Riff orientalny

Czy w muzyce może panować stereotyp? Jak najbardziej. Najlepszym tego przykładem jest riff orientalny – klonowany, mutowany i trawestowany na Zachodzie od dekad.

Riff orientalny to dosłownie dwa takty (jak widać na załączonym obrazku), które możemy usłyszeć w wielu piosenkach. Matką ich wszystkich jest „Kung-fu fighting” Carla Douglasa, pamiętny szlagier z czasów złotego wieku muzyki disco. Ostatnio przypomniano go w „Kung-fu Pandzie”.

Riffu orientalnego (z pewną modyfikacją) nie mogło oczywiście zabraknąć w analogicznym szlagierze znad Wisły:

Kto miał C64, ten musiał grać w „International karate”, a tam…

Podobny motyw, aczkolwiek znacznie szybszy, znajdziemy w „Yie Ar Kung Fu”:

Każdy kto słuchał trochę chińskiej i japońskiej klasyki łatwo odgadnie, że riff orientalny wypływa z tej drugiej. Nie ma w tym jednak nic dziwnego – w czasach kiedy riff się popularyzował, Zachód, a w szczególności Stany, miały silniejsze związki z Japonią, niż z Chinami.

 

Reklamy

Indianie, kosmici i taoiści

berdaszDawno temu, kiedy faszystowskie Niemcy szykowały się do napaści na sanacyjną Polskę, amerykański antropolog Alfred Kroeber próbował zainteresować kolegów po fachu problemem homoseksualizmu wśród amerykańskich Indian. A w zasadzie to nie chodziło o sam homoseksualizm, lecz o transwestytyzm i jego kulturowe umocowanie.

Etnografowie dawno temu zauważyli, że wśród Indian występują przebierańcy w szatach squaw, cieszący się  estymą u swoich pobratymców. Wśród Bladych Twarzy takich delikwentów długo uważano za temat niegodny naukowych badań, był to raczej jeden z wielu dowodów na „dzikość” autochtonów. Czytaj dalej

Czy miliard ludzi mówi po „chińsku”?

„Ok. 1,5 mld ludzi na świecie mówi po angielsku, a ok. 1,4 mld po chińsku”, „to język, którym mówi jedna piąta ludności na świecie” itd. itp. – ciągle natykam się na tego rodzaju bombastyczne teksty. Fajnie brzmią, szczególnie dla kogoś, kto np. akurat założył szkołę chińskiego. Niestety, to nie do końca prawda, dlatego dzisiejszy wpis poświęcam ludziom, którzy chcą się uczyć chińszczyzny, bo akurat mamy porę, kiedy podejmuje się takie życiowe decyzje.

Otóż – nie istnieje coś takiego jak „język chiński”. Są języki chińskie. Czytaj dalej