Port Arthur, albo ciężki żywot ludzkiego demona

Turystka

– Pochodzę z Harbinu. My, Chińczycy, nie lubimy Japończyków, prawda?

– Taaak!

Cały autobus gremialnie się zgadza. Przewodniczka, rozwrzeszczana pańcia, z prędkością karabinu maszynowego zasypuje nas seriami rewelacji historyczno-turstycznych od sasa do lasa. Sam nie wiem, jak przeżyłem ten dzień, ale jeżeli chcecie pojąć, jak brzmi typowy komentarz na chińskiej wycieczce, to wyobraźcie sobie, że ktoś Wam wrzeszczy prosto do ucha przez osiem godzin nonstop.

na parkingu

na parkingu

Fascynacja i odraza – oto dwa lejtmotywy moich związków z masowym przemysłem turystycznym w Chinach. To taka toksyczna miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy przyjechałem do Chin z dziewiczą wyprawą w 1999 roku chciałem dotrzeć do Shaolinu.  Poradzono mi, abym zabrał się z wycieczką spod dworca kolejowego w Luoyangu. No to się zabrałem… Wróciłem z przekonaniem, że zacna świątynia buddyjska była w tym wszystkim najmniej ważna, większą atrakcję dla wycieczkowiczów stanowiły dwa kiczowate parki historyczne, ptaszarnia oraz kino panoramiczne, w którym wyświetlono nam film z mnichami ćwiczącymi kung-fu. A nade wszystko – sklep z nefrytem i perłami. Od tej pory zabieram się czasem na chińskie wycieczki, bo dają unikalną perspektywę – krajowca.

I z takim właśnie zamiarem zabrałem się z Dalianu na tubylczą wycieczkę do Port Arthur, w czasie której dowiedziałem się, że:

  • Japończycy są źli, o czym już nadmieniłem na wstępie; ostatnio prości ludzie na ulicy nie mówią na Japonię inaczej, jak xiao riben (小日本), dosłownie „mała Japonia”, co jest określeniem lekko pejoratywnym
  • Rosjanie są dobrzy, bo wyzwolili „nas”, a więc Dalian i Chiny Północno-Wschodnie, spod Japończyków; ale na moje pytanie dlaczego żołnierze ZSRR opuścili Dalian dopiero w 1955 roku, przewodniczka zrobiła dziwną minę. Mimo, że Rosjanie są „dobrzy”, na północy Chiny mówi się na nich zazwyczaj sulian (苏联), czyli ZSRR, chociaż ZSRR upadł 23 lata temu.
  • Na świecie żyje dużo odmian węży, a preparaty wężowe są smaczne i zdrowe; nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby w Port Arthur postawić Muzeum Węży, ale jest to bodaj największa atrakcja turystyczna w okolicy.
  • Czechosłowackie i radzieckie motocykle były znane w Chinach, jeździli tu nawet na jawach! Tego dowiedziałem się w innej atrakcji, a mianowicie w muzeum motoryzacji, które urządzono w dawnej carskiej szkole.
  • W dawnej kwaterze głównej Armii Kwantuńskiej „nie ma nic ciekawego”. Siedziba ta znajdowała się rzut beretem od muzeum motoryzacji, ale przewodniczka zabroniła mi tam iść, bo powiedziała, że nie ma czasu, a poza tym to „tam nic nie ma, tylko jakieś stare budynki”. Ech…
  • Ciężki jest los tajskiego ladyboya; jakbyście nie wiedzieli, to chodzi o główną atrakcję turystyczną Tajlandii, która słynie z ladyboy’ów, czyli transseksów  w różnych stadiach transformacji chirurgicznej (tam właśnie operowała się m.in. Anna Grodzka). Nie wiem, co transseksi mają wspólnego z Port Arthur, ale jedną z proponowanych nam atrakcji dodatkowych było obejrzenie występów ladyboyów zaimportowanych do Chin z Birmy (birmańscy są tańsi od tajlandzkich, poza tym Chiny mają świetne stosunki z Birmą; z birmańskimi ladyboyami pewnie też). Transseksualista po chińsku – o czym nauczyłem się od niezastąpionego YLK – nazywa się renyao (人妖), czyli „ludzki demon”. Przewodniczka uraczyła nas opowieścią, jak to straszny jest los tych malców, których rodziny sprzedają zaraz po urodzeniu do szkół ladyboyów. Biedni chłopcy nigdy potem nie oglądają już swoich krewnych, a wychowuje się ich i szkoli jak dziewczynki, odcinając czasem to lub owo. Nie wiem, czy to prawda, ale dziś chińskie dzieci mają lepiej, bo ich już nikt nigdzie nie sprzedaje (choć przed rewolucją komunistyczną było to powszechne). I o to, jak mniemam, chodziło przewodniczce. 

ulotka z reklamą występów renyao

  • Na opcję występów „ludzkich demonów” nikt się nie zapisał. Wybierano farmę krokodyli (byliście w Tajlandii? To wiecie o co chodzi) oraz miasteczko filmowe (to wybrałem ja, Jarząbek). Miasteczko jak miasteczko (闯关东影视城), dopiero co wybudowane, nakręcono w nim już jakieś filmy, ale nie jestem na tyle obeznany ze współczesną chińską kinematografią, aby o którymkolwiek z nich słyszeć. 
  • W Dalianie i Port Arthur jest dużo budynków w zachodnim stylu (czytaj: kolonialnych), ale Dalian wcale się tego nie wstydzi, a wręcz poczytuje to sobie za wyróżnik i swoją specjalność. Mało tego, ciągle powstają nowe budynki, np. Hotel Zamek, wzorowany na bawarskim Łabędzim Zamku.
mapa

Mapa ukazująca strategiczne położenie Portu Arthur

Mimo zdobycia tej bezcennej wiedzy, mocno żałuję, że nie miałem więcej czasu, aby poszwendać się po Port Arthur, który po chińsku nazywa się lvshun (旅顺). Z autobusu miejsce sprawiało lekko przygnębiające wrażenie, choć kiedyś musiało tu być pięknie. Zabudowa jest niska, dostrzegłem kilka rozpadających się kamieniczek oraz domów w syberyjskim stylu, z ogródkami i drewnianymi gankami, jakich w Chinach nie uświadczysz.

Gwiazda przyjaźni ZSRR & ChRL

Gwiazda przyjaźni ZSRR & ChRL

Na mieście zostało mnóstwo śladów po sowietach. Przejechaliśmy m.in ulicę Stalina i ulicę Lenina, których w nazewnictwie chińskich miast raczej się nie spotyka (jedyne inne miejsce, jakie jestem w stanie sobie przypomnieć to Park Stalina w Harbinie).  Przejechaliśmy obok cmentarza żołnierzy radzieckich, gdzie uprosiłem kierowcę, aby się zatrzymał, bym mógł zrobić zdjęcie. W dalszej drodze dostrzegłem dwa pomniki przyjaźni, w tym jeden wielki, ze złotą iglicą i gwiazdą na szczycie, ale przewodniczka powiedziała, że nie ma czasu, aby się tam zatrzymywać.

Wieża lojalności 3W pejzażu Port Arthur nie dominuje jednak spuścizna radziecka, lecz japońska. Nad miastem góruje Wieża Lojalności o penisowatym kształcie (chodzi oczywiście o lojalność względem cesarza), wzniesiona na szczycie Góry Białego Nefrytu (白玉山) w latach 1907-1909 przez 20 tys. chińskich robotników przymusowych.  Przewodniczka opowiedziała, że podobno Zhou Enlai – jako minister spraw zagranicznych ChRL w latach 50. – postawił Japończykom warunek: wieża będzie stała, o ile Tokio nigdy nie wspomni, że Port Arthur należy się Japonii.

Widok 2Z góry rozciąga się wspaniały widok na port. Dopiero z tej perspektywy człowiek jest w stanie pojąć, dlaczego imperia na przełomie XIX i XX wieku toczyły o to miejsce tak zaciekłe wojny. Port leży w pięknej, bezpiecznej i niezamarzającej zatoce. A położenie na krańcu półwyspu Liaodong, czyni zeń niezatapialny lotniskowiec. Można stąd kontrolować cały ruch w północnej części Morza Wschodniochińskiego. Jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek myślałby o zaatakowaniu Chin z Korei lub z Japonii, najpierw musiałby przeprawić się przez Port Arthur.

Pierwsi na Zachodzie zauważyli to Anglicy, a konkretnie por. William C. Arthur, który zbadał kraniec półwyspu Liaodong w czasie II wojny opiumowej w 1860 roku. W 1894 roku port zdobyli Japończycy, masakrując bez litości całą chińską załogę i okoliczną ludność (nawet 20 tys. ludzi). Rok później Japonia zrzekła się jednak praw do Liaodongu, bo zagroziły jej interwencją Rosja, Francja i Niemcy. Dwa lata później port od Chin wydzierżawili Rosjanie, ale w 1905 roku Japończycy spuścili im łomot i zostali tu już aż do 1945 roku. W Port Arthur miała swoją siedzibę niesławna Armia Kwantuńska, która toczyła wojnę w Chinach.

sowieci w port arthur

Radziecka piechota morska świętuje odbicie Dalianu z rąk japońskich latem 1945 roku. W tle widać japońską Wieżę Lojalności na szczycie Góry Białego Nefrytu. Warto zwrócić uwagę na fakt, że 70 lat temu dwie rzeczy były znacznie mniejsze niż dziś – zadrzewienie oraz smog

Rosjanie wzięli na Japonii odwet za upokorzenie z czasów carskich latem 1945 roku, w czasie operacji „Sierpniowa Burza”. Odbili wtedy całe Dongbei (Mandżurię) i dzięki desantowi morskiemu ponownie zainstalowali się w Port Arthur. Na mocy porozumienia z rządem kuomintangowskim Rosjanie do początku maja 1946 roku wycofali się z Dongbei, ale w Port Arthur zostały elementy 39. Armii. W tym samym czasie Amerykanie przysłali pomoc dla Kuomintangu, w Shandongu stacjonowało 100 tys. amerykańskich żołnierzy. W czasie kiedy chińscy komuniści i narodowcy toczyli bratobójcze walki, oba imperia wspierały walczące strony i obserwowały wzajem swoje poczynania. W 1948 roku Rosjanie zestrzelili nad Port Arthur amerykański samolot rozpoznawczy z Shandongu – tak zaczynała się w Azji zimna wojna.

Po zwycięstwie komunistów w wojnie domowej, Amerykanie wycofali się z Chin, a do Port Arthur przyjechał Zhou Enlai. ChRL zaczęła dogadywać się z ZSRR i w 1950 roku podpisano traktat o przyjaźni i współpracy, na mocy którego Rosjanie zostali w Port Arthur. W czasie wojny koreańskiej była tu główna radziecka baza, skąd doglądano postępów walk. Po podpisaniu zawieszenia broni w Korei w 1953 roku, Rosjanie przestali być w Port Arthur potrzebni. W 1954 roku przyjechał tu z wizytą Nikita Chruszczow, który zgodził się na wycofanie wojsk. Zakończyło się ono w 1955 roku.

Po carskich żołnierzach i radzieckich sołdatach został w Port Arthur wspomniany już cmentarz, podobny do tych, które mamy w Polsce. Jest na nim również część koreańska, na której kładziono radzieckich lotników – w bezimiennych mogiłach, bo Moskwa chciała ukryć fakt, że brali oni udział w koreańskiej wojnie. Cmentarz ów – podobno największy rosyjski cmentarz poza granicami Rosji – niszczał sobie i niszczał (część carską zbeszcześcili hunwejbini w czasie rewolucji kulturalnej), aż w 2009 roku został odrestaurowany przez rosyjskich fachowców specjalnie przed wizytą prezydenta Miedwiediewa. Polityk otworzył odświeżony zabytek w czasie swej wizyty w Port Arthur w 2010 roku. W internecie można wyszperać zdjęcia, na których kłania się tablicy z napisem „Wieczna Chwała”, uwiecznionej na mojej fotografii, zrobionej w biegu …

Muzeum Węży

Muzeum Zabytkowych Samochodów

Dalsza część Portu Arthur

Góra Białego Nefrytu

Reklamy

One thought on “Port Arthur, albo ciężki żywot ludzkiego demona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s