Spacerkiem po Dalianie

Na zakończenie serii daliańskiej (było już o batach, o jeżowcach i o Port Arthur), wrzucam zdjęcia z samego miasta Dalian. Muszę przyznać, że bardzo mi się tam podobało. Powietrze jest znacznie lepsze niż w Szanghaju. Miasto ma ludzką, europejską skalę, a północna kuchnia bardziej mi podchodzi. Stara kolonialna zabudowa skłania do spaceru, w czasie którego można sobie powyobrażać jak to wszystko wyglądało kiedyś.

A musiało wyglądać ciekawie, bo Dalian miał okres brytyjski (nic w zasadzie po nim nie zostało), a następnie dwa okresy rosyjskie, carski (1896-1905) i radziecki (1945-1955), przedzielone panowaniem japońskim (1905-1945). Miasto ma kolonialny charakter, podobnie jak stary Szanghaj, Qingdao, Tianjin czy Xiamen.

Dalian założyli Rosjanie, którzy mu nadali nazwę Dalnyj (Дальний), czyli „odległy”, gdyż był to najdalej wysunięty na Południe rosyjski przyczółek na Dalekim Wschodzie. Japończycy zrobili z tego Dairen (大連), nawiązując do nazwy rosyjskiej i do chińskiej Zatoki Dalian (大连湾), na którą leży miasto (zatoka zimą nie zamarza, w przeciwieństwie do wód po północnej stronie Półwyspu Guandong). Chiny Ludowe początkowo próbowały zatrzeć obce ślady, w 1950 roku wprowadzono nazwę Lvda (旅大), będącą połączeniem pierwszych sylab nazw Dalian oraz Lvshun (chińska nazwa Port Arthur), albowiem oba miasta stały się wówczas jedną metropolią. Do starej nazwy Dalian wrócono jednak w 1981 roku. Dziś odbywa się wtórna kolonizacja/okcydentalizacja Dalianu poprzez zachodnie wzory architektoniczne oraz konsumpcyjny styl życia – jak zresztą w całym kraju.

Z czasów carskich zachował się m.in. ratusz oraz przylegająca do niego Ulica Rosyjska, na której odnowiono stare budynki i gdzie wzniesiono trochę nowych budowli w „rosyjskim” stylu. Smaczku całej renowacji dodaje fakt, że była ona pomysłem samego Bo Xilaia (uczestnika największego ostatnio skandalu politycznego w Chinach), który pełnił w latach 1992-2000 funkcje mera Dalianu. Przebudowa odbywała się w latach 1999-2000. Uliczka przekształciła się w turystyczny deptak, ale po upadku Bo Xilaia miejsce wypadło najwyraźniej z łask włodarzy Dalianu, bowiem świeższych zmian nie widać. Carski ratusz sobie spokojnie niszczeje, służąc za tło dla pogwarków miejscowych emerytów.

Sercem japońskiej zabudowy jest natomiast idealnie okrągły Plac Zhongshana, czyli Sun Yat-sena. Przed II wojną światową mieściły się tam japońskie banki, hotele i urzędy. Dziś fruwają sobie gołębie. Takiego fajnego placu w zachodnim stylu nie ma nawet w Szanghaju. Ciekawie sobie wyobrazić, że kiedyś mógł tu przychodzić Toshiro Mifune – ulubiony aktor Akiry Kurosawy, który od 4 do 19 roku życia wychowywał się w okupowanym przez Japonię Dairenie.

W nowej części miasta nad morzem powstało futurystyczne Daliańskie Międzynarodowe Centrum Konferencyjne, zaprojektowane przez słynną austriacką kooperatywę Coop Himmelb(l)au. Obok centrum rozciąga się piękna, porośnięta kwiatami łąka, na której fotografują się nowożeńcy. A zaraz obok powstaje luks-osiedle, łże-Monako z obszerną mariną.

Chiny przestają przypominać Chiny.

marina 2

marina 3

marina

Reklamy

3 thoughts on “Spacerkiem po Dalianie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s