Gastrytutka i single

 

Większość ludzi zarabia, żeby jeść. Pewna Koreanka zjada, żeby zarabiać. W ten własnie sposób wyciąga miesięcznie $9000. Przy takich zarobkach, mogła rzucić bez żalu stanowisko w firmie konsultingowej.

Internet stworzył nowe, dziwne miejsca pracy. W Korei Południowej, gdzie sieć internetowa należy do najszybszych i najbardziej rozwiniętych na świecie, takie profesje z kosmosu pojawiają się częściej, niż na przykład w Polsce. Jednak niezwykła kariera sprzedających wirtualne miejsca przy swoich stołach „gastrytutek” – w Korei jest ich nawet 3,5 tysiąca (!) – nie opiera się wyłącznie na infrastrukturze. Równie ważny jest czynnik kulturowy.

Otóż mieszkańcy Azji konfucjańskiej (m.in. Chiny, Korea, Wietnam, Japonia) nienawidzą jeść w samotności. Od dziecka są uczeni, że posiłek, to coś, co należy dzielić z innymi – w domu, w szkole, w pracy. Źle się czują, kiedy zostają sami z miską. W pamięć wryła mi się anegdotka, którą opowiadała kiedyś prof. Teresa Halik (czołowa polska wietnamistka, jakby ktoś nie widział). Otóż prof. Halik miała kiedyś w jednej z grup studenta z Wietnamu. Zauważyła, że na przerwach Polacy rozłażą się po korytarzu, jedząc przyniesione z domu czy akademika kanapki, a tymczasem Wietnamczyk pości.

– A ty czemu nic nie jesz? – zapytała w końcu profesor.

– Jakoś tak głupio samemu…

Przypuszczam, że klienci „gastrytutek” doświadczają podobnego zażenowania. Czują się głupio, bo wewnętrzny głos w głowie mówi im, że porządny człowiek jada wyłącznie w towarzystwie. Z braku laku rzucają się więc przed monitory (albo wyciągają komórki) i padają w wirtualne objęcia nieznajomych. Rynek jest spory, bo w Korei już niemal 24 proc. gospodarstw domowych składa się wyłącznie z jednej osoby…

Źródło: Korea Herald

Kwestia singli powoli nabiera wagi również w Chinach, ale Chińczycy generalnie mają mniejszy problem z konfucjańskimi tradycjami, gdyż po 65 latach republiki ludowej – w październiku okrągła rocznica – niewiele im z tych tradycji zostało. Paradoksalnie, są społeczeństwem pod pewnymi względami nowocześniejszym od sąsiadów. Potrafią na singielstwo spojrzeć trzeźwo, a nawet z przymrużeniem oka. Wyrazem tego podejścia jest Dzień Singla, który stał się w Chinach już pewną tradycją, choć – o, zgrozo! – wypada akurat  w nasze polskie Święto Niepodległości.

Dzień Singla to święto komercyjne, np. restauracje i sklepy oferują tego dnia rozmaite zniżki, a single – na przekór swojej singlowatości – często zmawiają się, że popołudnie spędzić razem. Nowa świecka tradycja mówi, że tego dnia na śniadanie należy zjeść cztery racuchy youtiao (油条; smażone na oleju, mają podłużny kształt) oraz jednego, okrąglutkiego pampucha baozi (包子). Cała kompozycja układa się w cyfry: „11.11”.

Tak a propos zbliżających się Walentynek, to śmiem twierdzić, że Dzień Singla ma duże zadatki ku temu, aby stać się świętem globalnym. Byłaby to zresztą godna i wymowna odpowiedź chińskiej komercji na komercję amerykańską. A i w Polsce Dzień Singla 11 listopada mógłby odegrać pożyteczną rolę, zachęcając dyszących do siebie nienawiścią wrogów z obu stron barykady, do wspólnej, radosnej konsumpcji.

Reklamy

One thought on “Gastrytutka i single

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s