O czym śpiewają utrzymanki

Faye WongKrólowa może być tylko jedna. A w królestwie cantopopu niekoronowaną panią pozostaje Faye Wong.

Chińskie media nazywają ją czasem tianhou (天后), Cesarzową Niebios. To określenie w tradycji jest zarezerwowane m.in. dla bogini Mazu (妈祖), ale jak wiadomo Chińczycy zawsze mieli zdrowy dystans to swoich bóstw. Inna sprawa, że i Faye Wong nie zbudowała swej kariery – jak Madonna, Doda czy ostanio Lady Gaga – na pokazywaniu tyłka, cycków i czego tam jeszcze. Ona naprawdę potrafi śpiewać.

Przyznaję bez bicia: nie przepadam za kantopopem i chińskim popem w ogóle. Za mało w nim werwy, zbyt wiele romantycznego afektu. Piosenki dłużą się niczym partyjne przemówienia i wydają się wtórne, jakby wszystkie je komponował jakiś znużony życiem chałturzysta. Faye Wong uprawia niby ten sam gatunek, ale jej muzyka niesie zachwycającą lekkość.

Czytaj dalej