Makaron na zimno i najdłuższy most świata

pociagi

Świetnie pamiętam, kiedy spróbowałem go pierwszy raz. Był gorący, parny dzień na świętej buddyjskiej górze Emeishan (峨眉山). I jak to w Chinach, szlak turystyczny wiódł od jednego sklepiku do drugiego, od baru do baru. W jednej z takich garkuchni wystawiono wielką michę ze świeżym tofu, której widok zwabił mnie do środka. Przekupień zachęcającym gestem wskazał przygotowane do sprzedaży miski z makaronem na zimno (冷面). Zawsze do tej pory myślałem, że chłodne kluchy muszą smakować obleśnie, ale widok świeżego tofu i gorąco zrobiły swoje. Sięgnąłem po portfel.

Po kilku pierwszych kęsach uświadomiłem sobie, że oto dokonałem wielkiego kulinarnego odkrycia. Zimny makaron przyprawiony na ostro, jak to w Syczuanie, wywołał w mej jamie ustnej fascynujące odczucie chłodu i gorąca zarazem. Pamiętam ten smak jak dziś i zawsze, kiedy przychodzi upalne chińskie lato, staram się gdzieś odszukać tę potrawę.

***

W ostatnim tygodniu los rzucił mnie do Pekinu. W kwestii podróży do stolicy istnieją w Szanghaju dwie szkoły – falenicka i otwocka. Szkoła falenicka mówi, że trzeba lecieć samolotem (bo szybko), co samo w sobie trwa nieco ponad dwie godziny, przy czym godzinę zajmuje droga na lotnisko w Szanghaju (Pudong lub Hongqiao); godzinę – odprawa; i jeszcze godzinę podróż z lotniska w Pekinie do centrum miasta. Razem wychodzi bite pięć godzin.

Według szkoły otwockiej najlepszy jest pociąg. Chociaż dojazd do dworca Hongqiao zajmuje również godzinę, to jednak przebicie się przez odprawę trwa dużo krócej, a podróż z prędkością maksymalną 300 km/h trwa zaledwie 5,5 godziny. Jest wygodniej niż w samolocie, a pociąg – co w Chinach istotne – jest punktualny, podczas gdy samoloty nagminnie zaliczają opóźnienia (7% lotów), czasem nawet po kilka godzin. No i przyjeżdża się na dworzec Pekin Południowy, z którego jest rzut beretem do centrum.

Kolejnym bonusem przejazdu koleją jest świadomość, że w czasie drogi pokonuje się najdłuższy most świata. Aby bowiem wyeliminować ryzyko, że ktoś wlezie czy wjedzie na tory, koleje wysokich prędkości na odcinkach biegnących przez gęściej zaludnione tereny buduje się w Chinach na wiaduktach. Szybka kolej szanghajsko-pekińska (京沪高速铁路) liczy sobie 1318 km, ale jej ukończony w czerwcu 2011 roku odcinek pomiędzy Danyangiem a Kunshanem biegnie po jednym długim wiadukcie (丹昆特大桥), liczącym 164.8 km. Jest to obecnie światowy rekord (wg Księgi Guinessa) w kategorii mostów wszelakich. Ta przyjemność kosztowała chińską kolej – przedsiębiorstwo państwowe – jedyne 8,5 mld USD.

***

Naengmyeon

Do Pekinu pojechałem pociągiem 0 7.00 rano. Dotarłszy na miejsce o 12.30 byłem głodny i rozgrzany (tak to jest, jak trzeba chodzić w garniaku przy 35 stopniach), dlatego skierowałem swe kroki w koreańskiej knajpy na dworcu. Ujrzawszy w menu makaron na zimno, szybko podjąłem decyzję i po kilku chwilach pałaszowałem jedno z najsłynniejszych koreańskich dań narodowych.

Naengmyeon (냉면; a po chińsku lengmian, 冷面) wywodzi się z północy Korei i ma kilkusetletnią historię. Z zimnego makaronu słynęły z dawna Pjongjang i Hamhung, ale po wojnie koreańskiej upowszechnił się on w obu Koreach, a także w Chinach, szczególnie na Północy, gdzie mieszka koreańska mniejszość i gdzie kuchnia koreańska ma wielu admiratorów (w Pekinie kimczi jada się niemal równie chętnie, jak w samej Korei, choć nie dodaje się go do tylu potraw).

Naengmyon spożywa się w ostudzonym rosole z wołowym, drobiowym lub warzywnym (wersja hamhuńska) lub w rosole z bażanta (wersja pjongjańska). Istnieje również wersja oparta na schłodzonej zielonej herbacie. Rosół doprawia się proszkiem papryczek chilli, wodorostami, plastrami wołowiny i gruszy chińskiej.

Kluczowym składnikiem jest jednak makaron gryczany – ciemnoszary i dość twardy, ale niewątpliwie smaczny. Wciągając go przy użyciu metalowych koreańskich pałeczek trudno uwierzyć, że makaron ów powstaje z tej samej gryki zwyczajnej, z której w Polsce przyrządza się pożywną kaszę gryczaną i która dawniej nazywana była przez naszych włościan pieszczotliwym określeniem „hreczka”.

Reklamy

2 thoughts on “Makaron na zimno i najdłuższy most świata

    • Pierwsza klasa kosztuje 933CNY czyli niecałe 500zł, druga 533CNY. Ciągle jeżdżą pośpieszne, które poruszają się po normalnych torach. Za jedyne 165CNY można dojechać z Pekinu do Szanghaju na twardym siedzącym. To tylko 20 godzin.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s