(Cz. 2) Jak Pekin został Beijingiem, czyli odczepcie się od Anglików

Oto drugi odcinek cyklu Jak pisać o Chinach i nie zwariować.  Dziś biorę się za chaotyczną pisownię chińskich nazw, która wciąż straszy w rozmaitych publikacjach.

nicolas trigault

SZKIC PETERA RUBENSA PRZEDSTAWIAJĄCY O. NICOLASA TIRGAULT W CHIŃSKIM STROJU. TRIGAULT BYŁ AUTOREM JEDNEGO Z PIERWSZYCH SYSTEMÓW TRANSLITERACJI PISMA CHIŃSKIEGO NA ALFABET ŁACIŃSKI

Każdy inteligentny człowiek zastanawiał się pewnie, czemu w Polsce mówimy Mediolan, choć cała Europa powtarza za Włochami – Milan. Podobnie jest niemieckimi Kolonią i Monachium, czy też ze stolicą Anglii – Londynem, która dla większości mieszkańców Starego Kontynentu pozostaje Londonem. A odpowiedź jest prosta: to wszystko przez łacinę. Nasi sarmaccy antenaci kochali ten język miłością neofitów i zapożyczyli zeń rozmaite nazwy geograficzne (kolejno: Mediolanum, Colonia Agrippina, Monacum i Londinium).

Jeżeli chodzi o nazwy chińskie w języku polskim, to i one mają swoją historię, choć znacznie krótszą. Na ogół trafiały one do polskiego przez inne języki europejskie, jak np. angielski czy rosyjski. W ten sposób w naszym języku zagnieździły się: Pekin, Nankin, Kanton czy Charbin. Dziś nazwy te – podobnie jak polski Mediolan z włoskim Milanem – rozjeżdżają się ze współczesnymi chińskimi nazwami, toteż trzeba się nauczyć, że Guangzhou to polski Kanton, a Nanjing to Nankin.

Aby m.in. ustandaryzować zapis nazw, Chińczycy już od lat 20. XX wieku pracowali nad zapisem swego języka w alfabecie łacińskim. Prokomunistyczni emigranci chińscy w Moskwie stworzyli transkrypcję latinxua sin wenz, zaś chińscy inteligenci wykształceni na na Zachodzie –  system gwoyeu romatzyh. Ostatecznie wygrał jednak hanyu pinyin, opracowany w latach 1954-1957 w nowopowstałej Chińskiej Republice Ludowej. Pracami nad nim kierował Zhou Yougang, absolwent anglikańskiego uniwersytetu w Szanghaju, a także amerykański ekonomista, który w po 1949 roku porzucił American Dream na rzecz Nowych Chin.

To właśnie transkrypcja hanyu pinyin sprawiła, że Pekin został w anglojęzycznej prasie Beijingiem. Wiele osób uważa tymczasem, że Beijing to po prostu jakaś udziwniona, nowa angielska pisownia… A to tylko jeden z mitów, które krążą wokół hanyu pinyin, dlatego w tym odcinku przyjrzymy się tej chińskiej transkrypcji.

Case study: „szatańska manipulacja”

Wiele osób w ogóle nie wie, że istnieje coś takiego jak hanyu pinyin. A jeśli wiedzą, to traktują chińską pisownię podejrzliwie. Mistrzostwo Polski i świata w tej dziedzinie ustanowił  pewien publicysta, który odwołał się do teorii spiskowych:

Sziszapangma

SZCZYT PIERWSZY Z LEWEJ TO SZISZAPANGMA.

Iście szatańskim pomysłem władz chińskich było wprowadzenie oficjalnej wymowy i pisowni zwanej pin yin. Wymowa pin yin (jednego z dialektów pekińskich) jest całkowicie nie znana ogromnej liczbie Chińczyków z południa kraju. Pin yin wprowadza pisownię słów chińskich w alfabecie łacińskim w taki sposób, że każda litera wymawiana jest inaczej niż w jakimkolwiek języku europejskim. Na przykład x czyta się jak ś, q jak ć, r jak ż, g jak k, d jak t itd. W ten sposób stolica państwa, której nazwę wymawia się jako Peczink lub Pekin, pisana jest w pin yin jako Beijing. Na Zachodzie zaczęto to czytać w transkrypcji angielskiej i tak Pekin został Bejdżingiem.
Pin yin znakomicie utrudnił identyfikację miejsc, nazw i nazwisk. Jeśli nawet w wyjątkowo rzetelnych raportach Amnesty International czytamy, że coś wydarzyło się w miejscowości Ganshou w prowincji Guangdong, to prawie nikt nie wie, że chodzi po prostu o Kanton w prowincji Kwantung, a Ninijiang to zwyczajny Nankin.
Xixiabangmafeng oraz Ganchengchangjiafeng to himalajskie szczyty Shisha Pangma i Kangczendzonga. O ile jednak obiekty na mapie można zidentyfikować po ich położeniu, o tyle identyfikacja nazwisk lub nazw organizacji bywa prawie niemożliwa. W literaturze zachodniej powstaje z tego powodu masa błędów wywołujących jeszcze większy zamęt.
Gazeta Wyborcza, 14 czerwca 1996 r, str. 9

Powyższy przykład ilustruje tezę, iż liczba błędów nie musi być wcale proporcjonalna do długości tekstu. Przyjrzyjmy się im po kolei:

chińska klawiatura

TA WYGLĄDA CHIŃSKA KLAWIATURA. NO DOBRA, ŻARTOWAŁEM 🙂 PRAWDZIWA CHIŃSKA KLAWIATURA NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI OD TYPOWEJ KLAWIATURY EUROPEJSKIEJ I JEST TO MOŻLIWE WŁAŚNIE DZIĘKI TRANSKRYPCJI HANYU PINYIN.

1. Pinyin nie jest tylko systemem wymowy, tylko system transkrypcji chińskich znaków na alfabet łacińskich. Chińczycy z rożnych miejsc kraju równie czytają znaki i różnie też odczytują pinyin, tak jak Anglicy z różnych miejsc Anglii różnie wymawiają angielskie słowa.

2. Oficjalna wymowa pinyin to tzw. standardowy język mandaryński (putonghua), oparty na dialekcie pekińskim (który jeden jest), co nawiązuje do starej tradycji, iż urzędowym językiem Cesarstwa Chińskiego była mowa stolicy. Poprawnie mówić potrafi w putonghua mniej więcej tylko połowa kraju, ale druga połowa w znacznej części rozumie ten język, bo go zna m.in. z telewizji i radia. Dla Chińczyków putonghua jest z grubsza tym, czym angielski dla Europejczyków.

3. Pinyin nie jest przedmiotem szatańskiej manipulacji, lecz próbą stworzenia transkrypcji prostej i sprawiedliwej, która pomoże ograniczyć w kraju poziom analfabetyzmu i nie będzie faworyzowała żadnego obcego narodu. Wymyś›lili go Chińczycy dla Chińczyków, dlatego łamią sobie na nim zęby Anglicy, Niemcy czy Węgrzy. Także Polacy, bo nie wiedzą, że standardowy chiński jest pod względem fonetycznym całkiem podobny do polskiego: można czytać jak śjak ć itd.

książka do nauki pinyinu

KSIĄŻKI DLA CHIŃSKICH DZIECI UCZĄ PINYINU. ZNAKI PODPISANE SĄ TRANSKRYPCJĄ, BO DZIECIAK SZYBCIEJ OPANUJE WYMOWĘ PINYINU, NIŻ WYMOWĘ TYSIĘCY ZNAKÓW.

4. Beijing to pisowania chińska, którą Anglicy uznali ze sensowną i użyteczną, bo jest bliższa współczesnej wymowie – „pej-cing”; głoska „k” w „Pekinie” (i w angielskim „Pekingu”) to relikt  wymowy, która zanikła XVIII-XIX wieku, bo we współczesnym chińskim mamy nie „k”, lecz „dź/ć”.

5. Kanton w pinyinie pisze się Guangzhou, a nie Ganshou. A Nankin – Nanjing, a nie Ninijiang (ktoś tu się chyba naglądał filmów o ninjia).

6. Pinyin znakomicie ułatwia identyfikację wszystkich nazw, nazwisk, a nawet pomaga samym Chińczykom poznać wymowę nowych znaków (a także tę wymowę ustandaryzować). Dlatego używa się go w chińskich słownikach i uczy dzieci w szkole. Wydawcy na świecie przechodzą z tego właśnie powodu na pinyin, traktując go obecnie jako główny system transliteracji nazw chińskich.

6. Autor cytowanego fragmentu – o ile mi wiadomo – zmienił przekonania i sam stał się zwolennikiem transkrypcji hanyu pinyin. To chyba najelpszy dowód, że nie ma sensu kijem zawracać Wisły. Albo Jangcy.

A jak to jest po polsku?

Oto kilka przykładów z polskiej prasy pod rozwagę:

Po niedzielnych zajściach Urumczi, stolica prowincji Sinkiang (ang. Xinjiang), w której Ujgurzy stanowią 40 procent mieszkańców, wyglądała jak pole bitwy. Rzeczpospolita, 6 lipca 2009

Azjaci odkryli wartość szkolnictwa wyższego. W styczniu 2007 roku miałem okazję naocznie się o tym przekonać. Odwiedziłem Guangzhou, jedno z najważniejszych miast południowochińskich. Europa (dodatek do Dziennika), 25 kwietnia 2008

Do Pekinu, Szanghaju i Nanjing bilety można kupić za nieco ponad 300 EUR. O sto więcej kosztują do Dalianu, Shenzen, Guangzhou, Xiamen, Wuhan czy Xian. Puls Biznesu, 21 maja 2008

Jak już wspomniałem na wstępie, istnieją nazwy, których trzeba się nauczyć na pamięć, by przerabiać je z pinyinu na polski – tradycja zobowiązuje. Z podanych na początku przykładów to oczywiś›cie Guangzhou, czyli Kanton, oraz Beijing i Nanjing – Pekin i Nankin. Z nazwisk warto zapamiętać, że Jiang Jieshi to Czang Kaj-szek.

Nazwy w transkrypcji hanyu pinyin – jeśli nie mają one tradycyjnych polskich zamienników – najlepiej zostawiać w oryginale. Tej mądrości nie chce uznać polska Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych, która uparła się, że zrobi porządek z azjatycką onomastyką, przez co powiększyła bałagan. Chwała jej za północnokoreański Pjongjang zamiast lingwistycznego potworka „Phenian”, ale już w przypadku chińskich nazw decyzje KSNG bywają dziwne.

Na przykład Sinkiang zamiast Xinjiangu, który „Rz” błędnie uznała w podanym przykładzie za angielską wersję. Nie jest to zbyt fortunne rozwiązanie, bo Sinkiang nie przystaje – o czym już było – do obecnej wymowy („sindziang/sinciang”). Zresztą, skoro już KSNG tak lubi historyczną… pisownię, to czemu zamieniła przedwojenny Charbin na Harbin?

Inne spolszczenia KSNG – przyznaję – są bardzo trafne: Kuejczou za Guizhou, Kuangsi za Guangxi, Tiencin za Tianjin. Sęk w tym, że nazwy pozostałych prowincji pozostały bez zmian. Komisji najwyraźniej zabrakło odwagi, by zmierzyć się Jiangxi, Shanxi i Shaanxi czy też Heilongjiangiem. W ten sposób chaos powiększył się, zamiast zmaleć. A piszący musi sam wybrać, po której stanąć stronie, bo na szczęście mamy wolność słowa i za odstępstwa od norm KSNG nie są przewidziane żadne sankcje. Ja wybieram Xinjiang, bo tak pisze cały świat (popatrzcie sobie jak nazywa się hasło „Sinkiang” w innych wersjach językowych Wikipedii).

Mimo wątpliwości, decyzje komisji wypada śledzić – na tej stronie. O aktualizację pisowni dbają też wikipedyści, więc zawsze można sprawdzić u nich, czy dana nazwa została już oficjalnie spolszczona, czy jeszcze nie.

Uwaga na literówki

Na koniec jeszcze uwagi w sprawie pisowni. Otóż w pinyinie łatwo popełnić literówkę. Bo ortografia tego systemu jest nam obca, a przez to trudna do zapamiętania. Najczęściej spotykany błąd, to wstawianie „u” po „q” – to prywyczka z angielskiego. W ten sposób np. dynastia Qing zamienia się często w Quing.

Warto również uważać na apostrof. W pinyinie służy on do rozdzielania sylab w dwuznacznych sytuacjach. Najlepszym przykładem jest Xi’an, czyli Śi-an, a nie Sian (nazwa jest dwu-, a nie jednosylabowa!). Sonda Chang’e nie zamieni się dzięki apostrofowi w angielskie słowo „change”. Podobnie z placem Tian’anmen.

Jak to przeczytać…

Ojciec pinyinu

ZHOU YOUGUANG (周有光), NAZYWANY OJCEM PINYINU. URODZIŁ SIĘ W 1906 ROKU I NADAL ŻYJE!

Na finał zostawiłem sobie kwestię wymowy. Ciągle wiele osób uważa bowiem, że chińskie nazwy w pinyinie to „pisownia anglojęzyczna” i tak należy ją wymawiać. Polska telewizja potrafiła emitować chińskie filmy, w których listy dialogowe czytali lektorzy bez jakiejkolwiek konsultacji. Wiadomo, po chińsku mało kto mówi, ale wyobraźcie sobie, że to samo robią jakiemuś filmowi amerykańskiemu. Zgroza!

Chiński zapisany pinyiniem należy traktować jak każdy język obcy – francuski, niemiecki czy włoski. Podstawowych zasad wymowy pinyinu/putonghua można się nauczyć w pół godziny, zaglądając choćby tutaj. A jak już załapiemy o co chodzi, to pamiętajmy, że jeśli na siłę chcemy spolszczyć pinyin (żeby nazwa czy nazwisko ładniej się czytały), to niestety nie ma jednego dobrego sposobu!
Imię Mao Zedonga można spolszczyć na Cetung albo Dzedung i oba warianty są dobre. Co gorsza,  po takim spolszczeniu trudno będzie wyszukać więcej informacji na dany temat w internecie, więc utrudniamy czytelnikowi weryfikację. A powinno być chyba na odwrót?

Pamiętajmy wreszcie – to nawiązanie do poprzedniego odcinka – że obecnie chińskie nazwiska są pisane głównie w hanyu pinyin. Jeżeli pracujemy w radio albo telewizji, warto zadać sobie odrobinę trudu i nauczyć się podstaw wymowy. Można też zawsze zadzwonić do dzielnych polskich sinologów w Warszawie czy Poznaniu, albo do któregoś z nowopowstałych Instytutów Konfucjusza, np. w Krakowie czy Opolu.

Wysiłek warto podjąć dla widzów i słuchaczy. Czas już przestać ogłupiać Polaków, wmawiając im, że istnieje agencja „ksin-hła” (Xinhua), bo to prostu „Śin-hła”! Wszak „x” odpowiada pięknej głosce „ś”, której Anglicy mogą nam – i Chińczykom – tylko pozazdrościć…

Dla samouków dostępna jest jeszcze jedna opcja: youtube.

Oto kurs pinyinu w 6 minut.

Dla niezorientowanych: putonghua, tak jak np. tajski czy wietnamski (ale już nie japoński czy koreański) jest językiem tonalnym. Intonacja zmienia znaczenie słów (u nas tylko całego zdania, np. „idę!”, „idę…” i „Idę?”). Widoczne w klipie cztery rodzaje „ptaszków” używane w pinyinie odpowiadają właśnie czterem tonom.

A koniec – łyżka dziegciu. Tak, pinyin też ma wady. Takim rozwiązaniem jest np. wygłos -ong, który należy czytać jako  -ung. Albo -iu czytane jako -iou. Czy też wreszcie -ui jako –uej, co oznacza, że nazwa muzułmańskiej mniejszości narodowej Hui wcale nie jest taka śmieszna, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. W przeciwieństwie do pewnego słynnego rodu szyickich kleryków z Iraku, który nosił nazwisko Al-Khoei. Chociaż w polskim arabskie nazwiska często się spolszcza, tego jakoś nikt nie ruszał…

Reklamy

15 thoughts on “(Cz. 2) Jak Pekin został Beijingiem, czyli odczepcie się od Anglików

  1. Dzięki za bardzo pomocnego posta. Obecnie jestem w Chinach i mimo, że pinyin jest o wiele wiele prostszy od chińskich znaczków, to jednak bywają i z tym problemy.

    Sam jestem w prowincji Zhejiang i mogę powiedzieć, że mandaryński, którego się uczyłem przed wyjazdem niewiele pomaga. Nie rozumiem prawie nic, jednak jeśli akurat trafię w odpowiednie tony, to bywam zrozumiany.

    Polubienie

  2. Zhejiang… Pięknie tam jest. Byłem kiedyś w Hangzhou, Shaoxingu i na Putuoshanie. W każdym miejscu mają tam swój dialekt, ale z podstawowym mandaryńskim turysta się zawsze dogada. Chociaż czasem trzeba wprowadzić modyfikacje. Np. na południu warto nauczyć się seplenić…

    Polubienie

  3. Jestem tu dopiero od miesiąca i nie miałem czasu podróżować, ale jeszcze nie zdążyłem się zachwycić okolicą. Odbywając podróż z Szanghaju, miałem wrażenie, że wszystko jest bardzo szare i takie postindustrialne z wszechobecnym smogiem.

    Mam pytanie. Dostaję sprzeczne relacje i rady od ludzi w sprawie nauki tonów. Czy poważnie uczyć się i ćwiczyć ton każdego słówka czy może zacząć od nauki fonetycznej, a tony jakoś same z czasem wejdą w krew?

    Polubienie

  4. Tony podstawowych słów trzeba koniecznie opanować na pamięć, bo inaczej Chińczycy nie będą po prostu rozumieć, co się do nich mówi. Różnica między 买 (mai3) i 卖 (mai4) jest wszak zasadnicza…

    Przy bardziej skomplikowanym słownictwie, zaczną się domyślać z kontekstu, bo wszak nie wszyscy mówią w standardzie i zawsze się bierze na to poprawkę. A co dopiero w przypadku laowaia – takiemu wiele można wybaczyć i stąd te „sprzeczne sygnały”.

    Polubienie

  5. Witam, umiejętność czytania pinyin jest przydatna i w przypadku wątpliwości najlepiej z tej transkrypcji korzystać. Ja mam problem z nazwą Jangcy. W chińskich materiałach spotykam co rusz nazwę Cháng​jiāng​, tłumaczone jako Długa rzeka, tymczasem rzeka to 河 hé​. Domyślam się, że Jangcy to nazwa równolegle funkcjonująca do Cháng​jiāng​ ale to tylko domysły. Jak oficjalnie tą rzekę nazywa się w Chinach?

    Polubienie

  6. Chińczycy mają kilka określeń słowa rzeka. Prócz 江 (jiang) i 河 (he) jest jeszcze archaiczne 川 (chuan), stąd Sichuan, czyli Cztery Rzeki.

    Polska nazwa Jangcy (tudzież angielska Yangtze itd.) wywodzi się od nazwy dolnego odcinka Długiej Rzeki: 扬子江 (Yangzi Jiang). Tam bowiem najpierw dotarli europejscy misjonarze i lokalną nazwę wzięli za nazwę całej rzeki. Takich nieporozumień w europejskim nazewnictwie jest zresztą mnóstwo…

    Sama nazwa 扬子江 pochodzi od Promu Yangzi 扬子津, który setki lat temu kursował przez rzekę łącząc Zhenjiang i Yangzhou.

    Polubienie

  7. Nie no, tak, podoba mi sie ta pochwala konsekwencji, moglibysmy pojsc o krok dalej…
    http://www.chinasmack.com/stories/rectificationof-names-china-zhongguo/
    Szatanskim pomyslem chinczykow na pewno jest zapis imion (posluzmy sie moim ulubionym chinskim skrotem myslowym) „zachodnich” przy pomocy znakow chinskich, fantastycznie zaburza tok narracji – np. czytamy podrecznik do matematyki i nagle ni z tego ni z owego dostajemy wolowina po oczach – 牛顿… Podobienstwo fonetyczne jest oczywiscie oczywiste ;P Tu wlasnie rodzi sie pytanie o to czy jest sens dokonywania takiego zabiegu, zwlaszcza, ze jest to zapis fonetyczny, nie posiadajacy zadnego wenetrznego znaczenia, rezultat zas jest czesto niejasny.

    Polubienie

  8. Rosjanie robią tak samo – wszystko przepisują na cyrylicę. I potem wychodzi z tego Adolf Gitler albo Wiktor Gigo. No ale tu mamy do czynienia z konwersjami z jednego systemu pisma na drugi.
    Pinyin w polskim to co innego. Osobiście uważam, że spolszczanie – tak, pod warunkiem, że proces się odbywa spontanicznie. Ostatnio zauważam taką fajną modę na spolszczenia angielskich słów: fejsbuk, hardłer…
    Z x lat te śmieszności mogą wejść do słowników, tak jak przymiotnik „fajny”. Za moich czasów pani od polskiego tępiła „fajności”, a dziś to już prawie norma.
    Gorzej, kiedy spolszczenia są dekretowane i narzucane odgórnie. Wtedy nie zawsze się przyjmują.

    Polubienie

  9. O, dzięki Ci wielkie za ten artykuł! Będę go linkować wszystkim uciekającym z krzykiem na widok tajemniczych „x”, „q” i „zh”. Pamiętam, jak studentką będąc przeczytałam w gazecie owe teorie spiskowe, które cytujesz, a oczy otwierały mi się coraz szerzej i szerzej… Zarówno transkrypcja pinyin, jak i wymowa chińska są prościutkie, zwłaszcza jeśli mówimy do Polaków i tony możemy sobie darować. Z przyjemnością jednak zauważam, że coraz rzadziej słyszy się nieszczęsne „ksin-hła”, i zęby już nie zgrzytają od „deng ksiao-ping” 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  10. Ciągle zdarzy się tu czy tam, że ktoś oszczędza na tłumaczeniu i nie konsultuje. Ostatnio na Discovery było o moście przez ‚Zatokę Hangzu’ (Hangzhou). Innym razem któraś telewizja zaprezentowała „Żegnaj, moja konkubino” w tej konwencji.
    Za parę lat mandaryński wejdzie do szkół, a media będą wyśmiewać kulawy chiński akcent u polityków. He, he.
    Marysia Kruczkowska opisała właśnie, jak dzieci w Afryce na widok cudzoziemca mówią „Ni hao!”.

    Polubienie

  11. A propos błędnych tekstów o języku chińskim – dla mnie liderem pozostaje określenie „litery alfabetu mandaryńskiego” (chodziło oczywiście o znaki pisma chińskiego). 3 błędy w 3 wyrazowym określeniu to stężenie jakiemu ciężko dorównać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s