesz, że w historii tylko dwóch Europejczyków zdobyło Moskwę – Napoleon Bonaparte i hetman Stanisław Żółkiewski – to mówią „wow!”, bo nigdy tak o Rosji nie myśleli.

      Pamiętam taką sytuację, że w czasie rewolucji pomarańczowej na Ukrainie przyjechała do W-wy delegacja z Korei Południowej i na dyskusji w PAN zapytano ją o komentarz. Im się w głowie nie mieściło, że mały i pozbawiony „real power” kraj jak Polska może rzucać wyzwanie sąsiadowi. Z ich punktu widzenia nasze zachowania są samobójcze. A u nas przeceiż panuje przekonanie, że znamy Rosję jak mało kto i możemy sobie pozwolić na więcej, niż inni.

      Polubienie

      • Chyba po prostu nie zdawał sobie sprawy, że IIRP wspólpracowała z Japonią bliżej niż z wieloma państwami europejskimi i to jeszcze od czasów zaborów. Nawet teraz nie są to przesadnie znane fakty.

        Polubienie

  3. Najważniejsze co się ukazuje po wpisaniu Polska. Z mojego doświadczenia wynika że o Polsce nigdy nie słyszało jakieś 90 % Chińczyków. Reszta wie ,że to gdzieś w Europie, a jakiś ułamek procentowy będzie ją kojarzyć ze Skłodowską i Chopinem. Kiedyś mój dobry znajomy (osoba bardzo wykształcona na jednym z najlepszych uniwersytetów w Australii) przyznał mi się kiedyś, że jak mnie spotkał pierwszy raz i zapytał skąd jestem to nie wiedział nic o moim kraju.Dodał ,że z ciekawości poczytał trochę o Polsce i przyznał że był zaskoczony, że nigdy o tak ciekawym i zasłużonym kraju nie słyszał. Co ciekawe słyszał natomiast (jak większość Chińczyków ) o Czechach .
    Co do artykułu dlaczego polska nie nienawidzi Chin, to historia lubi się powtarzać i wkrótce znów powyższy artykuł może stać się popularny. Pan Duda pomimo zaproszenia od Chińskich władz nie przyjedzie do Pekinu na obchody zakończenia drugiej wojny światowej. Jako ,że Polska była jednym z głównych graczy podczas drugiej wojny światowej, jego nie obecność będzie bardziej zauważona niż brak Tuska na Olimpiadzie. Do Pekinu przyjedzie natomiast prezydent Czech ( jako jeden z nielicznych prezydentów z Europy)

    Polubienie

  4. Fajna historia. Przypuszczam, że znajomy był urodzony w latach 80. lub później, bo to pokolenie mało zna Polskę – kiedy dorastali nie była już przedstawiana jako bratni kraj z demoludów. Oglądali za to pasjami TV, a Czesi skutecznie rozrekramowali w Chinach swoją Pragę.

    Co do Dudy, to się nie zgodzę. O ile na otwariciu olimpiadady był szereg światowych przywódców, to w Pekinie nie będzie żadnego przywódcy liczącego się kraju zachodnioeuropejskiego. Będą ministrowie spraw zagranicznych i ambasadorowie, ale nie będzie premierów i prezydentów (poza prezydentami Czech i Rosji). Zachód nie chce dawać światu wrażenia, że popiera aktualną chińską politykę na Morzu Południowochińskim. Duda uznał, że nie sensu się z tej polityki wychylać i to można zrozumieć.

    Polubienie

    • Znajomy urodzony w latach 70. Moja dobra znajoma też wykształcona (rocznik 70ty), nie może mi uwierzyć do dnia dzisiejszego,że w Polska nie jest już krajem komunistycznym.Co do Czechów to dodałbym do Pragi również skode, której sporo na chińskich ulicach.

      Będą przywódcy liczących się krajów jak Korea Południowa i RPA. Kraje które uczestniczyły aktywnie podczas II wojny światowej Anglia, USA, Japonia,Włochy i Francja w zasadzie nie muszą się w Chinach pokazywać bo opinia o nich już dawno jest tam wyrobiona.Szkoda, zwłaszcza z perspektywy Polaka mieszkającego w Chinach ,że Pan Duda nie miał tyle odwagi by wyjść przed szereg tak jak to zrobił prezydent Czech. Była to jedna z niewielu okazji , dzięki której Polska była by bardziej zauważona w Chinach a artykuł o którym była mowa nie miał by już takiej racji bytu. Jak donoszą chińskie media na uroczystości będą tylko przywódcy państw, które to są prawdziwymi przyjaciółmi Chin.

      Polubienie

      • Polska jest zauważona w Chinach, o czym świadczy inicjatywa 16+1, w której Chińczycy widzą wręcz centralną rolę Polski. Podobnie z Nowym Jedwabnym Szlakiem, który przechodzi przez nasze terytorium. Czesi nie mają tak dobrej pozycji, nie mają też tak dobrych relacji, jakie zbudowali sobie Węgrzy z Chinami, więc dlatego się tak starają. Nic im po Skodzie, która jest już tylko marką w portfolio VW.

        Kraje nie mają przyjaciół, tylko interesy. Mądry człowiek robi interesy bez sentymentów i tak też postępują Chińczycy, więc nie przeceniałbym roli pekińskiej defilady. Chiny to duży kraj, w zasadzie codziennie gości jakąś dużą delegację, więc nie wystarczy sama główka polityka na fotografiach w gazetach i w TV, żeby sobie tu zrobić publicity. Na to trzeba lat systematycznej pracy i nakładów.

        Z tymi „przyjaciółmi”, to jest nawet taki kurtuazyjny tytuł, który przydziela – jako honorajble menszyn w artykułach – Dziennik Ludowy: 中国人的老朋友. Ale czy ten tytuł ma jakiekolwiek praktyczne znaczenie polityczne bądź gospodarcze? Aleksander Kwaśniewski został swego czasu uznany za „starego przyjaciela Chińczyków” i co z tego?

        Polubienie

      • Chodziło mi o rozpoznawalność Polski i opinie o naszym kraju wśród społeczeństwa Chińskiego (również w tym kontekście pisałem o Czechach), które to mogłoby przeczytać i usłyszeć w wiadomościach, że Chiny mają tylko dwóch prawdziwych przyjaciół w Europie Czechy i Polskę.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s