Odpowiedź na Wielkie Pytanie Needhama

Autor bloga ze statkiem kosmicznym Shenzhou 10

本人 i statek kosmiczny Shenzhou 10

Dlaczego Chiny przestały być najnowocześniejszym państwem świata? – zapytał kiedyś Joseph Needham, prekursor badań nad chińską nauką i techniką. Needham poświęcił wiele lat, żeby na to pytanie odpowiedzieć, inicjując m.in. monumentalną serię naukową Science and Civilisation in China (przeszło trzydzieści tomów!). Jeżeli słyszeliście o tym, że „Chińczycy wynaleźli wszystko”, to jest to przede wszystkim jego zasługa.

Wielkie Pytanie Needhama (ang. Needham’s Grand Question) ciągle powraca. Chiny są modne i coraz więcej osób interesuje się ich historią. Im więcej pasjonują się dawną potęgą Państwa Środka, tym bardziej frapujący staje się dla nich problem chińskiego upadku, który dokonał się za rządów dynastii Ming  (1368–1644). Jazda po równi pochyłej rozpoczęła się niedługo po morskich wyprawach admirała Zheng He (początek XV wieku). Chiny przestały interesować się szerokim światem, przestały budować wielkie statki i nie wyciągnęły większych konsekwencji z odkryć geograficznych. To Europejczycy przetarli drogę morską do Państwa Środka, a nie na odwrót. W XIX wieku Kraj Środka sięgnął dna.

Czemu Chińczycy do tego dopuścili? Historia niby wszystko wyjaśnia. Otóż Chiny mingowskie miały nieustający problem z intrygami dworskich eunuchów. Trzeci cesarz tej dynastii, Yongle, był uzurpatorem, który wydarł władzę z rąk bratanka. Z tego powodu nie cieszył się poparciem wśród mandarynów (urzędników) i oparł się na eunchach. Choć za jego rządów  kastrat Zheng He został „chińskim Kolumbem” (70 lat przed Krzysztofem Kolumbem), to już kolejni cesarze byli od eunuchów nazbyt uzależnieni, bo ci zajmowali się ich edukacją i wychowaniem od najmłodszych lat. Świetnie rozeznani w sprawach dworu i państwa kastraci pełnili rolę szarych eminencji, często ze szkodą dla państwa.

Przykładowo, jeden z eunchów w 1449 roku doradził 22-letniemu cesarzowi, by ten dokonał zbrojnego wypadu na Mongołów, którzy wdarli się w granice państwa. Wyprawa okazała się serią błędów. W końcu 500 tysięczna armia została pokonana przez 20 tys. Mongołów w bitwie pod Tumu, a cesarz dostał się do niewoli i stracił tron. To był szok, taki jak 11 września 2001 roku w USA.  Utrwalił on Mingów w przekonaniu, że należy się oddzielić od świata murem. Wielki Mur, jaki dziś znamy, pochodzi głównie z czasów tej dynastii.

Uwarunkowania historyczne nie tłumaczą jednak, dlaczego tak łatwo zrezygnowano z morskiej i technicznej potęgi. Dlaczego w całych Chinach nie znalazł się nikt, kto wykorzystał wcześniejsze osiągnięcia?

Wyjaśnia to nagrodzona Pulitzerem książka Jareda Diamonda Guns, Germs and Steel. Autor odgrzebuje stary dobry determinizm geograficzny, wywodząc, że historia kontynentów jest mocno uwarunkowana ich budową; a w drugiej kolejności – florą i fauną, która mogła się na tych kontynentach rozwinąć i przetrwać. Według Diamonda, Eurazja stała się kolebką najpotężniejszych cywilizacji, gdyż oferowała najwięcej roślin, zwierząt i zarazków do udomowienia. W dodatku, inwencje mogły się po Eurazji łatwo rozprzestrzeniać, albowiem ich dyfuzja obywała się na osi wschód – zachód, nie doznając zakłóceń związanych z przekraczaniem stref klimatycznych, jak to miało miejsce w Amerykach i Afryce. To właśnie drogą dyfuzji ze Wschodu trafiły do Europy z Chin proch, kompas, strzemię, chomąto, papier, papierowe pieniądze, druk i wiele innych wynalazków, które tak zaintrygowały Josepha Needhama. I właśnie w Europie, a nie w Chinach, wynalazki te stały się podstawą cywilizacji, która podbiła pół świata. Dlaczego?

Camera 360

Według Diamonda, zadecydował odmienny kształt kontynentów. Otóż Chiny, otoczone z czterech stron świata barierami geograficznymi, górami i morzami, szybko uległy centralizacji. W takim scentralizowanym państwie władza mogła łatwo pchnąć na nowe tory całą cywilizację. Albo ją cofnąć w rozwoju. Pierwszy Cesarz Chin w 221 r. p.n.e. stworzył ujednolicony kraj z jednym pismem, system miar itd. Gdyby tylko on i jego synowie mieli więcej czasu, przypuszczalnie doszłoby do kompletnego zatarcia konfucjanizmu, który od czasów kolejnej dynastii Han (206 r. p.n.e. – 220 r. n.e.) zdominował krajobraz ideologiczny Państwa Środka i nadal uchodzi za naczelny chiński system etyczny. Naprawdę niewiele brakowało. Podobnego samobója strzelono w Chinach również za Mingów, kiedy centralna władza postanowiła zrezygnować z morskiej ekspansji. Dlaczego w Europie nie podejmowano tak szkodliwych decyzji?

Otóż podejmowano, ale błędy rzadko ważyły na losach całego kontynentu. Europa – z rozczłonkowaną linią brzegową i Alpami oraz Karpatami w swym sercu – była zawsze ojczyzną rozmaitych partykularyzmów, kryjących się po górach, półwyspach, wyspach i puszczach. Rzymianie ją podbili, ale nie zjednoczyli. Potem próbowali szczęścia Karol Wielki, cesarze rzymscy narodu niemieckiego, Napoleon Bonaparte, Adolf Hitler i wielu innych. Wszystkie te próby były tyleż imponujące, co krótkotrwałe. Niemniej, konflikty podsycały współzawodnictwo. Jeśli jeden europejski władca był na tyle głupi, aby zrezygnować z jakiegoś wynalazku, to szansę zaraz próbowali wykorzystać inni. Dodatkowo, umiarkowany klimat i względnie duże opady deszczu uratowały nas przed pustynnieniem, które załatwiło na amen cywilizacje bliskowschodnie m.in. w Mezopotamii czy Egipcie (genialni praojcowie cywilizacji wycięli okoliczne lasy, przypieczętowując swój los, przypomina Diamond).

Wewnętrzne współzawodnictwo i samonakręcająca się konkurencja to coś bardzo charakterystycznego dla cywilizacji europejskiej. W mingowskich Chinach żeglarz marzyciel mógł najwyżej wsiąść na statek i przenieść się gdzieś do Wietnamu, Malakki albo i do Indii – i wielu chińskich kupców to zrobiło. Mieli świetne okręty i dryg do interesów, ale nie cieszyli się poparciem politycznym w ojczyźnie. Ich władcy nie myśleli o kolonizowaniu świata. Kiedy Vasco da Gama dopłynął do Indii, brano go za Chińczyka, bo do tej pory tylko Chińczycy dysponowali równie olśniewającą techniką morską. Ale chińskich kolonii Vasco da Gama tam nie znalazł, więc niedługo później Portugalczycy wykroili sobie w Indiach własną posiadłość, Goa.

W Europie Krzysztof Kolumb „po wciąż to nowych dworach, pętał się nie w porę”, aż przypętał się na dwóch hiszpański, który pozazdrościł sukcesów Portugalczykom. Kolumb dostał małą flotę i wyruszył na poszukiwanie… Chin. Chciał bowiem wyprzedzić Portugalczyków w wyścigu o dostęp do intratnych chińskich portów, które opiewał w Opisaniu świata Marco Polo (Kolumb był fanem Marka i zabrał jego książkę w drogę do Ameryki; książka zachowała się zresztą do dziś). Kolumb umyślił sobie, że płynąc na Zachód dotrze do opisywanego przez Marka kraju Cipangu (Japonii), z którego jest już tylko rzut beretem do Kataju (czyli do Chin). I tak odkrył Amerykę, którą wziął za Indie, bo jej mieszkańcy byli prymitywniejsi od Katajczyków i mieli ciemną skórę. Do końca życia wierzył, że odkrył Indie i dlatego Ameryka została nazwaną „Ameryką”, bo dopiero włoski podróżnik Amerigo Vespucci, zwiedziwszy rejon dokładniej niż Kolumb, zauważył, że to chyba jednak nie Indie…

W 1513 lub 1514 roku – dokładnie nie wiadomo – portugalski żeglarz Jorge Alvares wreszcie dotarł pierwszy drogą morską do Chin. Choć mija okrągła 500. rocznica, to nikt jej nie świętuje, bo Alvares płynął z Malakki na pokładzie… chińskiej dżonki. Został najzwyczajniej przywieziony do Chin przez Chińczyków, co nie przeszkodziło mu umieścić na chińskiej ziemi padrão, aby symbolicznie rościć prawa do ziemi – tej ziemi (piszę te słowa w Chinach) – w imieniu portugalskiego króla Manuela I. Z perspektywy ówczesnej chińskiej potęgi było to śmieszne zachowanie, ale kilka wieków później w czasie wojen opiumowych podobne pretensje zgłosili Brytyjczycy, wpędzając Chiny w traumę, której efekty obserwujemy do dziś.

Chiny padły zatem ofiarą własnej geografii. I dziś odwracają historyczny trend, czerpiąc korzyści ze swej jednoczesnej wielkości, różnorodności i centralizacji. Europa tymczasem pozostaje gospodarczym gigantem i politycznym karłem. Trochę żal tej potencjalnej wielkości, bo przecież wspólna europejska polityka względem innych mocarstw mogłaby inaczej wyglądać i w większym stopniu wpływać na poczynania Rosji, USA czy Chin – wytykają zwolennicy politycznej integracji Unii Europejskiej. Zapominają jednak, że bez bez tej różnorodności 500 lat temu nie byłoby wielkich odkryć geograficznych ani imperiów kolonialnych.

Myślę, że proste i eleganckie wywody Diamonda – naprawdę polecam tę książkę, wyszła po polsku! – stanowią intrygującą odpowiedź na Wielkie Pytanie Needhama. A skoro znamy odpowiedź, to można się teraz pozastanawiać nad nowymi problemami. Na przykład nad takim: czemu Ameryka, która podbiła kosmos, właśnie oddaje ten kosmos  walkowerem..?

kosmo1

Reklamy

5 thoughts on “Odpowiedź na Wielkie Pytanie Needhama

  1. Czy rzeczywiście oddaje walkowerem? Chiny teraz świętują te zwycięstwa, które USA mają dawno za sobą, może stąd to wrażenie.
    Swoją drogą – warto przypominać i mówić o Needhamie

    Lubię to

  2. Niby tak, ale Amerykanie nie byli na Księżycu od lat, zlikwidowali program wahadłowców. Ich zwycięstwa pozostają nieskonsumowane. A Chińczycy mają dość ciekawy – okej, na razie niezbyt realistyczny – plan sprowadzania Helu-3 z Księżyca. Generalnie, w amerykańskim programie kosmicznym jest regres, w chińskim – progres, stąd ten „walkower”.

    Lubię to

    • Jasne, plany pozostają w bardzo odległej sferze. Łazik szwankuje, ale został uśpiony na kolejną księżycową noc (dwa tygodnie). Zobaczymy, czy się obudzi.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s