Pan Korwin uwielbiał Chiny

 

Wszyscy komentują wyborczy sukces Janusza Korwin-Mikkego, to i ja się wypowiem. A wypowiem się także dlatego, że lider KNP wyróżnia się swoim pozytywnym stosunkiem do Chińskiej Republiki Ludowej. Nie ma chyba drugiego polityka w Polsce, który tak często gęsto chwaliłby Chiny i wskazywał je za przykład. Bo je po prostu „kocha”, czemu dał wyraz pod koniec maja, wypowiadając się dla rosyjskiej agencji RIA Nowosti:

Nie jestem ani prorosyjski ani antyrosyjski. Państwa nie mogą być przyjaciółmi, mogą mieć tylko wspólne interesy. Osobiście kocham Rosję. Ale nie ukrywam, że znacznie bardziej kocham kraje, które leżą bardzo daleko od Polski, na przykład Chiny kocham jeszcze bardziej.

Ta wypowiedź to wisienka na wielowarstwowym torcie. Zajrzyjmy na sam spód… Otóż parę lat temu miałem okazję spotkać Pana Janusza na jakimś raucie i od niego samego wiem, że jeszcze w czasach studenckich uczęszczał na kursy chińskiego prowadzone przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Chińskiej w Warszawie. Do nauki się najwyraźniej przykładał i musiał się chyba interesować rewolucją kulturalną, gdyż kilka lat temu w jednym z programów telewizyjnych zaśpiewał z pamięci pierwszą zwrotkę pieśni Wschód jest czerwony (东方红), będącej nieoficjalnym hymnem tejże rewolucji. To chyba najlepszy dowód, że powyższa deklaracja miłości do Chin została wygłoszona całkiem serio.

 

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci – tu dochodzimy do sedna tego wpisu. W swoich wystąpieniach w ostatnich latach Pan Korwin-Mikke chętnie wskazuje Chiny jako antytezę Unii Europejskiej. W skrócie: Unia jest konającym „socjalistycznym” molochem, podczas gdy z Chin bije światło prawdziwej gospodarczej wolności. Unia się zwija, Chiny rozwijają się aż furczy. Powinniśmy zlikwidować Unię, a z Chinami zadzierzgnąć głębsze więzi – i tak dalej. Wydaje się, że Pan Janusz pała do Chin uczuciem francuskiego maoisty, niczym epigon 1968 roku.

Korwin-Mikke Chiny tag

W głoszeniu swoich tez lider KNP jest bardzo konsekwentny. Na jego stronie w dziale „wiadomości” jest tag „Chiny”, który w chmurze tagów należy do największych, przewyższa Rosję, dokładnie tak, jak deklarował JKM w wywiadzie dla RIA Nowosti (!). Miłość czasem jest ślepa – rok temu JKM posunął się do następujących twierdzeń, które przytaczam za publikacją z jego stronki (5/6/2013):

OPINIA: Zdaniem p. Janusza Korwin-Mikkego, lidera KNP, dzięki pacyfikacji studenckich demonstracji 4 czerwca 1989 r. na placu Tiananmen w Pekinie, udało się Chinom zatrzymać socjalizm i zapewnić wzrost i rozwój w kolejnych latach.

Polityk uważa, że protestujący studenci chcieli rozbudować socjal, co przy rozmiarach populacji Państwa Środka doprowadziłoby kraj do ruiny i konieczności zaciągania olbrzymich kredytów. P. Janusz Korwin-Mikke podkreśla również historyczną wagę tych wydarzeń, które dały początek budowie chińskiego kapitalizmu przy jednoczesnym odrzuceniu demokracji i socjalizmu, czego skutkiem były lata dynamicznego rozwoju tamtejszej gospodarki i obecnego międzynarodowego statusu mocarstwa.

Cały Korwin – krótko i dobitnie.

Zanim odniosę się do merytorycznej zawartości tych słów proponuję przerywnik historyczny. Otóż mamy w Polsce zacną tradycję używania za argument zjawisk, o których nie mamy większego pojęcia. W przypadku Chin, tradycja sięga wieki wstecz, kiedy to ksiądz Benedykt Chmielowski kompilował Nowe Ateny, pierwszą polską encyklopedię, zawierającą m.in. kultowe hasło o koniu – „jaki jest, każdy widzi”.  Ks. Chmielowski zajął się również Chinami i tak o nich pisał:

CHINSKI Naród jest dobrze uczony; ten u nich zacniejszy, kto nauką znaczniejszy, ten Nobilis, co ex arte notabilis. Nie korrupcja i rekommendacja, ale w nauce fundamentalność jest u nich do godności gradusem; do której praevio examine czołgać się potrzeba. Słów wszytkich Chińskich Kircher naliczył tylko 600 (krótki to Dykcyonarz), z których cała mowa ich składa się i Pismo, co raz inne mając pronuncjację i accentus, a tym samym inaksze signifikacje. Trzeba by do Europy ten język wprowadzić dla wielomownych pohamowania.

Podkreślenie jest moje. Proszę zauważyć: z faktu, iż chiński język jest dość ubogi w sylaby (to akurat prawda, choć np. japoński jest znacznie uboższy), ksiądz encyklopedysta wyprowadza wniosek, że nadałby się on w Europie dla usprawnienia komunikacji. Tego typu chwyt retoryczny nazywam sobie „argumentem chińskim”, gdyż pozwala on dowodzić dowolnych tez odnosząc się do Chin. Ponieważ specjalistów od Chin nie ma zbyt wielu, a większość ludzi nie chce albo nie umie sprawdzać tego, co im się wciska, argument chiński pozwala podeprzeć dowolne wywody.  I tak właśnie czyni Imć Korwin, który plecie nie o języku, a o gospodarce.

Wielka manipulacja w chińskich wywodach Korwina polega na spłaszczeniu perspektywy. Wzdychając do Chin, nie odróżnia on bowiem perspektywy mikro- i makroekonomicznej. Owszem, w perspektywie mikro Chińczycy mają całkiem sporo wolności gospodarczej (na pewno więcej niż kiedyś), mogą jeździć po wielkim kraju za pracą, inwestują w zakup mieszkań, kupują samochody itd. Ale już na przykład podatki – o czym Korwin nigdy nie wspomina – płacą wyższe niż w Polsce. Ja z moimi dochodami wpadam w próg 25 proc., podczas gdy w Polsce płaciłbym 18 proc., mógłbym się rozliczać z żoną i mieć ulgę na dzieci. W Chinach nie ma takich „socjalistycznych” przywilejów, trzeba płacić więcej.

Perspektywa makro to istna rzeźna dla wywodów Korwina, bo w chińskiej gospodarce ciągle istnieje bardzo duży udział przedsiębiorstw z sektora państwowego, np. banki czy koleje są tylko państwowe (choć np. wpuszczono banki zagraniczne, np. HSBC). Obowiązuje model mieszany, nazywany „socjalizmem o chińskich właściwościach” (zwykli Chińczycy, śmiejąc się z rządowej propagandy i patrząc na ten model z perspektywy mikro, nazywają go często „kapitalizmem”, bo nie oferuje zabezpieczeń socjalnych takich, jak w krajach dobrobytu).

Formalnie w Chinach nadal obowiązuje gospodarka planowa, ustalane są plany rozwojowe w pięcioletnie okresy, a rząd ręcznie steruje gospodarką np. protekcjonistycznymi technikami wspomagając określone branże, w tym szczególnie tzw. infant industries, czego Chińczycy nauczyli się od Aleksandra Hamiltona, którego wizerunek widnieje na banknocie dziesięciodolarowym. Tak jak Unia, Chiny finansują gargantuiczne publiczne projekty infrastrukturalne, celem stymulacji gospodarki. Ogólnie, w perspektywie makro chińska gospodarka jest bardziej keynesistowska, niż gotów jest przyznać Korwin. Chiny są potęgą właśnie dlatego, że podeszły bardzo krytycznie do neoliberalnych czytanek, z których składa się program KNP.

Te wywody mógłbym jeszcze długo ciągnąć, bo zagadnień jest mnóstwo. Korwinistów zachęcam do przeczytania na stronie Forbesa świetnej polemiki Katarzyny i Łukasza Sarków z prof. Krzysztofem Gawlikowskim. Pan Profesor patrzy na Chiny mniej więcej z tej samej perspektywy, co Janusz Korwin Mikke. Nie jestem tępicielem sinofilii, o ile przypadłość ta trzyma się w granicach rozsądku, niemniej, bardzo często mam wrażenie, że uwagi Pana JKM odnoszą się do jakiegoś wyimaginowanego kraju, a nie do realnych Chin, w których mieszkam łącznie już niemal 5 lat.

Janusz Korwin-Mikke nigdy w Chinach nie był. Dlatego jego wielbicielom, którzy kilka miesięcy temu próbowali mnie zrekrutować do KNP (czuję się zaszczycony, ale dziękuję, postoję; sukcesów wyborczych gratuluję) chciałbym przypomnieć stare chińskie powiedzonko: Pan Ye uwielbiał smoki.

Kryje się za nim cała historia. Otóż w Okresie Wiosen i Jesieni żył sobie Pan Ye, który uwielbiał smoki. Znak ”smok“ wszędzie wyszywał, rył w ziemi, a także rzeźbił na ścianach domu. Usłyszał o tym Niebiański Smok, który pewnego dnia postanowił to zobaczyć i wsadził przez okno łeb do domu Pana Ye, a przez drzwi – swój ogon. Ujrzawszy stwora, Pan Ye rzucił się do ucieczki, odchodząc od zmysłów…

Dlaczego?

Bo tak naprawdę nie kochał smoków, tylko to, co mu smoki przypominało.

龙

PS. Chengyu Pan Ye uwielbiał smoki  (叶公好龙) pochodzi z księgi Nowe Przedmowy (《新序》), będącej dziełem hanowskiego konfucjanisty Liu Xianga (刘向; 77-6 r. p.n.e.). Oto oryginał:

叶公子高好龙,钩以写龙,凿以写龙,屋室雕文以写龙。于是天龙闻而下之,窥头于牖,施尾于堂。叶公见之,弃而还走,失其魂魄,五色无主。是叶公非好龙也,好夫似龙而非龙者也。

PS 2. Popularność tego wpisu przeszła moje najśmielsze oczekiwania, więc postanowiłem go ozdobić piosenką zespołu Zacier. Czy pasuje? Zapraszam do komentowania.

Reklamy

2 thoughts on “Pan Korwin uwielbiał Chiny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s