Chiny i Polska. Ogarnijmy się!

Dlaczego jest tak mało polskich firm w Chinach? Dlaczego polska prasa tak chętnie i łatwo zbywa Państwo Środka ogólnikami i stereotypami? Dlaczego nie potrafimy w pełni wykorzystać szans, jakie daje światu rozwój chińskiej gospodarki?

Tego rodzaju pytania od lat padają w środowisku sino-specjalistów. Zajmując się Chinami od 15 lat, wielokrotnie miałem okazję się przekonać, iż Polaków mówiących po chińsku, czy też prowadzących z Państwem Środka ożywione interesy, jest znacznie więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ciągle odkrywam rodaków pracujących w Chinach w międzynarodowych koncernach, utrzymujących własny zakład produkcyjny albo oferujących na miejscu usługi translatorskie. Znam śmiałków, którzy prowadzą w Chinach działalność tak zaskakującą, jak produkcja kiełbasy, sprzedaż gofrów, marketing tzw. wirtualnych przedmiotów z gier komputerowych czy wyrób nagrobków. Ale wobec skali interesów, jakie prowadzą w Chinach nasi partnerzy z UE, i tak ciągle jawimy się jako – mówiąc dobitnie językiem polskiej żulii – „małe miki”.

Czytaj dalej