Trójkąt po chińsku, czyli wiocha kontratakuje

Dawno temu w Chinach każdy w miarę zamożny człowiek mógł mieć tyle nałożnic, ile chciał. Prócz oficjalnej pierwszej żony, mógł wziąć drugą i trzecią oraz dowolną liczbę konkubin. Wystarczyło mieć wpływy i pieniądze.

Co się z tymi wszystkimi kobitami wyrabiało? Wykształciuchy dowiadywały się m.in. ze słynnej zakazanej powieści „Jin Ping Mei” (金瓶梅), czyli „Kwiaty śliwy w złotym wazonie” (gorąco polecam, jest polskie tłumaczenie). Wieśniacy mieli za to sprośne, ludowe piosenki.

Oto tłumaczenie pierwszych trzech zwrotek:

Chłopak:
Księżyc oświetla domy
Dwie żony, a jeden mąż
Dwie wychodzą za mnie za mąż,
Trójka razem idzie do łóżka

Dziewczyna:
Księżyc oświetla domy
Trójka śpi razem w jednym łóżku
Dwie żony Cię ściskają,
Boją się, że wyzioniesz ducha*

Chłopak:
Sluchajcie, co wam powiem,
Nie bójcie się, że wyzionę ducha
Bo chociaż jestem niewielkiego ciała
To jest ono jak stal**

 

月亮出来亮堂堂
两个婆娘一个郎
两个一起来嫁我
三人同上一张床

月亮出来亮堂堂
三人同睡一张床
两个婆娘夹着你
给怕小命见阎王*

你们两个听我讲
不怕小名见阎王
莫嫌我的身体小
虽然人小是砣钢**

* W oryginale zamiast „wyzionąć ducha” jest „zobaczyć Yan Wanga”, czyli Króla Yana. To odpowiednik hinduistycznego Pana Yamy, który został przerobiony na chińską modłę wraz z nadejsciem buddyzmu. Król Yan to władca szenistycznych piekieł, w których dusze pokutują między kolejnymi wcieleniami.

*Chodzi tu konkretnie o stalowy ciężarek przy wadze, który przesuwa się to tu, to tam.

*********

W 1949 roku chińscy komuniści –  w trosce o morale narodu –  zakazali i „Jin Ping Mei„, i śpiewek, i wielożeństwa. Dziś wielokonkubinat w Chinach się odradza, a „Jin Ping Mei” w nieocenzurowanym wydaniu, czyli bez wyciętych scen erotycznych, można dostać w drugim obiegu. Albo najzwyczajniej ściągnąć z netu.

Co do sprośnych śpiewek, to i one przeżwyają comeback. Oczywiście nie w mainstreamie, bo w telewizji, radio czy na wielkiej estradzie cenzura nie dopuści sprośności. W kwestiach obyczajowych jest równie ostra, co w politycznych. Jednak na płytach VCD przaśne kawałki w wersji karaoke umykają uwadze cenzorów. Może dlatego, że takich płyt tłoczy się w Chinach każdego roku miliardy i nawet tysiące urzędników nie są w stanie nad tym zapanować. A Może dlatego, że chodzi przecież o muzykę korzeni. Chińskie władze animują wszakże odrodzenie rodzimej kultury.

山歌教

Mam mały pistolecik

Jedna z takich płyt VCD zrobiła w Chinach furorę. A to za sprawą trójki wykonawców, fenomenalnych naturszczyków, którzy tańczą i śpiewają z rzadko widzianą w Chinach swawolnością. Nic dziwnego, że ktoś wrzucił poszczególne piosenki do netu, dzięki czemu powalający materiał się zwiralizował i najpierw podbił Chiny, a potem świat. W Polsce już od jakiegoś czasu pleni się on na rozmaitych widelcach i wrzutach.

Zjawisko nazwano „shan’ge jiao” (山歌教) – „kult górskich pieśni”. Shange – to rodzaj tradycyjnych pieśni ludowych, które służyły do komunikacji na długie dystanse. Śpiewano je pod gołym niebem, głośno i w wysokiej tonacji.

山歌教2

Portret naszego trio wz’orowany na szenistyczny (buddyjski, taoistyczny – wsio rawno) obrazek, ze sloganami: „Wiejskie jest śmiałe” i „Ludowe jest światowe”.

W Chinach kawałki z płyty zdobyły popularność taką, jaką u nas jeszcze niedawno cieszył się „Jożin z Bażin”. Trio już zyskało status kultowego, a media prowadzą ciekawą dyskusję. Na stronce, z której zaczerpnąłem jeden z obrazków, są głosy naukowców i internautów. W obu grupach są tacy, którzy twierdzą, że to kompletny obciach, ale inni się cieszą, że ludowa kultura odżywa w nowej formie. Dla jeszcze innych te kawałki mają zapewne urok campu – to takie chińskie „Majteczki w kropeczki”, tyle że z aluzjami do seksu grupowego.

Nawet powiązany z sektą Falun Gong, wydawany za granicą dziennik „Epoch Times” kilka dni temu poczuł się w obowiązku, by odnieść się jakoś do „kultu shan’ge”. Autorka przypomina, że komuniści cenzurowali i zawłaszczali ludowe śpiewki, dopisując do nich nowe, poprawne politycznie słowa. Koronnym przykładem takiego zabiegu jest komunistyczny evergreen o Mao Zedongu – „Wschód jest czerwony„. Oryginał nazywał się po prostu „Olej sezamowy” (《芝麻油》) i leciał tak:

芝麻油,白菜心,要吃豆角嘛抽筋筋。
三天不見想死個人,呼兒嗨喲,哎呀我的三哥哥。
„Olej sezamowy, głąb z kapusty, chcesz pojeść świeżej fasoli, to rwij za sznurki.
Nie widziałam cię trzy dni, myślałam, że umarłeś… Huherheiyo, Och, mój trzeci starszy bracie”.

W 1938 roku, w czasach wojny z Japończykami, poeta napisał nowe słowa. Tym razem z perspektywy trzeciego starszego brata:

騎白馬,挎洋槍。 三哥哥吃了個八路軍糧。
有心回家眊姑娘,打日本就顧不上。
„Jedzie na białym koniu, dzierży strzelbę, trzeci starszy brat służy* w Ósmej Armi.
Pragnie wrócić do domu i ujrzeć dziewczynę**, ale nie może, bo walczy z Japonią”

W 1943, kiedy komuniści przeszli już Długi Marsz i okrzepli w Yan’anie pod wodzą Mao, inny poeta napisał nowy tekst:

东方红,太阳升,中国出了个毛泽东。
他为人民谋幸福,呼尔嗨哟,他是人民大救星!
„Wschód jest czerwony, wschodzi słońce, W Chinach narodził się Mao Zedong.
On planuje szczęście ludu, Huerheiyo, On jest wielką gwiazdą zbawienia ludu”

* W oryginale jest, że „zjada zboże” (吃糧). A „zjadać czyjeś zboże”, oznaczało, że się temu komuś służy.
**眊 (mao4) to dość rzadki znak. Wedle Oszanina, może oznaczać „niedowidzącego” (metonimicznie „starego”) albo „nieporządek”. Tutaj być może jest to jakiś dialektalizm z regionu Shanbei, z którego wywodzi się piosenka. Stąd translatorski unik.

Reklamy

5 thoughts on “Trójkąt po chińsku, czyli wiocha kontratakuje

  1. Z tego co slyszalam of Chinczykow, konkubinat to przywilej bogatych, albowiem do zadowolenia Chinki wystarczy 7 centymetrow, I chodzi oczywiscie o karte kredytowa. Chinki oczywiscie zaprzeczaja, argumentujac ze bogaty mezczyzna jest tez zazwyczaj lepszym czlowiekiem, poza tym w pierwszej linii liczy sie dla nich przede wszystkim charakter. Zostawiam ich z tym sporem.

    Sami Chinczycy ponizej 25 roku zycia zostali tez wychowani w wierze, ze seks szkodzi na wszystko I wszystkiemu przeszkadza. Dlatego tez, mimo fascynacji bialymi kobietami troche sie nas boja, jako ze chcialybysmy seksu nawet kilka razy dziennie (!) I zaden Azjata tego nie wytrzyma (zawsze opowiadam ta anegdotke Koreanczykom i Japonczykom, dziwnym trafem bardzo ich bawi). Co robia wiec biedni bogaci mezczyzni w szponach konkubinatu, by nie umrzec z wycienczenia? Sypiaja z konkubina ze trzy razy w tygodniu, ale w ramach oszczedzania energii nie sypiaja z zona? Brak mi reprezentatywnej ilosci empirycznych badan…

    Lubię to

    • Też mam wrażenie, że się boją, a pary typu Chińczyk-laołajka trafiają się na oko przynajmniej 10 razy rzadziej niż vice versa. Z drugiej strony, Chińczyków ciągnie do egzotyki, z czego skwapliwie korzystają Rosjanki i Ukrainki…

      Z unikaniem seksu to Chińczycy są bardzo pragmatyczni i pochodzą do tego, jak do jedzenia, czyli mają swoje zasady i przesądy. Generalnie to nie wolno się przemęczać, bo taoiści wierzyli, że ejakulacja to utrata energii życiowej. Dlatego rozwinęli technikę „współżycia bez wytrysku” (交而不泄). Do tego wierzono, że przy odpowiednio dużej liczbie młodych partnerek można energię życiową wręcz uzupełnić, a nawet osiągnąć nieśmiertelność. Sam przewodniczący Mao podobno stosował się do tych zaleceń.

      Lubię to

  2. „Generalnie to nie wolno się przemęczać, bo taoiści wierzyli, że ejakulacja to utrata energii życiowej. Dlatego rozwinęli technikę „współżycia bez wytrysku” (交而不泄).”
    Z moich empirycznych badan wynika, ze tej starozytnej sztuki Chinczycy juz dawno zapomnieli. Zapytam slubnego, czy aby slyszal, ale sadzac po badaniach empirycznych we wlasnym malzenstwie, watpie.

    „Do tego wierzono, że przy odpowiednio dużej liczbie młodych partnerek można energię życiową wręcz uzupełnić, a nawet osiągnąć nieśmiertelność. Sam przewodniczący Mao podobno stosował się do tych zaleceń.”

    Jezu, jakie to jest piekne! Nie omieszkam powiedziec slubnemu. Moze wymysli dzieki temu jakis turbo plan wzbogacenia sie, by miec pieniadze na te wszystkie laski (hi hi) na starosc i nareszcie bede miala kase na podroze?

    Osobiscie zauwazam, ze Chinczyk moze sie bac, ale sprobuje, a „wina” lezy tu raczej po damskiej bialej stronie. Azjaci przez wiele lat przedstawiani byli w naszej kulturze jako karykaturalnie agresywni, szowinistyczni, niezrozumiali, nieatrakcyjni mezczyzni o bardzo malym penisie. Taki obraz raczej nie uksztaltowal w dziewczynach idei posiadania azjatyckiego partnera. Sama bylam zdziwiona, przez ile lat udalo mi sie istnienie Azjatow ignorowac. Stereotyp przelamuja dzieki swoim mediom na razie przede wszystkim Korea i Japonia, dlatego gros znanych mi Europejek gustuje raczej w Koreanczykach i Japonczykach, na Chinczykow nie zwracajac uwagi. Sadzac jednak po obserwacjach na moim uniwerku w Bochum, Chinczykom przybylo odwagi, a Niemkom ubylo stereopypu, bo par Chinczyk-Niemka bardzo w ostatnich latach przybylo.

    Jako nowa czytelniczka musze tez pochwalic blog. Jeszcze nie raz bede tu wpadac!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s