Omawiany już wcześniej na tym blogu film „Historia Polski” Tomasza Bagińskiego jest dostępny w sieci. Teraz każdy może sobie wyrobić zdanie na temat dzieła, które mnie się kojarzy z grą „Cywilizacja”…

Ogólne wrażenie jest takie, jakbym oglądał poszerzone intro do „Civilization V”, o ile byłaby w niej możliwość pogrania Polakami. I to wcale nie musi być zarzut, bo autorzy, jak mniemam, chcieli się skomunikować z najmłodszą chińską publicznością. Jak wiadomo, bakcyla obcych kultur połyka się najlepiej w młodości. Sam zainteresowałem się Chinami, bo pamiętałem z dzeciństwa „Klasztor Shaolin”, „Karateków z kanionu Żółtej Rzeki” itd.

Czy jednak „Historia Polski” przysporzy nam w Chinach kilku dodatkowych studentów polonistyki? Wątpię, bo film jest na to po prostu za krótki. Być może chińskie geeki zakrzyną „哎呀!真厉害!” („ojej, super!”), i zapytają, gdzie można kupić tę grę. Ale zwykły widz odbierze film Bagińskiego tak, jak zwykły Kowalski czy Smith odbiera intro do „Cywilizacji” – bez większych emocji.

Potwierdzam zarzut, który wysuwali już inni – w filmie jest za dużo batalistyki. I nie chodzi wcale o to, że jest ona nudna, schrzaniona. Bynajmniej! Chodzi o to, że… nie wiadomo o co chodzi. Widz-Polak na widok cyferek 1410 odczuwa drgnienie w sercu. Ale obcokrajowcowi tylko przeszkadzają one w odbiorze.

Kto nie wierzy, niech kupi sobie dowolny chiński film batalistyczny i zacznie go oglądać od finałowej sceny, czyli od głównej rozpierduchy. Kim są walczące strony? O co tu chodzi? Co to za znaki na sztandarach? — Tak właśnie musi zwykły Chińczyk postrzegać bitwy z „Historii Polski”. No, może za wyjątkiem II wojny światowej, o której uczą w szkołach i którą ten i ów mógł widzieć w „Szeregowcu Ryanie” albo w „Pianiście”.

W filmie zabrakło natomiast tego, z czym Polska jest kojarzona w Azji: wielkich postaci. Kilkakrotnie kamera ukazuje zbliżenia bezimiennych NPC (nie mogę się oprzeć temu gierczanemu akronimowi), podczas gdy sceny z Kopernikiem i Chopinem aż się proszą, by te postaci lepiej wyeksponować. Pokazać je dłużej, w zbliżeniu en face.

Po Marii Curie, która w chińskim systemie edukacyjnym pełni rolę wzorca (kobieta też może parać sie nauką) w ogóle nie ma śladu, co jest sporym niedociągnięciem. Zabrakło Michała Boyma, a przecież minuta poświęcona na pokazanie, jak ów Polak odbiera list od cesarza Połduniowej Dynastii Ming, by następnie stanąć przed weneckim dożą w szatach mandaryna, na pewno zapadłaby Chińczykom w pamięć, bardziej niż choćby Grunwald. Jakaś tam n-ta wojenka w Europie nic im nie mówi, natomiast Polak, który został ambasadorem chińskiego cesarza byłby intrygującym rarytasem.

Na tej samej zasadzie można by pokazać Witolda Urbanowicza, który lecąc w swoim P-40 nad krasowymi wzgórzami Guilinu pruje seriami do japońskich zer. Samolot z czerwoną kropą na burcie zapala się i ciągnąc za sobą smugę czarnego dymu ryje w pole ryżowe. Na ten widok wieśniacy w stożkowych kapeluszach podskakują z radości. Polak zniża lot i macha do nich z kokpitu…

To byłaby scena!

Choć pewnie nie spodobałaby się obecnym chińskim władzom, bo Urbanowicz nie walczył po stronie komunistów, tylko pomagał Amerykanom. I tu dochodzimy do ostatniego problemu.

W filmie nie pojawiają się ani Jan Paweł II, ani Lech Wałęsa. Sceny mszy, strajku i zadymy są bez nich jakieś puste. A przecież inteligentni Chińczycy te postaci dobrze kojarzą. Temat 中国没有瓦文萨 („Chiny nie mają [swojego] Wałęsy”) regularnie pojawia się na forach internetowych, a z kolei zdjęcie Jana Pawła II widziałem kiedyś w gablocie jednego z prowincjonalnych kościołów.

Czyżby z obu panów zrezygnowano, by nie drażnić komunistycznych władz?

PS

Film można znaleźć również w serwisie Tudou tu i tu.

PS II

Żeby skonfrontować moje wynurzenia z rzeczywistością przejrzałem trochę komentarzy w chińskim necie. Np. na Tudou ktoś napisał:

„Robi wrażenie. Ale patrząc obiektywnie, to historia [Polski] sprowadza się do najeżdżania i ulegania najazdom. Jeśli chodzi o historię XX wieku, to film świadomie ignoruje kwestię odpowiedzialności Polaków za własny los”

A dlaczego? Bo samo pokazanie Okrągłego stołu i tłumu ludzi V-paluszkami nic Chińczykom nie mówi. Szczególnie mylący jest gest V – u nas kojarzy się z Wałęsą, w Azji tylko nieliczni powiedzą, że to od victorii. Gdyby przedstawić strajki, głodówki, jakąś demonstrację, Wałęsę czy Jana Pawła II, to może by zatrybili, że w XX wieku Polacy wzięli jednak swój los we własne ręce. I jeszcze jedno: w XX wieku nie widać Polaków przy pracy. Tymczasem chińska przestrzeń publiczna jest wypełniona niekończącymi się mobilizującymi tekstami, hasłami i odezwami. I mniejsza o to, czy to efekt chińskiej kultury czy aktualnego ustroju. Grunt, że to punkt odniesienia dla chińskiego widza. — Ha, PR międzykutlurowy (w tym przypadku – międzyustrojowy), to wcale nie taka prosta sprawa!

Znacznie ostrzej jest na forum graczy (nie doceniłem ich cynizmu).

„To tak, jakby Polska ciągle bawiła się w gwałt zbiorowy – raz ze Wschodem, raz Zachodem”.

Słowo „gwałt zbiorowy” (轮奸), zostało przedzielone spacją, zapewne z przyczyn koalangowych, żeby cenzorzy nie wycięli.

„Tak czy siak, to kraj luterański”.

Powtórzę po raz trzeci:  gdzie jest papież?

“Na tej lekcji historii Polaczków nauczyciel jest słaby”

Warto zapamiętać określenie Polaka z chińskiego netu: 波波.

„Polska zawsze debilnie sprzeciwiała się Chinom. Nic dziwnego, że znów to robi.”

Komentarz w tym przypadku od czapy. Niemniej warto pamiętać, że wielu chińskich Internautów ma nam za złe poparcie w kwestii Tybetu i do tego ogranicza się ich wiedza. Dlatego pisałem o Boymie i Urbanowiczu. Aha, przeciwstawianie się Chinom (反华) było tu przedzielone „/”. Widać też tną.

Oczywiście powyższych komentarzy nie należy traktować jako reperezentatwyne. Było też kilka pozytywnych, ale co ciekawe – bardzo zdawkowych, typu „super”, albo „a gdzie to można ściągnąć”. Prawdziwy obraz sytuacji można sobie wyrobić przeanalizowaniu kilkudziesięciu stron. A to przekracza moje skromne siły.

Reklamy

21 thoughts on “Cywilizacja V: Polacy, czyli gdzie się podziali papież z Wałęsą?

  1. Ja bym tak górnolotnie do tego nie podchodził. To raczej teaser a nie film edukacyjny i takie chyba było zadanie tego filmiku (pisząc filmik mam na myśli długość). Moim zdanie to kawał dobrze wykonanej roboty. To w przystępny choć popkulturowy sposób zaprezentowany zlepek scen mający wywołać zainteresowanie. Pewnie krótkotrwałe ale zawsze. I nie ma sensu rozwodzić się czy taka scena lub taka postać powinna się pojawić a która nie. To jest taka historia z jaką Polacy się identyfikują, a ocena czy to dobrze, że z biciem serca wspominamy przegrane spotkania i efektowne zwycięstwa to już nie temat na taką animkę. Są bitwy ale pokazano też Gdańsk jako handlowe miasto, jest Kopernik, Chopin, Mickiewicz. Piłsudski stawia opór człowiekowi z czerwoną gwiazdą. Wszystkich nie da się wepchnąć.

    Co do Michała Boyma to raczej trzeba by zacząć od pokazania Polakom, kim on był. Dla mnie to nowa postać i chętnie poszperam żeby się więcej dowiedzieć. Podejrzewam, że nie więcej jak promil Polaków o nim słyszał, więc dziwne by było jakby Chińczycy zaczęli się pytać o taką scenę i nikt nie potrafiłby nic o niej powiedzieć. Podobnie z Urbanowiczem.

    Pokazano wojny z Rosją i Związkiem Radzieckim. Przymierze, w końcu komunistycznego kraju z Niemcami i nasz opór. Pokazano strajki i robotników na przeciwko milicji. Takie coś pokazane w Chinach to chyba nie jest łagodny przekaz.
    Na pewno ten film jest trochę laurką, trochę propagandą i wielu widzów to wyczuje ale biorąc się za taki temat moim zdaniem nie da się tego uniknąć.

    Lubię to

  2. Suiseki, piszesz, co w filmie pokazano – ale patrzysz z punktu widzenia człowieka, który wie, kto, co, gdzie i jak. Najlepszy przykład: „Piłsudski stawia opór człowiekowi z czerwoną gwiazdą”, piszesz, ale to sobie sam dośpiewałeś na podstawie wiedzy skądinąd, bo na filmie po prostu jakichś dwóch gości staje naprzeciw siebie, a jeden z wąsami zaciera ręce i tyle. Dopisujesz postaciom nazwiska, podświadomie łącząc je z informacjami, które już posiadasz, ale jak przeciętny Chińczyk ma dojść, że ta czy inna figurka to akurat Mickiewicz, i co ów zdziałał? Z Chopinem może być deczko lepiej, ale akurat nie on jeden grywał na fortepianie i część mniej uważnych chińskich widzów pewnie po prostu nie skojarzy tej animowanej postaci ze znanym kompozytorem. Piszesz o strajkach i milicji – my z miejsca kojarzymy „nyskę”, ale obawiam się, że wielu Chińczyków zobaczy po prostu jakiś samochód i szykującą się nawalankę. Gest „Victory”? Pierwsze chińskie skojarzenie to będą rozstawione palce przy robieniu zdjęć. I tak dalej…

    Może jestem zbytnim pesymistą, ale nie mam akurat wątpliwości, że aby dojrzeć i zrozumieć symbole potrzebne do rozszyfrowania przekazu trzeba co najmniej obejrzeć filmik kilka razy, a i wtedy bez zewnętrznych źródeł pewne rzeczy pozostaną dla wielu Chińczyków niezrozumiałe. Dlatego nie uważam, by można było w stosunku do tego dziełka użyć słowa „przystępny”. Nie uważam też, że „nie ma sensu rozwodzić się” jak można było to i owo inaczej przedstawić, bo jak najbardziej warto, aby mieć z czego czerpać w przyszłości.

    Jeśli film miał pokazać Chińczykom, z jaką historią „Polacy się identyfikują”, to jego powstanie nie miało sensu. To powinien był być film skierowany do widza zewnętrznego, a nie ksobny. W końcu powstał na Wystawę Światową w Szanghaju, a nie tylko dla nas.

    Jestem bardzo rozczarowany, bo technicznie rzecz została udźwignięta i tym bardziej żal, że wyłożyła się koncepcyjnie. Zapewne scenariusz pisano nie konsultując się z osobami znającymi Chiny i chiński ogląd świata.

    Więcej uwag (niestety także krytycznych) zawarłem we wcześniejszym wpisie na temat Expo: http://konradgodlewski.com/?p=3143

    Lubię to

  3. Może należało stworzyć film pod tytułem „Polska, to bliżej niż myślisz”. Może taki film rzeczywiście byłby potrzebny. Pewnie byłby bardziej zrozumiały dla Chińczyków. Jeśli jednak chciano w postaci krótkiej formy animowanej przedstawić historię Polski, to moim zdaniem wyszło bardzo dobrze. Przyznaję, że oceniam go z perspektywy tu i teraz, trochę tak jakby film był kręcony pod mój gust, a tak przecież nie jest.

    Lubię to

  4. Bagiński stworzył coś, co będzie żyło pewnie znacznie dłużej, niż wystawa światowa. I nie ma mu się co dziwić, w końcu jest artystą, a nie PR-owcem. To zlecedniodawca powinien był przyciąć jego ambicje do wymogów promocyjnych.

    Ale przecież PARP też zyskuje występując w roli mecenasa „nadziei polskiej animacji”. O filmie napisano, że odniósł wielki sukces w Szanghaju, co krajowe portale bezrefleksyjnie powtórzyły, bo
    (a) pracują w nich głównie młodzi ludzie, którzy podziwiają Bagińskiego, czasem bezkrytycznie,
    (b) w Szanghaju nie było polskich dziennikarzy, którzy zadali sobie trud by sprawdzić reakcje chińskiej publiki na film (kogo one zresztą u nas tak naprawdę obchodzą?),
    (c) publika w Polsce jest spragniona sukcesów i jak jej piszą, że X czy Y „podbił Chiny” to jest zadwolona, jak z sukcesów Małysza czy Kubicy (choć w przypadku tego drugiego też mamy sukces na wyrost).

    Prawdziwy problem polega na tym, że polskie media są za słabe i niekompetentne, by rozliczać PARP czy inne instytucje w przypadku tak odległych działań, jak promocja Polski w Azji. Ideały „czwartej władzy” możemy w tym przypadku między bajki włożyć. I to jest tak naprawdę niepokojące: pddobnych działań będzie w przyszłości z pewnością więcej, gdyż ekonomiczny środek świata przesuwa się na Daleki Wschód.

    Ważne zastrzeżenie: ja nie mówię, że PARP czy PAIZ coś robią źle, tylko, że jako opinia publiczna nie mamy wystarczającej ilości danych, by należycie ocenić ich działania. To także problem mediów publicznych – na całym Dalekim Wschodzie jest tylko Tomek Sajewicz w Pekinie.

    O czym już pisałem, całą polską prezentację na Expo wypada oceniać jako sukces ze względu na frekwencję. Wybrano dobry projekt pawilonu i poradzono sobie z jego organizacją, mimo obciętego budżetu. Stworzono w miarę spójny przekaz, choć akurat „Historia Polski” do niego nie pasuje.

    Na FB powstała już jakaś grupa przeciw Bagińskiemu, jako „zmarnowanemu” talentowi. To chyba przesada. Ja poczekałbym z taką oceną na „Hardkor 44”.

    Mimo wszystko dobrze, że PARP sypnął kasę Bagińskiemu, a nie np. zespołowi Bayer Full, który – jak się okazuje – radzi sobie w Chinach na własny rachunek.

    Lubię to

  5. Wyłączywszy znajomość historii Polski – film jest ładny, momentami poruszający, ale przez większą część niezrozumiały. Pierwsza scena, która wydawała mi się w miarę komunikatywna, to rozbiory – rozdarta mapa była bardzo sugestywna. Końcówka wydaje się być nieco lepsza od całości, najbardziej klarowna jest chyba ostatnio scena – nowoczesne budynki wyrastające spośród blokowiska i flaga UE.
    Polakom ten film się podoba, ale szkoda, że tylko dla Polaków jest zrozumiały, bo migawki Mickiewicza czy Chopina (bez podpisów! To tak jakby nam mignąć jakimś człowieczkiem w dziwnej czapce i oczekiwać, ze rozpoznamy kto to), to zupełna pomyłka.

    Lubię to

  6. Rozdarta mapa jest sugestywna, ale też mam wątpliwości, czy zwykły Chińczyk to zrozumie. Ciężko przestawić się ze skali makro na myślenie w skali mikro.W końcu Chiny – państwo o rozmiarach kontynentu europejskiego – nigdy nie zostały w pełni „rozebrane”,

    Kiedyś słyszałem taką anegdotę: w nieformalnej rozmowie chiński tłumacz wytyka, że Polska przegrała z Niemcami, a Chiny z Japonią – nie.

    Odpowiedź Polaka: „Bo wyście mieli gdzie uciekać”.

    Lubię to

  7. Zrobiłem małą sondę wśród chińskich znajomych. Wrażenia? Za dużo wojen! Polska bardzo wycierpiała! Historia Polski i Chin jest bardzo podobna, bo też cierpieliśmy! Jedna osoba spytała wprost: gdzie jest Maria Curie?

    „Warto zapamiętać określenie Polaka z chińskiego netu: 波波” – bobo?

    Lubię to

  8. Doświadczyłem właśnie małego, ale nieprzyjemnego wstrząsu psychicznego czytając e-mail od byłej studentki w sprawie filmu Bagińskiego. Cytat: „so many Poland army choose to kill the innocent people in cold blood”.

    Lubię to

  9. Chciałem na prywatnego mejla, ale nijak nie mogę znaleźć.
    Piszę artykuł o odbiorze filmu przez Chińczyków i chciałbym zacytować fragmencik czy dwa Twoich wpisów w tym temacie (najchętniej ten o Boymie itp.). Nie masz nic przeciwko?

    Lubię to

  10. Jest w zakładce Intro. Chyba jednak będę musiał zmienić jej nazwę, bo to nieintuicyjne rozwiązanie…
    Przeciwko cytowaniu absolutnie nie mam nic przeciwko! Choć w tym przypadku chwała należy się Edwardowi Kajdańskiemu – to on zrekonstruował dzieje misji Boyma (smutne) w swojej książce.

    Lubię to

  11. Dzięki!

    Pod Intro niestety nic nie wchodzi – brak linku (ale to może wina przeglądarki). Kajdańskiego właśnie kończę czytać drugi raz „Długi cień wielkiego muru” i są to fascynujące rzeczy. Niestety, niewolne od błędów – w przypisie do rozdziału o Grochowskim pisze Kajdański „Nazwa Chiny pochodzi przypuszczalnie od nazwy mandżurskiej dynastii Qin”. Zupełnie niezrozumiała pomyłka…

    Lubię to

  12. Po obejrzeniu filmiku moja żona stwierdziła, że jest dobrym testem dla maturzystów z historii – czy uda im się wyłapać wszystkie odniesienia :). Ja z wieloma miejscami miałem problemy.

    Mam wrażenie, że historia Polski jest zbyt poważną sprawą, aby pozwolić na popatrzenie na nią oczami innego narodu. Mówienie, że Grunwald nie jest z punktu widzenia Chińczyków ważny to jakieś sianie relatywizmu. Tożsamość i jedność narodu zbytnio opiera się na historii, aby można było kwestionować nasze na nią patrzenie.

    Myślę, że takie, niekoniecznie uświadomione, podejście doprowadziło do decyzji, żeby nie dostosowywać filmu do możliwości odbioru przez Chińczyków.

    Lubię to

  13. Czyli innymi słowy zignorować widza, z myślą o którym film w ogóle zaistniał 😉 Ale nie idzie nawet o sam fakt, że Grunwald został pokazany, tylko o to, JAK został pokazany. A został pokazany tak, że nie wiadomo, kto, z kim, gdzie i co z tego wynikło. Nawet nazwy nie ma, jest tylko data. My wiemy, o co chodzi, a zamorszczykom pies mordę lizał… Brutalnie powiem (bo w artykule raczej tego nie napiszę) że to taka patriotyczna masturbacja.

    Lubię to

  14. Osobiście uważam, że wielu Polaków miałoby problemy z roszyfrowaniem poszczególnych scenek (nie ukrywam, że jako osobę mało interesującą się historią Ojczyzny, mnie też to dotyczy :P). Zgadzam się z tym, że dla Chińczyka może to być tylko trailer jakiegoś RPGa. I to kiepskiego, m.in. z powodu kulejącej grafiki gier circa 2004.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s