Dziady

Jedni zazdroszczą Chińczykom prężnej gospodarki, inni wspaniałej kultury. Tymczasem ja im zazdroszczę korzeni, a w zasadzie nie tyle samych korzeni, co pamięci o nich.

Nie wyglądam na Chinkę, ale się za nią uważam – tłumaczyła mi amerykańska pisarka Lisa See, kiedy kilka lat temu rozmawiałem z nią o książce „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz”. Faktycznie – pani See wyglądała na typową mieszkankę Zachodu, prędzej na Polkę czy Rosjankę, niż na Chinkę. Widząc moją zdziwoną minę, wyjaśniła: –  Wychowałam się w chinatown w L.A., gdzie od dziecka nasiąkłam chińską kulturą.
Postanowiłem zabić jej klina: – A gdzie jest pani jiguan?
– Pod Kantonem – odparła bez wahania.
Pokiwałem głową.
Chińczycy odróżniają dwa miejsca pochodzenia. W jednym po prostu się urodzili, drugie – to dom ich przodków, czyli właśnie jiguan (籍贯). Lisa See nie wygląda na Chinkę, w dodatku jej rodzina od kilku pokoleń mieszka w Stanach. Wie jednak, skąd wywodzi się jej ród i potrafi wskazać kolejno swoich przodków. Ta wiedza czyni ją częścią całości, która wykracza daleko poza Wielki Mur. Czytaj dalej