W czasie ostatnich wakacji w Chorwacji ukłuł mnie jeżowiec. Nie było to przyjemne, toteż wykorzystałem szybki wypad do Dalianu – miasta słynącego z owoców morza – aby wywrzeć na jeżowcach zemstę.

Do Dalianu udałem się jako członek tercetu egzotycznego, który składał się z Francuza (pochodzenia marokańskiego), Turka (pochodzenia ormiańskiego) i Polaka, czyli mnie (pochodzenia polskiego). Pierwszego wieczoru udaliśmy się do pewnej znanej restauracji, którą polecił nam taksówkarz. Czego tam nie było!

Lokal dysponował oczywiście akwariami ze zwierzyną. Zamówienia dokonaliśmy poprzez wskazanie paluchem i wypowiedzenie sakramentalnej formuły „chcę to”. Jeżowce wybrał nasz Francuz, na co kelnerka zapytała, czy chcemy je na żywca. Zabrakło nam odwagi, więc spożyliśmy je z galaretką z gotowanych bitych jaj (蒸水蛋). Ta forma podawania jaj jest ciekawa sama w sobie (choć w Polsce mało popularna), niemniej, do jeżowca niezbyt pasowała. Jadalne fragmenty stwora wyskrobane ze skorupy razem z galaretką miały smak ciekawy, choć zanadto cierpki. Nie wiem, czy sprawiła to temperatura galaretki, czy też jajo weszło w jakąś reakcję chemiczną z jeżowcem. Dość powiedzieć, że ja byłem zafascynowany, ale francuski kolega kręcił nosem.

Obrazek

Następnego wieczoru trafiliśmy na ulicę knajpianą w towarzystwie kolegi daliańskiego i tym razem się przemogliśmy do żywca. Restaurator wyłowił strawę do miski, chwycił za nożyczki i jął nad wielkim kubłem na śmieci trepanować jeżowce jeden po drugim. Dopiero po otwarciu skorupy można się przekonać, że jeżowce – jak na szkarłupnie przystało – mają pięcioboczną symetrię ciała. Wnętrzności należy usunąć, jadalne są natomiast gonady razem z ikrą. Ów delikates to pięć pasków biegnących pionowo wzdłuż skorupy. Wyskrobuje się go łyżeczką, podczas gdy jeżowiec na talerzu lekko porusza kolcami. Uciec raczej nie ucieknie, bo jest już w zasadzie martwy. Prymitywne organizmy tak już mają, że potrafią się ruszać całkiem długo po rozczłonkowaniu, albowiem ich układ nerwowy jest bardziej zdecentralizowany, niż w przypadków choćby ssaków. Muszę przyznać, że w takiej postaci jeżowiec smakował doskonale.

Jak przypuszczam, spożywanie jeżowców nie jest w Chinach jakoś specjalnie zakorzenione. Owszem, stare traktaty medyczne zachwalają je jako lek na depresję, ból żołądka czy astmę, w czym jeżowce z pewnością są równie skuteczne jak psi smalec albo trzy zdrowaśki. Wyczytałem natomiast, że znacznie chętniej od Chińczyków jadają jeżowce Koreańczycy, Czylijczycy, nowozelandzcy Maorysi, Aleuci z wyspy Kodiak czy też Włosi, Francuzi oraz inni mieszkańcy Śródziemnomorza. Jeżowiec na żywca jest popularny właśnie w kuchni śródziemnomorskiej, gdzie podaje się go na surowo z limonką. Myśmy go zjedli po japońsku, jak sushi, a więc z sosem sojowym i z wasabi.

I nie ma w tym nic dziwnego: okolice dzisiejszego Dalianu to jedno z pierwszych miejsc w Chinach, które dostało się pod japońską okupację i trwało pod nią najdłużej. Tereny te Japończycy najpierw zdobyli na Chinach w 1895 roku, a potem na Rosjanach w 1905. Opuścili je dopiero czterdzieści lat później, a więc rządzili tu niemal tak długo, jak na Tajwanie. I to widać – Dalian to jedno z najładniejszych i najczystszych miast w Chinach.

Reklamy

3 thoughts on “Jeżowiec na żywca

  1. W Chile jeżowce są bardzo popularne. Też je się je najczęściej surowe. Chilijczycy nazywają gonady jeżowca „języczkami”. Co ciekawe w wielu regionach tego kraju, w nadmorskich wioskach, mówi się że jeżowce koloru czarnego są trujące. Ale są też miejsca gdzie je się także te czarne.
    Jeżowce są takim przysmakiem, że w Santiago jest firma (przypuszczam, że nie tylko ta jedna którą znam), która dowozi je do domów na telefon. Tak jak pizzę.

    Polubienie

  2. W Chinach takie rzeczy też się wyczynia, ale raczej z krabami, niż z jeżowcami. Szczególnie, kiedy zaczyna się sezon, czyli na jesieni. Nie dość, że handlują nimi na ulicy czy dowożą na telefon, to jeszcze potrafią automat z żywymi krabami postawić w metrze. Na półkach leżą sobie kraby, związane w paczuszki czerwoną snopowiązałką. A maszyna je chłodzi jak lodówka, żeby dłużej mogły przeżyć i zachować świeżość. Ale to są raczej kraby słodkowodne i hodowlane, a nie morskie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s