Alibaba kradnie Dzień Singla

 

Podejrzany: Alibaba Group, czyli największy chiński biznes internetowy, na świecie ustępujący wartością jedynie Google i Facebookowi. W czasie historycznego IPO na nowojorskiej giełdzie 19 września tego roku Alibaba został wyceniony aż na 231 mld dolarów. Obecnie w ciągu roku firma wypracowuje zyski sięgające 1/10 tej sumy. Alibaba Group to przede wszystkim Alibaba.com, czyli internetowa platforma B2B, która łączy eksporterów – głównie chińskich – z kupcami na całym świecie. Oprócz tego, do Alibaby należy serwis Taobao (B2C&C2C), Tmall (platforma B2C, o bardziej biznesowym charakterze, niż Taobao) oraz Alipay („chiński PayPal”, do którego należy połowa chińskiego rynku). I to nie wszystko.

Guanggun Jie

Internetowy banner reklamujący „Święto Gołej Laski”, czyli Dzień Singla

Przedmiot kradzieży: 11 listopada, czyli chiński Dzień Singla. Chińczycy nazywają go Guanggun Jie (光棍节), czyli dosłownie – pośmiejmy się trochę, a co tam! – „Święto Gołej Laski”. Guang (光) oznacza dosłownie „światło” lub „jasny”, ale może też znaczyć tyle, co „goły” (w języku polskim jest podobnie, można np. „zaświecić” pewną częścią ciała). Natomiast gun (棍) oznacza kij, pałeczkę, laseczkę itp. instrumenty. Złożenie guanggun pojawia się już za dynastii Yuan w znaczeniu „zakapior”, natomiast od Mingów oznacza również „starego kawalera”, choć czasem nazywa się też tak samotne kobiety.

Dzień Singla wymyślili chińscy studenci w Nankinie w latach 90., ale w ciągu ostatnich kilku lat święto nabrało ogólnokrajowego rozmachu (czyli słyszała o nim gdzieś tak 1/5 ludzkości). Jak zbadał dziennikarz pewnej nankińskiej rozgłośni, istnieją co najmniej trzy „legendy” na temat powstania tego święta. Według pierwszej, w 1993 roku wymyślili je czterej studenci 4. roku na Uniwersytecie Nankińskim: ot, leżeli sobie pokotem w akademiku i gadali, gadali, aż się zgadali, żeby dla zgrywy jakoś uczcić swoją „singielskość”. Padło na datę 11.11, która symbolizowała całą czwórkę pomysłodawców.

Jingdong

Okolicznościowa reklama sklepu Jingdong

Według wersji drugiej, pomysłodawca był tylko jeden i studiował na Politechnice Nankińskiej (南京理工大学).  Pewnego dnia o 11.11 rano obudził go budzik, więc wpadł na pomysł, aby zabawić się z kolegami: 11 listopada wstać o 11.11 rano i zjeść na śniadanie cztery podłużne racuchy youtiao (油条) oraz miskę owsianki (symbolizujące cztery jedynki i kropkę). Obecnie obyczaj każe zastąpić owsiankę nieco skromniejszym pampuchem (馒头).

Według wersji trzeciej, na trzecim roku Nandy (Uniwersytetu Nankińskiego) studiował student nazwiskiem Mu Guangkun (木光昆). Zakochał się w dziewczynie, która – o, okrutny losie! – zachorowała i umarła. Tak się składa, że ów Mu 11 listopada obchodził urodziny, więc aby go pocieszyć, koledzy urządzali mu co roku miłe obchody. Ze względu na jego imię, z czasem przezwano je Guanggun Jie (光棍节), a zwyczaj świętowania rozkwitał na Nandzie i innych uczelniach.

Youtiao i mantou

Cztery youtiao i jeden mantou, czyli świąteczne śniadanie

Jakby nie było, Dzień Singla wiąże się oczywiście z dynamiką zmian społecznych w Chinach, a konkretnie – z powstaniem klasy wielkomiejskich singli, które po studiach robią (albo próbują robić) karierę, przekładając na później wejście w dorosłość. Dzień Singla wiąże się również z komercją. Skoro obyczaj każe iść na miasto ze znajomymi, żeby się zabawić, właściciele restauracji, barów, kin itd. zacierają ręce, żeby przyciągnąć zabawowiczów. Z okazji korzystają też m.in. organizatorzy speed datingu, którzy zachęcają singli, żeby w Dzień Singla powiedzieli swej samotności gromkie zaijian. Słowem, przypomina to wszystko trochę zachodnie Walentynki (które też się w Chinach zaczyna świętować), a trochę anty-Walentynki, gdyż niektórzy single dogadzają sobie nabywając jakąś drogą rzecz.

suning

Baner sieci Suning (będącej czymś w rodzaju Media Marktu)

Przebieg zajścia: Alibaba postanowił wykorzystać chińskie Święto Singla w tym samym celu, w jakim amerykańska branża handlowe i e-handlowa wykorzystuje Święto Dziękczynienia i następującą po nim świąteczną gorączkę zakupów. Otóż Święto Dziękczynienia jest obchodzone w czwartek, a następnego dnia urzędnicy w wielu stanach otrzymują wolne. Ten wolny dzień dawno temu nazwano Czarnym Piątkiem, gdyż tego dnia tworzyły się z jego powodu gigantyczne korki (jak to w święta). Dawno temu postanowili go także wykorzystać handlowcy, kusząc labujących urzędników promocjami. Dlatego w Stanach Czarny Piątek od dawna już nie kojarzy się  z korkami, lecz ze „tradycyjną świąteczną gorączką zakupów”, którą świetnie znają już zresztą i Polacy, i Chińczycy – dzięki globalizacji. Inne wyjaśnienie nazwy mówi, że przez większą część roku biznesy handlowe były na minusie, co w księgach uwidaczniano czerwonym atramentem. Dopiero w Święto Dziękczynienia wychodzono na plus i zmieniano kolor atramentu na czarny. I stąd właśnie Czarny Piątek.

amazon

Amazon w tym roku zaatakował chiński rynek atrakcyjną ofertą na towary z importu, m.in. buty.

Kiedy do gry wkroczył e-handel, menadżerowie sklepów internetowych w USA zauważyli, że po górce w tradycyjnym handlu, także oni notują górkę, przypadającą zwykle nieco później, a mianowicie w poniedziałek po Święcie Dziękczynienia. Jest to efekt tego, że ludzie chodzą po sklepach przez cały weekend i zbierają informacje o interesujących ich produktach. Nie mogąc znaleźć ideału, konkludują poszukiwania w sieci – jest to tzw. odwrócony efekt ROPO (research online, purchase offline). Więc skoro handlowcy mają Czarny Piątek, e-handlowcy też nie chcieli być gorsi i w 2005 roku ogłosili, że od tej pory będą świętować Cyberponiedziałek.

Jak wiadomo, Alibaba generalnie wziął się z Ameryki: w 1997 Jack Ma pierwszy raz w życiu wyjechał do Stanów i zobaczywszy raczkujące sieciowe „żółte strony”, postanowił urządzić w Internecie coś podobnego dla chińskich firm eksportowych. Nic zatem dziwnego, że mając takie korzenie Alibaba nadal spogląda na Stany i że podpatrzył w ten sposób Cyberponiedziałek. Ponieważ jednak Chińczycy – jeszcze, przynajmniej masowo – nie świętują Święta Dziękczynienia, Alibaba wykorzystał datę 11 listopada – po raz pierwszy w 2009 roku. A za nim poszły inne firmy e-handlowe w Chinach i nie tylko, włączając – od tego roku – nawet Amazon. Tak narodziła się nowa świecka tradycja, a autor pewnej bardzo przytomnej analizy, oskarża koncern z Hangzhou o lansowanie „sztucznego święta” (żeby wykosić konkurencję, oczywiście). Nie jest to jednak święto sztuczne, gdyż Alibaba, co już powiedzieliśmy, po prostu podczepił się po istniejącą już instytucję Święta Singla.

YHD

„11.11 Rozbieramy się dla Ciebie” – tak kusi Sklep Nr 1 (一号店), w którym większościowy udział ma aktualnie Walmart. Sklep Nr 1 to internetowy supermarket, który sprzedaje głównie jedzenie, więc kupują w nim panie. I stąd Gołe Ciacho zamiast Gołej Laski.

Skutki: W ciągu zaledwie 5 lat chiński 11 listopada stał się największym „świętem” e-handlu na świecie. Już wiadomo, że w tym roku Alibaba – niczym Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, bo te liczby są tak jak w przypadku WOŚP aktualizowane przez cały wieczór, ale nie przez polskie media, tylko najważniejsze serwisy ekonomiczne na świecie – pobił w tym roku kolejny rekord i sprzedał towaru za 9.3 mld dolarów (57.1 mld juanów). To o 60 proc. więcej, niż rok wcześniej i pięć razy więcej, niż łączna sprzedaż internetowa w USA w czasie ostatniego Cyberponiedziałku (1,7 mld USD).

Sprzedaż Alibaby według Forbesa

Sufitu na razie nie widać, bo Chiny nadal się bogacą i coraz to nowe miliony osób przekonują się do zakupów w sieci. Chińczycy maja trochę inne zwyczaje niż Amerykanie, są nadal znacznie biedniejsi, więc większe zakupy muszą czynić w sposób bardziej przemyślany. Do ofensywy 11 listopada szykują się nierzadko wiele tygodni, a nawet miesięcy wcześniej, umieszczając w swoich e-koszykach wymarzone produkty i czekając, aż zostaną one przecenione. Wiele osób wykorzystuje na przykład „chinskie Święto Niepodległości”, czyli tydzień wolnego z okazji powstania Chińskiej Republiki Ludowej na początku października, żeby przemyszkować sieć w poszukiwaniu wymarzonego towaru. Dzięki tej zapobiegliwości, handlowcy mogą częściowo zaplanować sprzedaż od strony logistycznej, gdyż wiele dni naprzód widzą, co i gdzie cieszy się największym wzięciem. Widząc to, uruchamiają kurierów, ale tempo rozwoju handlowego święta jest tak duże, że każdego roku kurierzy i tak mają kłopoty.

Podsumowanie: Alibaba zasługuje moim zdaniem na niski wymiar kary, gdyż został zdemoralizowany przez Wielkiego Brata z USA. Owszem, Alibaba kradnie fajny, post-chiński Dzień Singla, który ma zadatki na światowe anty-walentynki i świadczy o tym, że w Chińskiej Republice Ludowej ludzie mają poczucie humoru i potrafią spojrzeć na siebie z autoironią. I wielu Chińczyków to frustruje… Ale w Stanach Zjednoczonych postąpiono podobnie z Bożym Narodzeniem, które miało znacznie starszą i silniejszą tradycję. Cóż, żyjemy w czasach komercjalizacji, a w Chinach wszystko po prostu dzieje się kilka razy szybciej, niż na Zachodzie.

Tmall

A tak Tmall (część Alibaba Group) pożegnał Dzień Singla, nazywany też Świętem Podwójnej Jedenastki (双11). Alibaba zresztą zrejestrował 双11 i kilka innych form zapisu tej daty jako własny znak towarowy.

Reklamy

One thought on “Alibaba kradnie Dzień Singla

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s