Gdy Barack Obama podejmował Hu Jintao w Białym Domu, czas umilał im Lang Lang. Słynny pianista wykonał własną interpretację pieśni „Moja ojczyzna”, która pochodzi z filmu o… walce z amerykańskim imperializmem. Czyżby Amerykanie zostali obrażeni i nawet się nie zorientowali?

Lang Lang zagrał tak:


Niby nic, ale rozmaite siły dosłyszały w dźwiękach fortepianu mściwe zgrzyty. Powiązany z Falun Gong dziennik „Epoch Times” napisał, że piosenka „przez lata była wiodącym utworem w anty-amerykańskiej propagandzie Komunistycznej Partii Chin” i Lang Lang odegrał ją nieprzypadkowo w samym sercu Ameryki. Utwór miał nieść ukryte przesłanie, mówiące, że Ameryka jest nadal wrogiem, a Chiny mogą ją pokonać.

Lang Lang temu zaprzecza. Twierdzi, że wybrał tę piosenkę, bo mu się podobała od dziecka, a uroda melodii była jedynym kryterium, którym się kierował. Przypomniał, że studiował pianistykę w USA i uważa Stany za swój drugi dom, a jego pragnieniem jest budować mosty pomiędzy kulturami.

Osobiście nie sądzę, by Lang faktycznie kierował się złymi intencjami. Pewnie nie miał w ogóle pojęcia, że utwór ma polityczne konotacje. Urodził się przecież dopiero w 1982 roku i dorastał w kraju szybko rosnącego dobrobytu, dezideologizacji, amerykanizacji i konsumeryzmu. W jednym z wywiadów wyznał, że do gry na pianinie zachęciła go scena z kreskówki Tom & Jerry.

Co by jednak Lang nie powiedział, mleko już się rozlało. Okazuje się, że po obu stronach Pacyfiku nie brakuje takich, którzy dopatrują się w wyborze Chińczyka ukrytych intencji. Jak raportuje AFP, internetowi nacjonaliści za Wielkim Murem chwalą Langa za patriotyzm i zacierają ręce z uciechy, że pianista pokazał tej wstrętnej Ameryce dumę i potęgę Państwa Srodka. Używanie mają też przeciwnicy Obamy, bo przecież Ameryka – jak to Ameryka – już szykuje się do kolejnej kampanii prezydenckiej. Ukryta potwarz wobec prezydenta USA w jego własnym domu to dla części Republikanów gratka.

Pieść „Moja ojczyzna” (我的祖国) po raz pierwszy zabrzmiała w filmie Shangganling (上甘岭, 1956), opowiadającym o bohaterskiej walce chińskich „ochotników” w trakcie wojny koreańskiej. Filmowi bohaterowie bronią w okrążeniu tytułowego wzgórza (kor. Sanggamnyong) i odpierając ataki imperialistycznych hord wspominają „ukochany kraj”. W pewnej chwili skromna dziewczyna intonuje przepiękną pieśń, którą podejmują utrudzeni wojacy:

Ta pieśń to właśnie „Moja ojczyzna”. Dziś film już mało kto pamięta, ale w Chinach piosenka cieszy się ogromną popularnością. Dokładnie tak, jak zażyczył sobie reżyser, który miał powiedzieć tekściarzowi: Pisz co chcesz. Pragnę tylko, by to śpiewano, nawet jeśli nikt nie obejrzy filmu (你想怎么写就怎么写,我只希望将来这部片子没有人看了,这首歌还有人唱。).

A oto wykonanie pieśni przez Song Zuying…

.., i przez przyszłą pierwszą damę Państwa Środka, panią generał Peng Liyuan.

PS: A co na to KPCh?

Za pośrednictwem CDT trafiłem na krótką analizę Hu Pinga, który sugeruje, że strona chińska przypuszczalnie doskonale wiedziała o planach Lang Langa i z duży prawodopodobieństwem je po cichu wsparła. Oczywiście Hu nawet nie wspomina o możliwości, że ktoś podsunął pianiście ten wybór, bo Lang już się wypowiadał, a nawet jeśli kłamał i wykonywał odgórne polecenie (w co jak napisałem, niekoniecznie wierzę), to nie sposób tego udowodnić.

Skoro jednak KPCh wiedziała co się święci i miała pełną świadomość konotacji Mojej Ojczyzny, to godziła się w ten sposób na zawoalowaną obrazę pod adresem Amerykanów. Chińscy dyplomaci mogli wszak poprosić artystę, by wybrał coś bardziej neutralnego. Hu Ping przytacza bardzo ciekawe powiedzonko, które warto zapamiętać: 外交无小事  (W dyplomacji nie ma detali).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s