Czy w muzyce może panować stereotyp? Jak najbardziej. Najlepszym tego przykładem jest riff orientalny – klonowany, mutowany i trawestowany na Zachodzie od dekad.

Riff orientalny to dosłownie dwa takty (jak widać na załączonym obrazku), które możemy usłyszeć w wielu piosenkach. Matką ich wszystkich jest „Kung-fu fighting” Carla Douglasa, pamiętny szlagier z czasów złotego wieku muzyki disco. Ostatnio przypomniano go w „Kung-fu Pandzie”.

Riffu orientalnego (z pewną modyfikacją) nie mogło oczywiście zabraknąć w analogicznym szlagierze znad Wisły:

Kto miał C64, ten musiał grać w „International karate”, a tam…

Podobny motyw, aczkolwiek znacznie szybszy, znajdziemy w „Yie Ar Kung Fu”:

Każdy kto słuchał trochę chińskiej i japońskiej klasyki łatwo odgadnie, że riff orientalny wypływa z tej drugiej. Nie ma w tym jednak nic dziwnego – w czasach kiedy riff się popularyzował, Zachód, a w szczególności Stany, miały silniejsze związki z Japonią, niż z Chinami.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s