R U THERE

r u there

Dawno, dawno temu żył sobie holenderski progamer, który pojechał na zawody na Tajwan. Umęczony pykaniem w Counter-Strike’a, wytoczył się z hotelu wprost na ruchliwą tajpejską ulicę. A tam – bach! Wypadek!

Chłopak stoi jak wryty, gapi się na zalanego krwią motocyklistę… Niby widział śmierć, bo przecież sam ją wywoływał tysiące razy, ale to była śmierć wirtualna, a nie śmierć na serio. I tak oto pojawia się w jego głowie myśl egzystencjalna.

R U There to bodaj pierwszy na świecie film fabularny z życia progamerów, czyli zawodowych graczy komputerowych. Temat jest świeżutki i trudny, więc jeszcze nie nadkąsany. Trudno mi sobie wyobrazić, by go nadkąsało pokolenie Andrzeja Wajdy czy Władysława Pasikowskiego, albo nawet najmłodsi polscy twórcy. No bo jaki polski widz poszedłby na film o progamerach?

 

Holenderski reżyser David Verbeek, rocznik 1980, wie na szczęście, że dzisiejszy świat się trochę pokomplikował i nie boi się otworzyć dla kina dziewiczych obszarów sportu elektronicznego. Film zaczyna się egzystencjalnie, ale potem jest o zderzeniu kultur i płci. Reżyser bada relacje realu z wirtualem, Counter-Strike’a z Second Life’em,  kobiety z mężczyzną i Holendra z Tajwanką. Nic tu nie jest oczywiste, aż po samo zakończenie.

Oglądając ten film, przypomniałem sobie świetny esej Marcina Przybyłka, Wirtualna śmierć, o estetyce śmierci w cybernetycznych symulakrach. Fascynujący problem, a mało zbadany. Niestety, zabijanie w grach to temat medialnie oklepany, na którym ciąży bzdurna interpretacja, iż od grania w brutalne gry zostaje się psychopatą.

A tu się chłopak zakochał.

* * *

PS A oto zapis rozmowy z moim udziałem, poświęconej temu filmowi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s