Most nr 3 przez Jangcy

Trudno uwierzyć, ale przez całe tysiąclecia jedyną metodą przekroczenia Jangcy była przeprawa łodzią lub promem. Rzeka od zawsze dzieliła Chiny na pół. Różnice pomiędzy Południem i Północą są widoczne do dziś, tak jak różnice pomiędzy dawnymi zaborami w Polsce. 

Pierwszy most przez Jangcy powstał dopiero w 1957 roku w Wuhanie ze wsparciem radzieckich ekspertów. Drugi ukończono dwa lat później w Chongqingu. W 1960 roku Chiny i ZSRR poróżniły się jednak, Państwo Środka nie mogło dłużej liczyć na pomoc wielkiego brata. Partia postanowiła wówczas pokazać, że Chińczyk potrafi. Wykorzystano  w tym celu trzecią przeprawę przez Długą Rzekę (长江), jak nazywa się Jangcy po chińsku, którą zaplanowano w Nankinie.

Wzniesienie pierwszego mostu przez rzekę własnymi siłami zajęło osiem lat. Otwarcie nastąpiło 1968 roku, a więc w samym środku rewolucji kulturalnej. Sukces wyzyskano propagandowo do ostatniej kropli potu budowniczych mostu, a że kult jednostki kwitł wówczas w najlepsze, w głównym pylonie nie zabrakło pomnika Mao Zedonga, który stoi po dziś dzień. Wiszą też slogany, te same, co na Bramie Niebiańskiego Spokoju w Pekinie.

Sprowadzenie na ziemię chińskiej gospodarki w latach 80. i 90. przyniosło mostową rewolucję, podsycaną przez inwestycje w infrastrukturę (kreujące wzrost PKB, czysty keynesizm). To co za Mao było cudem, za Jianga i Hu stało się chlebem powszednim. Obecnie można pokonać potężna Jangcy poprzez ponad 60 mostów i tuneli o imponującym dizajnie i rozmiarach, np. most Sutong (łączący południowy brzeg Jangcy z Nantongiem) dzierżył przez kilka lat miano mostu o najdłuższym na świecie podwieszanym przęśle (3570 m); z kolei w Szanghaju mamy tunel przechodzący w most (上海长江隧桥) o łącznej długości 35 km.

Lubię most w Nankinie, bo kojarzy mi się z krakowską Nową Hutą i warszawskim „pekinem”. Wychowałem się w latach 80., więc – wbrew rozsądkowi – do socrealistycznych rzeźb mam stosunek nostalgiczny, kojarzą mi się z dzieciństwem.  Poza tym nankiński most ma 24 metry wysokości i rozciąga się z niego ciekawy widok na skąpany w smogu krajobraz.

Szarość smogu przechodzi w czerń historii. Rozciągająca się u stóp mostu dzielnica Xiaguan (下关) oglądała najokrutniejsze sceny masakry nankińskiej. W grudniu 1937, po upadku Nankinu, w pułapce między murami miasta a brzegiem Jangcy znalazły się tysiące żołnierzy chińskiej armii republikańskiej. Wielu utonęło w lodowatych wodach próbując uciec przed Japończykami. Ci, których złapano, zostali w większości z zimną krwią wymordowani – rozstrzelani seriami z karabinów maszynowych, ścięci mieczami, zakłóci bagnetami lub po prostu zakopani żywcem,

Być może od tego czasu ciąży nad tą okolicą jakiejś fatum, bo Most Nankiński dzierży bardzo przygnębiający rekord: otóż jest to najpopularniejsze na świecie miejsce prób samobójczych. Od czasu powstania mostu odnotowano tu ponad 2000 takich prób, a więc o 500 więcej, niż ikonicznym moście Golden Gate w San Francisco.

Chen Si, dobry samarytanin z Nankinu

Byłoby ich więcej, gdyby nie „dobry samarytanin” z Nankinu, niejaki Chen Si (陈思), który kilkanaście lat temu przejeżdżał przez most wioząc owoce na sprzedaż. W pewnym momencie ujrzał kobietę wdrapującą się na barierkę, żeby skoczyć do wody. Chen rzucił się ku niej, dzięki czemu powstrzymał desperatkę. Od tego czasu samarytanin wynajął mieszkanie w pobliżu i patroluje most, zebrał nawet grupę ochotników, którzy mu pomagają.

Uratował już ponad 280 osób.

Reklamy

One thought on “Most nr 3 przez Jangcy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s