Było ich 1,2 miliona. Co trzeci nie wrócił do domu. A ci, którym się udało, przeklinali swój los. Szczególnie jeśli przeszli przez amerykańską niewolę.

Powieść War trash (2004) Ha Jina nawiązuje do klasyki „powieści jenieckiej”. Do takich tytułów, jak m.in. Most na rzece Kwai Pierre’a Boulle czy Król szczurów Jamesa Clavella, które opowiadają o Białym Człowieku w japońskiej niewoli podczas II wojny światowej. Powieść Ha Jina ukazuje wojenne zderzenie Orientu i Okcydentu a rebours – z perspektywy Chińczyka, podczas wojny koreańskiej.

Yu Yuan jest kadetem w szanghajskiej Akademii Wojskowej Huangpu. Zostaje przyjęty jeszcze za rządów Kuomintangu, ale po Wyzwoleniu wstępuje w szeregi Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Jako ochotnik wyrusza na wojnę w Korei, gdzie rychło jego oddział zostaje rozbity. Po kilku miesiącach walki partyzanckiej dostaje się do niewoli sił ONZ, zdominowanych przez Amerykanów.

Obozowe przeżycia Chińczyka są podobne do tego, co przechodzili Amerykanie czy Brytyjczycy pojmani przez Japończyków. Chińscy jeńcy też pragną zademonstrować wrogowi opór, siłę ducha. W tym celu wymyślają m.in. „chodzony” szyfr, by kontaktować się ze swoim szefem zamkniętym w izolatce. Stają także do nierównej walki o flagę ChRL, zrobioną w obozie z przypadkowych materiałów. W obronie sztandaru giną od kul strażników.

Sytuację chińskich jeńców komplikuje fakt, iż muszą wybierać dokąd wrócą – między Chińską Republiką Ludową a Republiką Chińską na Tajwanie. Jeńcy dzielą się na dwie frakcje, bezwzględnie walczące o niezdecydowanych. Ponieważ Yu Yuan nie chce się określić po żadnej ze stron, narodowcy przemocą tatuują mu na piersi napis „Fuck communism”. I jak tu z czymś takim wrócić za bambusową kurtynę?

Bohater powieści nie popiera komunizmu. Ostatecznie dochodzi nawet do wniosku, że to system zdradliwy i niesprawiedliwy, bo sam zostaje zdradzony przez zakonspirowanych członków KPCh, którzy wysyłają go na przesłuchanie zamiast swego towarzysza, co dla Yu Yuana kończy się nieprzyjemnie. Mimo to, Chińczyk decyduje się powrócić na kontynent, bo zostawił tam matkę i narzeczoną.

Wraca, ale na miejscu dowiaduje się, iż matka zmarła, a narzeczona o nim zapomniała. Cały zaś opór w obozie nie miał – jak się okazuje – żadnego sensu. Honory i odznaczenia przyznane tam potajemnie za odwagę przez szefa partii zostają cofnięte. Komuniści traktują wracających jeńców pogardliwie – tak jak to robili Japończycy ze swoimi ludźmi w czasie II wojny światowej (co doskonale pokazał Clint Eastwood w „Listach z Iwo Jimy”). Władze ChRL uważają, że godniej było zginąć, niż poddać się wrogowi.

Z plamą w życiorysie Yu Yuan nie ma szans na karierę w Ludowych Chinach. Zostaje nauczycielem, co i tak jest sukcesem. Wielu jeńców zostało bowiem skazanych na więzienie albo zesłanych do obozu pracy. Wszycy musieli dokonać samokrytyki i pokajać się za tchórzostwo, stając się „wojennymi śmieciami”, wykreślonymi z historii Chińskiej Republiki Ludowej.

Nie dziwię się, że taki temat podjął autor urodzony w Chinach, ale piszący po angielsku. Losy Yu Yana w jakimś stopniu nawiązują do biografii pisarza (ur. 1956), który wychował się za rewolucji kulturalnej i w latach 80. skorzystał z szansy na stypendium w USA. Jak wielu innych młodych Chińczyków (np. Ai Weiwei czy Edward Tian) obserwował z Ameryki wydarzenia na placu Tiananmen, co skłoniło go do pozostania w Stanach i do kulturowej emigracji w język angielski.

Mam wrażenie, że pisząc War trash, Ha Jin wzmacniał wewnętrzne przekonanie, iż dobrze zrobił nie wracając do ChRL.

PS

Liczbę chińskich ochotników w Korei szacuje się nawet na 1,2 miliona. Co trzeci z nich poległ. Wśród nich był Mao Anying, najstarszy syn chińskiego dyktatora – historia podobna trochę do losów Jakowa Dżugaszwili, któremu Stalin również nie pomógł ocalić życia.

Ludzka Fala

Z powodu braku w uzbrojeniu, chińscy żołnierze szli do walki niosąc tylko granaty. Stosowano taktykę „ludzkiej fali” : w czasie nocnych ataków Chińczycy grali na bębnach i fletach, żeby zmylić siły ONZ co do kierunku ataku. W ten sposób zadawali duże straty, choć sami również tracili wielu ludzi. — ekspozycja poświęcona wojnie koreańskiej, Muzeum Wojenne w Seulu (fot. KG, 2010)

Reklamy

One thought on “Śmieci wojny (koreańskiej)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s