Kilka słów o czipach

Na początku lat 70. w Wielkiej Brytanii pojawiły się południowokoreańskie telewizory. Nie wyróżniały się jakością, ale było ich dużo i były tanie. Brytyjscy producenci drwili sobie z azjatyckiego towaru. Chichotali słysząc, że kolorowe odbiorniki idą wyłącznie na eksport, a w samej Korei można kupić jedynie czarno-białe.

15 lat później w Wielkiej Brytanii nie było już krajowych producentów telewizorów.

Chiny ogłosiły właśnie, że będą rozwijać „strategiczny” sektor układów scalonych. W ciągu najbliższej pięciolatki udział krajowych producentów w chińskim rynku układów scalonych ma podskoczyć z 20 do 27,5 proc. Niby niewiele, ale te 7,5 proc. to i tak miliony czipów wartych miliony dolarów. To także rozwój rynku: być może gdzieś za Wielkim Murem powstaje już jakiś nowy chiński Intel albo Motorola.

Kiedy na początku lat 70. południowokoreański prezydent Park Chung-hee ogłosił 3. plan pięcioletni, zagraniczni i krajowi eksperci pukali się w czoło. Dwie pierwsze pięciolatki skoncentrowały się m.in. na przemyśle tekstylnym, a tu Park naraz ogłosił, że będzie stawiał na chemię przemysłową, przemysł ciężki, a nawet elektronikę. I to w kraju, który pod względem PKB na głowę dopiero co dogonił uprzemysłowioną Koreę Północną! (Dziś trudno w to uwierzyć, ale przez całe lata 50. i 60. Południe było biedniejsze niż komunistyczna Północ).

Kilka lat później już nikt nie pukał się w czoło. POSCO – połuniowokoreański koncern stalowniczy, który rozpoczął wtedy ekspansję – jest dziś drugą największą firmą tego typu na świecie (po ArcelorMittal). Samsung, który pod koniec lat 60. postawił na telewizory, dziś jest jednym z największych producentów tego sprzętu. W prestiżowej koreańsko-japońskiej wojnie Samsung pokonał Sony – w ostatniej dekadzie. Dziś w japońskich telewizorach montowane są panele LCD made in ROK.

W latach 70. Samsung postawił na półprzewodniki, a w 80. – na pamięci DRAM. Dziś koreański koncern jest największym producentem elektroniki użytkowej na świecie. Apple, którego gadżety przyprawiają o orgazm zachodnich geeków, pod względem obrotów i skali produkcji wygląda przy Samsungu  jak karzeł.

W prowokacyjnej książce „Net Delusion” (właśnie czytam) białoruski analityk i aktywista Jewgienij Morozow nabija się z Ronalda Raegana, który przepowiadał:

„The Goliath of totalitarianism will be brought down by the David of the microchip.”

(Goliat totalitaryzmu zostanie pokonany przez Dawida mikroczipu)

Morozow przypuszcza, że chińscy producenci czipów mają ubaw po pachy, słysząc te słowa. Być może.

A być może nie, bo kiedy Samsung stawiał na czipy i półprzewodniki, Korea Płd. była krajem autorytarnym, i to pod pewnymi względami jeszcze gorszym niż współczesne Chiny. Dziś ma demokrację i prężne społeczeństwo obywatelskie, jakiego zazdroszczą w innych krajach OECD.

Przyszłości nie da się przewidzieć. Projektowanie jej w kategoriach „historycznych konieczności” – tu trzeba sie zgodzić z i Morozowem, i z Karlem Popperem – prowadzi na manowce, o czym przekonał się choćby Francis Fukuyama, herold niewczesnego „końca historii”. Może Chiny zostaną monopartyjnym mocarstwem IT, a może rozpoczną na świecie – ekstrapolując teorie Samuela Huntingtona – nową, czwartą falę demokratyzacji.

Na dwoje babka wróżyła.

W Poslce powinniśmy się raczej martwić tym, że  – jak powiedział kiedyś William Gibson – „przyszłość już tu jest. Ale nie została równo podzielona”.

Reklamy

3 thoughts on “Kilka słów o czipach

  1. To smutne, ale jeśli chodzi o obieg elekroniki to my już jesteśmy prowincją. I cieszymy się, jak uda się kupić tani sprzęt w USA.

    Tymczasem Chiny mogą się niebawem doczekać mocnych marek, bo prowadzą ochronną politykę i inwestują w infant industries (i znowu – w polskiej wikipedii nie ma nawet takiego hasła). U nas niby pracowano nad niebieskim laserem, ale nic z tego nie wynikło. Podobnie pewnie będzie z grafenem.

    A tak a propos samsunga i ChRL: Samsung Invests in China JV

    Polubienie

  2. Zgadzam sie… wokol grafenow toczy sie wiele niezaleznych badan na calym swiecie, i mala szansa, zeby rozwiazanie Polakow bylo najbardziej optymalne czy pozniej rozwijane przez wielkie koncerny. Kto w ogole inwestuje w „polska mysl techniczna”? Nikt, zaistniejemy najwyzej jako jakas druga Libia – jako zrodlo surowcow kopalnianych, oslawionych lupkow.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s