Pałeczki w kropeczki

Zhang Die (张碟), chińska Królowa Disco, o której będzie dalej...
Jeśli wierzyć polskim mediom, to w Chinach niespodziewanie wybuchła moda… na disco polo. Za Wielki Mur wybiera się Bayer Full, znany z hitu „Majteczki w kropeczki”. Zaproszenie wystosował podobno chiński resort kultury.
Pierwszy o sprawie napisał Super Express. I to od razu z grubej rury, że disco polo „podbija”. Z braku korespondenta niestety nie dało się napisać – jak na tabloid przystało – że disco polo gwałci, grabi, morduje i nie bierze jeńców.  Superak zamieścił więc masakryczne tłumaczenie Majteczek na chiński.
Następnie do akcji wkroczył płocki oddział „GW”. Chińczycy kochają… „Majteczki w kropeczki” – doniósł. Dodano, że Bayer Full ma zagrać na Expo 2010.
Sławomir Świerzyński (47 l.) obu mediom wyznał, że zamierza się nauczyć śpiewać po chińsku. Pewnie chce przewietrzyć mózg po trudach komponowania przebojów, słynących z zawiłych skal, bogatej faktury i interpretacyjnych ekstrawagancji… Czytaj dalej

Słońce, gdzie jesteś?

Jakiś czas temu pisałem o Yiwusuoyou, jednym ze słynnych kawałków Cui Jiana, ojca chińskiego rock and rolla. Dziś będzie o pierwszej w Chinach kapeli heavymetalowej.

唐朝乐队jpgChodzi oczywiście o Tang Chao (唐朝), czyli dosłownie o Dynastię Tang, założoną w 1988 roku, na fali fermentu, która stworzyła chińskiego rocka. Kapela z miejsca dała kilka koncertów i nawet chciała jechać w objazd po kraju, ale masakra w Pekinie pokrzyżowała te plany.

Rok później chińskie władze – w ramach naprawiania wizerunku na świecie – postanowiły się pochwalić, że i u nich gra się ostro. W maju 1990 roku Tang Chao dostała pozwolenie, by wystąpić na pekińskim Stadionie Robotniczym podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Azjatyckich ’90. Koncert przed stutysięczną publicznością okazał się wielkim sukcesem. W 1991 roku z pomocą tajwańskiej wytwórni Gun Shi (Rolling Stone), kapela nagrała swoją pierwszą płytę „Sen o Dynastii Tang” (梦回唐朝). Czytaj dalej

Ukochana Partio!

Nasi politycy chcą tego zabronić. A ja jestem zakutym liberałem i dlatego dziś – w ramach walki o wolność słowa – będę propagował komunizm. Konkretnie: miłość do partii.

lvjihong

Kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć artystę w pełnej krasie.

Na twórczość Lü Jihonga (吕继宏) natknąłem się przypadkiem, szukając słów do pewnej piosenki. Wklepałem w gugla frazę o „ukochanej partii” i w ten sposób zaserfowałem na dopracowaną internetową stronę pana Lü. Pomyślałem sobie od razu, że to niesamowite. Facet, którego można uznać za kogoś w rodzaju chińskiego Adama Zwierza, ma tak wymuskany łebsajt. Gdyby PRL przetrwał ostatnie 20 lat, tak właśnie mogłyby się reklamować gwiazdy festiwalu w Kołobrzegu.

Jedna mała różnica: ChRL to nie PRL. Tę prostą prawdę wytykam czasem amatorom prostych analogii. W Kołobrzegu promowano siermiężny, peerelowski militaryzm, ale czyniono to zręcznie. Hity w rodzaju „Chabrów z poligonu” nuciła cała Polska, a nawet w propagandówkach w rodzaju „Gdy Polska da nam rozkaz” było coś sympatycznego. Trudno sobie wyobrazić, by w Kołobrzegu pojawiły się agitki o miłości do partii. Ciemny lud nadwiślański po prostu by tego nie kupił.

Czytaj dalej